Oskar Kolberg: wybitny polski etnograf, encyklopedysta, folklorysta i kompozytor.

Oskar Kolberg był folklorystą i kompozytorem. Autor serii monografii, wydanych od roku 1865 pod wspólnym tytułem „Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusta, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”. To monumentalne dzieło zamknęło się imponującą liczbą 30 tysięcy stron, pomieszczonych w ponad 80 tomach. W tej grupie znalazł się również tom zatytułowany „Śląsk”, w którym można odnaleźć informacje dotyczące Dolnego Śląska.

Większość zamieszczonych w nim materiałów Oskar Kolberg zebrał i opracował w 1868r. On i jemu współcześni interesowali się Śląskiem, głównie jako utraconym, a wciąż zamieszkałym przez ludność polską. Wincenty Pol mawiał, że Śląsk jak należał do Polski, tak będzie polskim, gdy się wielkie rzesze o wymiar sprawiedliwości upomną. Czyż owi romantycy mogli przewidzieć, że kilkadziesiąt lat po ich wezwaniach Śląsk przyłączony będzie do Polski?

Niestety, okoliczności oraz sposób przyłączenia i zasiedlenia Dolnego Śląska trudno będzie nazwać aktem sprawiedliwości. Bowiem w jego dzieje wpisze się ludzka kulturowa katastrofa o skali, której nie zaznały inne europejskie pogranicza. Wojna, która naruszy poczucie stabilizacji i kulturową tożsamość, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym. W roku 1945 na mocy kończącego II Wojną Światową Traktatu Pokojowego ziemie te musieli opuścić jego dotychczasowi mieszkańcy, głównie Niemcy. W ich miejsce przybywali osadnicy z ziem utraconych przez Polskę, głównie z kresów wschodnich. Polacy i przedstawiciele innych narodowości w swoje życiorysy wpisane mieli dramatyczne doświadczenia okrucieństwa wojny, poczucie wykorzenienia i utraty własnej ojczyzny. Ziemie te zasiedlali także potomkowie dawnych polskich imigrantów, przybywających z Bośni, Bukowiny Rumuńskiej, Francji i Belgii. Własnej szansy życiowej poszukiwali również mieszkańcy innych ziem Polski, a zwłaszcza przeludnionych wsi kieleckich i rzeszowskich. Osiedlali się też w ramach tzw. osadnictwa wojskowego zdemobilizowani żołnierze oraz powracający z obozów pracy i robót przymusowych w Niemczech.

W 1947 roku w ramach tzw. Akcji Wisła osiedlono tu Ukraińców, Łęków i Bojków, a w latach 1948 -1950, po klęsce poniesionej w wojnie domowej na Dolny Śląsk licznie trafiali uchodźcy z Grecji i Macedonii. Wraz z ludźmi emigrowały na Dolny Śląsk nie tylko ich zasoby materialne, ale również te niematerialne. Udzielając sobie wzajemnie, w zależności od potrzeb metaforycznego schronienia. Zebrane rzeczy przywoływały pamięć o tym co zostało utracone, także o zjawiskach duchowych.

A pamięć i wspomnienia, którym przesiedlanym nikt nie mógł odebrać były swoistym dekoderem, wyzwalającym możliwość odtworzenia u kresu podróży fragmentów bliskiej, a pozostawionej poza granicami rzeczywistości materialnej. To co niematerialne nie obciążało bagaży na trasach tułaczki, nie zajmowało miejsca w wypełnionych do granic możliwości towarowych wagonach. Przeciwnie, podania, wierzenia, pamięć o obrzędowym świątecznym rytuale i stroju – to wszystko ułatwiało wędrówkę, ale też życie w nowym miejscu. Podróżującym zazwyczaj gromadnie wiejskim społecznościom tworzyło poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa.

O dziele Oskara Kolberga mówi się, że wypełnione jest chłopskim realizmem magicznym. W jaki sposób on, człowiek pracy organicznej, ale i wizjoner opisałby Dolny Śląsk teraz, który po 1945 roku zaistniał w całkowicie nowym kształcie społecznym?

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj