Kloc: ordynarna korupcja w szeregach socjalistów; z tego środowiska pochodziły najbardziej agresywne ataki na Polskę

Mamy ordynarną korupcję w szeregach socjalistów – drugiej co do wielkości grupy politycznej w Europarlamencie. Warto przypomnieć, że z tego środowiska pochodziły najbardziej agresywne ataki na Polskę, i warto również zapytać, w czyim to było interesie – mówi PAP europosłanka Elżbieta Kloc (PiS, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy).

„Debata na temat korupcji w Parlamencie Europejskim była potrzebna. Przede wszystkim konieczne było zwrócenie uwagi na szerszy, polityczny wymiar tego, co już się wydarzyło i co jeszcze może się wydarzyć w Brukseli. Mamy ordynarną korupcję w szeregach socjalistów – drugiej co do wielkości grupy politycznej w Parlamencie. Warto przypomnieć, że z tego środowiska pochodziły najbardziej agresywne ataki na Polskę, i warto również zapytać, w czyim to było interesie. Wiceprzewodnicząca Katarina Barley mówiła, że Polskę i Węgry należy zagłodzić finansowo za rzekomy brak praworządności, tymczasem jej partyjna koleżanka dała się kupić za walizkę dolarów” – powiedziała Kloc.

„W Komisji Europejskiej sytuacja nie wygląda dużo lepiej. Prokuratura Europejska prowadzi śledztwo w sprawie wartego 35 mld euro kontraktu Komisji z firmą Pfizer. Ursula von der Leyen odmówiła ujawnienia sms-ów, które wymieniała z szefem Pfizera w kontekście tej umowy. Trudno się zatem dziwić, że skutkiem tego wszystkiego jest potężny kryzys wiarygodności kluczowych instytucji europejskich. Wyborcy w całej Europie nie znoszą hipokryzji. Niepokój w szeregach przedstawicieli skompromitowanego unijnego układu władzy jest w pełni uzasadniony i zasłużony” – dodała.

Afera korupcyjna wybuchła w grudniu wraz z aresztowaniem byłej wiceprzewodniczącej PE, greckiej socjalistki Evy Kaili, która jest podejrzewana o branie ogromnych łapówek od Kataru. Jej adwokat Michalis Dimitrakopoulus poinformował w grudniu, że obrona złożyła wniosek, by zeznawała z wolnej stopy, z użyciem nadzoru elektronicznego, jednak prokuratura się do niego nie przychyliła. W efekcie Kaili pozostanie w areszcie tymczasowym w Belgii co najmniej do 22 stycznia.

Jednocześnie śledztwo w jej sprawie trwa w Grecji, gdzie również grozi jej więzienie. Jeśli Kaili zostanie uznana za winną w Grecji, wyrok wydany przez krajowy organ sądowy będzie najprawdopodobniej surowszy niż ten w Belgii, gdzie kary za tego rodzaju przestępstwa są łagodniejsze – od 3 do 5 lat pozbawienia wolności. W ojczystym kraju grozi jej 15 lat więzienia.

W Grecji Kaili jest m.in. pod lupą urzędu ds. prania pieniędzy. Śledztwo w jej sprawie ma doprowadzić do ustalenia, czy przywoziła z zagranicy niezadeklarowane środki finansowe i inwestowała je w Grecji, głównie w nieruchomości.

Kaili nie jest jedyną negatywną bohaterką afery korupcyjnej w PE. W sprawę zamieszana jest również jej rodzina i bliscy.

W areszcie przebywa też Pier Antonio Panzeri, były włoski europoseł. Jest założycielem organizacji pozarządowej Fight Impunity. W związku z aferą korupcyjną postawiono mu zarzuty. Rozpatrzenie wniosku Panzeriego o zwolnienie z więzienia zostało odroczone do 26 stycznia.

Europoseł Mark Tarabella to z kolei wiceprzewodniczący delegacji PE ds. stosunków z państwami Półwyspu Arabskiego. Jego dom został przeszukany przez belgijską policję. Zawiesił on swoje członkostwo w grupie Socjalistów i Demokratów.

Na początku stycznia przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wszczęła pilną procedurę uchylenia immunitetu dwóch europosłów na wniosek belgijskich organów sądowych. Chodzi o Andreę Cozzolino i Tarabellę.

Z Strasburga Łukasz Osiński (PAP)

luo/ mms/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj