Wiceszef MSZ: nadal liczymy na to, że uda się nam przekonać niemieckich partnerów ws. Leopardów tak, jak w przypadku Patriotów

źródło: Pixabay

Cały czas mamy nadzieję i jesteśmy gotowi do podjęcia niestandardowych działań, aby doprowadzić do tego, by Niemcy zdecydowały się na przekazanie Ukrainie Leopardów, liczymy na to, że jak w przypadku Patriotów, uda się nam przekonać niemieckich partnerów – powiedział wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

W piątek w położonej w Niemczech amerykańskiej bazie w Ramstein, pod przewodnictwem ministra obrony USA Lloyda Austina, odbyło się kolejne spotkanie grupy kontaktowej ds. wsparcia obronnego Ukrainy (Ukraine Defense Contact Group) w gronie 50 państw. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius poinformował w piątek, że kwestia zezwolenia na eksport czołgów Leopard 2 była omawiana, ale nie ma decyzji w tej sprawie i że „należy bardzo dokładnie rozważyć wszystkie za i przeciw”.

Pistorius zaprzeczył jakoby Berlin jednostronnie blokował dostawę czołgów Leopard na Ukrainę. Powiedział, że zlecił kontrolę dotyczącą czołgów Leopard w Niemczech, jednak nie oznacza to wiele – jest to „ewentualne przygotowanie do ewentualnej decyzji” o przekazaniu czołgów. Dodał, że priorytetem numer jeden w Ramstein jest obrona przeciwlotnicza Ukrainy, a ukraińskie siły zbrojne muszą być gotowe, aby od razu wykorzystywać dostarczony sprzęt.

Szef MON Mariusz Błaszczak przekazał na piątkowym briefingu prasowym, że Polska jest w stanie wyszkolić ukraińską brygadę i wyposażyć ją w czołgi T-72 i bojowe wozy piechoty. Po briefingu szef MON spotkał się też z ministrem obrony Niemiec i – według zapowiedzi -rozmawiał m.in. o sprawie Leopardów.

„Dzisiejsze spotkanie to kolejny krok do celu; chodzi nam o to, by wszyscy, którzy mają takie możliwości przekazali swoje czołgi Ukrainie. Niemcy powinny udzielić na to zgody i same powinny również przekazać te czołgi ze swoich zasobów, które mogą. Niezależnie od dzisiejszego stanowiska Niemiec kontynuujemy pracę dyplomatyczną, by do tego doprowadzić” – powiedział PAP Jabłoński, komentując oświadczenie szefa niemieckiego MON.

Pytany, czy jest nim rozczarowany, wiceszef MSZ stwierdził, że „rozczarowaniem jest postawa każdego państwa, które nie przekazuje Ukrainie tego, co by mogło i nie robi tyle, ile jest w stanie”.

„Postawa Niemiec jest zatem dla nas rozczarowaniem cały czas, nie ukrywamy tego. Liczymy też jednak cały czas, że będzie się ona zmieniała na korzyść i że zabiegi dyplomatyczne Polski i naszych sojuszników prędzej czy później odniosą skutek” – stwierdził.

„Trzeba być konsekwentnym i dopóki są możliwości – a uważam, że takie możliwości są, chociaż wolelibyśmy, by tej dyskusji dziś nie było, ale by było rzeczywiste działanie. Każdy dzień jest na wagę złota, Ukrainę trzeba wesprzeć, więc kontynuujemy wspólnie tą presję dyplomatyczną, będziemy stosować różne metody perswazji bezpośredniej i pośredniej i liczymy na to, że ta postawa się zmieni – na tej zasadzie jak to było z Patriotami. Nasza pierwsza propozycja w tej sprawie została odrzucona, ale potem, po kilku tygodniach, udało się doprowadzić do zmiany tej decyzji” – zauważył Jabłoński.

Podkreślił, że „liczy się przekazanie fizyczne czołgów”. „Nie chcę wyznaczać tu Niemcom konkretnych terminów, choć dla ukraińskiej armii każdy dzień może być decydujący” – zaznaczył.

„Cały czas mamy nadzieję i jesteśmy gotowi do podjęcia niestandardowych działań aby doprowadzić do tego, by Niemcy zmienili się na lepsze. Jak uznamy, że nie rokuje to w realnych terminach szans powodzenia, to będziemy chcieli wspólnie z innymi państwami podejmować dalsze decyzje” – oświadczył Jabłoński.

„Mówimy o ilości, jak widzimy co robi Rosja, jak mobilizuje setki tysięcy żołnierzy, używa starego w prawdzie sprzętu, ale w ogromnych ilościach, to jest oczywiste, że skala odpowiedzi ukraińskiej musi być odpowiednia. Jedno państwo, nawet najbardziej chętne do działania, nie da rady Ukrainie pomóc, potrzebne jest też wsparcie pozostałych. Jesteśmy przekonani, że jeśli zbierzemy grupę na przykład 9-10 państw, z których każde przekazałoby po 20-30 czołgów, to mogłoby zmienić los tej wojny i pomogłoby Ukrainie się obronić i przepędzić Rosję tam, gdzie jej miejsce” – mówił.

Pytany, co jeszcze można zrobić, by wpłynąć na decyzję Niemiec, Jabłoński zapowiedział, że „działania i bilateralne, i z naszymi sojusznikami na forach NATO i UE”. „Będziemy też oddziaływać na opinię publiczną: rozmawiać i tłumaczyć dlaczego uważamy, że niewłaściwa jest dotychczasowa postawa, która naszym zdaniem obniża bezpieczeństwo w Europie” – powiedział.

„Na pewno będziemy obecni w sferze informacyjnej i będziemy oddziaływać na opinię publiczną poprzez media i wezwania o publicznym charakterze, bo naszym zdaniem ma ona w krajach takich jak Niemcy kluczowe znaczenie. Chcemy skorzystać z każdej możliwości, by na tę decyzję wpłynąć – nawet gdyby ktoś miał uznać, że to zbyt otwarta krytyka, czy też, że padają czasem zbyt ostre słowa” – dodał.

„Liczymy, że tak jak w przypadku Patriotów, uda się nam przekonać niemieckich partnerów” – powiedział wiceszef MSZ.

W zeszłym tygodniu we Lwowie prezydent Andrzej Duda oświadczył, że Polska podjęła decyzję o przekazaniu Ukrainie kompanii czołgów Leopard 2 w ramach budowania międzynarodowej koalicji w tej sprawie. Jak podkreślił, „przede wszystkim chcemy, żeby była to koalicja międzynarodowa”.

Ponieważ Leopardy są produkowane przez Niemcy, kluczowa jest zgoda tego kraju na przekazanie ich innemu państwu, niewchodzącemu w skład NATO. Wicekanclerz Niemiec i minister gospodarki Robert Habeck z partii Zielonych powiedział telewizji informacyjnej WELT, że „to słuszne, iż jeśli inne kraje chcą pomóc, to nie przeszkadza się im i nie zatrzymuje ich pomocy”.

Poparcie dla inicjatywy przekazania Ukrainie nowoczesnych czołgów wyraził też Pentagon oraz sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak zapowiedział, że przekaże Ukrainie brytyjskie czołgi Challenger 2.

Leopard 2 to czołg podstawowy produkowany przez niemiecki koncern Krauss-Maffei Wegmann. Jego pierwsze wersje weszły na wyposażenie niemieckiego wojska w latach 1979-1980; od tej pory powstają kolejne wersje pojazdów. Obecnie Leopardy 2 używane są przez wiele państw Europy, w tym Niemcy, Polskę, Turcję, Hiszpanię, Grecję, Danię czy Norwegię, a także państwa spoza NATO – np. Szwecję, Finlandię, Austrię oraz Szwajcarię. (PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj