Niemcy szabrowali polskie instytucje państwowe, kościelne i prywatne domy. Ukradli nawet cztery wypchane żubry

Niemcy w czasie okupacji w Polsce wywieźli bądź zniszczyli nasze dobra kultury, zabytki i dokumenty. Szabrowali polskie instytucje państwowe, kościelne i prywatne domy. Kradli dla przyszłego muzeum kanclerza III Rzeszy w Linzu, dla innych niemieckich muzeów i dla siebie.

Lista obrazów, rzeźb, wyrobów artystycznych, starodruków itd. została utworzona starannie przez muzealników, konserwatorów zabytków, historyków i archeologów na długo przed wkroczeniem armii niemieckiej do Polski. Rabunku na terenie wcielonym do Rzeszy i Generalnej Guberni dokonywała specjalnie w tym celu utworzona grupa, zwana Kommando Paulsen, i to oni zwozili do Wrocławia, Poznania, Lwowa, Krakowa i Warszawy dzieła sztuki, które po dokładnym opisaniu, sfotografowaniu wysyłali do konkretnych miejsc w III Rzeszy. Prof. Peter Paulsen kierował akcją przejęcia, zabezpieczania i transportu dóbr kultury od 1 października 1939 roku.

Kommando Paulsen, oprócz wyszukiwania i kradzieży dzieł polskiej i światowej sławy artystów, już na początku okupacji specjalnymi transportami wywoziło bezcenne dzieła do III Rzeszy. „Ołtarz Mariacki” Wita Stwosza pojechał do Berlina, Norymbergi i Wiesenthau pierwszym transportem. Był on co prawda zdemontowany i ukryty w Sandomierzu, jak wiele zabytków, ale pod groźbą rozstrzelania miejsce ukrycia zostało ujawnione. Ołtarz wrócił do Polski już w maju 1946 roku. Było to możliwe dzięki szczęśliwym splotom okoliczności, które wykorzystał prof. Karol Estreicher z Uniwerstytetu Jagielońskiego i pomocą amerykańskiej administracji, która wymusiła na Berlinie oddanie Polsce dzieła Wita Stwosza. Warto dodać, że prof. Estreicher to ten sam człowiek, który ratował zabytek we wrześniu spławiając jego części barką do Sandomierza. Swoją drogą, to historia przyjazdu i pobytu niemieckiego artysty jest ciekawa. Wit Stwosz przyjął zaproszenie króla Władysława III Warneńczyka i przyjechał do Krakowa z Norymergi. Został tu i tworzył aż na 20 lat, sam Ołtarz 12 lat. Pieniądze na najsławniejsze dzieło pochodziły z wielu źródeł. Wśród fundatorów byli krakowscy mieszczanie, zapisy testamentowe (z 1442 roku) i para królewska.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa większości zagrabionych Polsce innych zabytków, w tym papirusów, starodruków i księgozbiorów.

Niemcy nie chcą przyznać się do kradzieży Kodeksu supraskiego. To rękopis z XI wieku napisany cyrylicą w języku staro-cerkiewno-słowiańskim.
Kommando Paulsen zabrało z Boroczyc złoty medalion cesarza Jowiana. Jest to własność

Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Wszystkie zbiory w krakowskim Muzeum Książąt Czartoryskich przepadły. Niemcy wysyłali do Rzeszy także prywatne transporty ze skradzionymi meblami, obrazami, gobelinami, dywanami a także rzeźbami i elementami wystroju architektonicznego. Z Muzeum Historii Naturalnej w Warszawie zabrali nawet cztery wypchane żubry.

Polska obliczyła straty wojenne materialne i niematerialne na kwotę ponad 6,2 bln zł. Od Niemiec domagamy się uregulowania należności wynikających z rabunkowej działalności Kas Kredytowych Rzeszy i banku Emisyjnego w Polsce, a także odszkodowania za zniszczone dobra kultury i zwrotu wszystkich zagrabionych dzieł, przedmiotów, mebli, itd.

Źródło: dzielautracone.gov.pl;

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj