W 1972 r. polski rząd podjął się kolejnych rozmów z Niemcami w sprawie reparacji

Interesy niemieckie nade wszystko? Zrównoważony jazgot polityków znad Renu i Łaby w sprawie reparacji wojennych dla Polski kieruje nas w stronę przeszłości.

Dwa miesiące po kapitulacji Niemiec w Poczdamie doszło do uzgodnień, które zaważyły o przyszłości europejskich krajów. W niemieckim pałacu Cecilienhof 17 lipca 1945 roku spotkali się Winston Churchill, Józef Stalin i Harry Truman. W wyniku rozmów, przywódcy Wielkiej Brytanii, Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych podzielili na nowo świat. Europa Środkowa i Wschodnia dostała się pod rosyjską strefę wpływów. Od tej pory II Rzeczpospolita a od 1952 roku Polska Rzeczpospolita Ludowa podlegała kremlowskiemu dyktatorowi. Komuniści z Moskwy dopilnowali, by reparacje wojenne, które Niemcy Wschodnie i Zachodnie miały wypłacać Polsce były przekazywane Związkowi Radzieckiemu. Czy Moskwa, zamiast Warszawy otrzymywała zarówno gotówkę jak i środki trwałe, nie jest pewne.

Gdy przedwojenne terytorium, czyli III Rzesza, została przez „wielką trójkę” z Poczdamu podzielona na Niemcy Wschodnie i Zachodnie, powstała Niemiecka Republika Demokratyczna i Republika Federalna Niemiec, sprawy reparacji zaczęły być wyciszane. W sierpniu 1953 roku NRD i ZSRR dogadali się w sprawie „całkowitego przerwania z dniem 1 stycznia 1954 roku pobierania od Niemieckiej Republiki Demokratycznej reparacji”. Jednocześnie rząd Bieruta otrzymał od Stalina propozycję nie do odrzucenia! Jak twierdzi prof. Stanisław Żerko, Bierut zaakceptował postanowienie Kremla. Wkrótce na posiedzeniu rządu dodano tylko zdanie, że zrzeczenie się odszkodowania dotyczy Niemiec Federalnych i Demokratycznych. Faktem jest, że do PRL dochodziły niemieckie fanty, jako reparacje wojenne. Czego nie chciał Kraj Rad jechało do PRL, min. 6 mln egzemplarzy dzieł Marksa, Lenina i Stalina.

Dzisiaj Niemcy sprawę reparacji wojennych uważają za załatwioną. – Na płaszczyźnie prawnej jest tak, że te kwestie są zamknięte! Takie stanowisko, dzień po publikacji Raportu ogłosił rzecznik MSW Christoper Burger. Zdaniem rządu niemieckiego zrzeczenie się dalszych reparacji, zostało zadeklarowane przez Polskę w 1953 roku. Rząd polski od tego czasu kilkakrotnie potwierdzał tę rezygnację, przekonywał rzecznik Burger. Sęk w tym, że nie istnieją dokumenty potwierdzające owe zrzeczenie. Poza tym zadeklarowanie, jak mówi rzecznik Burger, to nie zrzeczenie! Nawet komunistyczny rząd Bieruta ze zdumieniem stwierdził, iż wprowadzone niemieckie prawo uniemożliwiało Ofiarom indywidualne ubieganie się o odszkodowanie i zadośćuczynienie do czasu zjednoczenia Niemiec. W Bonn powiedziano, że wypłata zależna jest od stosunków dyplomatycznych!!! Jakie wtedy były stosunki dyplomatyczne za tzw. żelazną kurtyną?

Rząd Edwarda Gierka w 1972 roku, przy udziale ministra spraw zagranicznych Stefana Olszowskiego podjął się rozmów w sprawie reparacji. Niemcy wówczas wykpili się i robią to nadal. Bonn oświadczenie rządu Bieruta z 1953 roku uznał za dokument wiążący. Kolejny dokument, znany jako traktat 2+4, który ustala warunki zjednoczenia Niemiec, został podpisany 12 września 1990 roku w Moskwie, bez udziału Polski, choć dotyczył jej interesów. W treści dokumentu nie ma słowa o reparacjach i odszkodowaniach. Na ten dokument również powołują się Niemcy. Mówią, że to on ostatecznie zamknął Polsce drogę do ubiegania się o wyrządzone zło. Kilka lat później niemiecki publicysta na łamach dziennika „Die Welt” napisał: „zamiecenie w 1990 r. pod dywan problemu reparacji i odszkodowań było majstersztykiem niemieckiej dyplomacji”.

Źródło: warhist.pl; dw.com/pl; naszahistoria.pl

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj