Polski ustrój autorytarny po 1926 r. na tle Niemiec czy Rosji był łagodny

Polskie państwo po Zamachu Majowym roku 1926 słusznie krytykuje się jako autorytarne, funkcjonujące niezgodnie z regułami demokracji. Jako pewne usprawiedliwienie można tu podać, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego po całej Europie narastał klimat poparcia społecznego dla polityków cieszących się autorytetem w społeczeństwie, deklarujących zdolność do uporządkowania bałaganu oraz posiadanie spójnego planu na przyszłość.

Bezpośrednio po zakończeniu Pierwszej Wojny Światowej Europa została ogarnięta falą entuzjazmu dla rozwiązań liberalno-demokratycznych, i stąd przyjmowano rozwiązania prawnoustrojowe wzorowane na modelu starych demokracji europejskich, najczęściej Wielkiej Brytanii i Francji. Bardzo szybko okazało się, że litera prawa jest zaledwie jednym z czynników określających funkcjonowanie państwa i sceny politycznej. Realia życia społecznego, niski poziom wyrobienia obywatelskiego, zacofanie cywilizacyjne sprawiły, że procedury demokratyczne były stosowane w sposób daleki od ich właściwego ducha, stając się narzędziami do realizacji partykularnych interesów wąskich grup społecznych. Nie prowadziło to do wypracowywania kompromisowych rozwiązań możliwych do przyjęcia przez większość, ale do zaostrzania sporów i konfliktów. Stąd w szeregu państw nastawały rządy autorytarne, a także faszystowskie i bolszewickie. Polski reżim sanacyjny na tle tych ostatnich może być oceniany jako łagodny.

Analogiczny proces zaszedł w Europie Środkowo-wschodniej po latach 1989-1991, to jest upadku komunizmu. Najpierw nastał entuzjazm towarzyszący wprowadzaniu procedur demokratycznych, a następnie rozczarowanie, gdy to nie przekładało się na stosowną poprawę stanu państw. W państwach przyjętych do Unii Europejskiej i NATO w wymiarze formalnym obwiązuje demokracja, choć w jej cieniu często rządzi system korupcyjny oraz zawłaszczanie ze strony rozmaitych układów. W pozostałych państwach zazwyczaj do władzy dochodzi jawny autorytaryzm. Krajem, który najbardziej manewruje pomiędzy demokracją a autorytaryzmem stała się Ukraina.

Tak dla Polski, jak i dla Ukrainy, a także dla całego regionu, byłoby cennym zrozumienie, co to takiego jest demokracja oraz jakie racje przemawiają za jej wprowadzaniem. Tu użytecznym mogłoby być sięgnięcie do polskich ocen reżimu sanacyjnego lat 1926-1939.
Ci, którzy chwalą Piłsudskiego za jego przewrót roku 1926 zazwyczaj wskazują, że w kraju brakowało silnych ugrupowań politycznych, opartych na stabilnym zapleczu i kompetentnych, wykwalifikowanych liderach. Niski był ogólny poziom kultury politycznej elektoratu. Masowy analfabetyzm i brak zrozumienia dla procedur demokratycznych sprawiały, że na dojrzałe, przemyślane decyzje przy urnach nie sposób było liczyć, co otwierało drogę dla rozmaitych oszustów, demagogów i fanatyków. To wszystko siłą rzeczy przekładało się na mechanizmy doboru elity politycznej i kadr kierowniczych. Większą szansę na awans mieli karierowicze składający obietnice bez pokrycia, należący do klik realizujących interesy osobiste lub partyjne, którzy oddanych sprawom publicznym, kompetentnych fachowców postrzegali raczej jako zagrożenie dla własnej kariery. Ponadto, z uwagi na niski poziom kultury prawnej, brak stabilnej i fachowej władzy, woluntaryzm i wtrącanie się posłów do wszystkiego, a także luki w zasadach współdziałania rozmaitych organów państwa, mieliśmy do czynienia z częstymi konfliktami ambicjonalnymi i sporami kompetencyjnymi, albo też odwrotnie – brakiem niezbędnej aktywności. Każda agenda państwowa robiła swoje i ciągnęła w swoją stronę, pogłębiając chaos.

Natomiast ci, którzy ganią Piłsudskiego, uważają niewątpliwe niedoskonałości i patologie pierwszych lat niepodległości za nieuniknione koszty wprowadzania w życie projektu demokratycznego państwa polskiego. są zaś mechanizmy pozwalające na – i z tego punktu widzenia proces państwowotwórczy lat 1918-1926 wyglądał imponująco. Przewrót majowy oznaczał nie tylko zniszczenie dotychczasowego dorobku, lecz także zniweczenie szans na rozwój oparty na wspólnym poszukiwaniu rozwiązań przez wszystkie zainteresowane strony. Nawet jeśli było to żmudne i sprawiało wrażenie chaosu, stanowiło jedyną drogę rzeczywistej integracji wszystkich grup społeczeństwa. W szczególności, demokracja powinna nadać Galicji Wschodniej autonomię, zaś gdyby Ukraińcy, Polacy i Żydzi na równych prawach by piastowali tu funkcje w samorządach, szybko by się dogadali dla dobra swoich małych ojczyzn.

Przed Ukrainą potencjalnie nadal rysuje się scenariusz rządów autorytarnych, zwłaszcza gdyby egoizm Zachodu zamknął drogę integracji z Unią Europejską i Zachodem. Wyżej przedstawione argumenty byłyby wówczas materiałem wartym rozważenia.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj