Brawurowa akcja liwkdiacji Karla Schmalza. Strzelał do polskich dzieci bawiących się na torach

Karl Schmalz był postawnym brunetem, o nieprzeciętnej urodzie, dzięki czemu wzbudzał w ludziach zaufanie. Wydawałoby się to dobrą cechą, gdyby nie to że potrafił mordować ludzi z zimną krwią, czy też okrutnie torturować. Podczas II wojny światowej Schmalz był szefem ochrony kolei przy Dworcu Zachodnim w okupowanej Warszawie. Jego delikatna uroda skrajnie kontrastowała z prawdziwym obliczem mordercy i zbrodniarza. W związku z tym nadano mu przezwisko „Panienka”. Jego rozrywką było znęcanie się nad pracującymi na kolei Polakami, robił to z wyraźnie zauważalną przyjemnością. Bez ostrzeżenia strzelał do ludzi, którzy zbierali węgiel, który wypadł z jadących pociągów, a nawet do dzieci przebiegających czy bawiących się na torach.

Liczba jego ofiar sięgała nawet do około dwustu osób, w związku z tym nikogo nie zdziwiło, że Polskie Podziemie wydało na niego wyrok śmierci pod koniec 1943r. Namierzenie i zaplanowanie zlikwidowania przez AK wroga nie było wcale proste. Karl Schmalz był świadomy, że Podziemie cały czas na niego poluje. Nigdy nie chodził do pracy tą samą drogą, bardzo często po służbie ubierał się po cywilnemu, a nawet zmieniał miejsce zamieszkania. Uchwycić go było ciężko. Pierwsza próba likwidacji „Panienki” w grudniu 1943 roku przez oddział ochocki pod dowództwem Adama Pachulskiego, nie powiodła się.
Trzy miesiące później powtórzono próbę likwidacji Schmalza. Dowódcą tej akcji został Kazimierz Jakubowski ps. „Kazik”, który postanowił, że miejscem wykonania wyroku będzie wartownia Bahnschutzpolicej, pomiędzy dworcami głównym i zachodnim. Do tego celu wykorzystano sąsiadującą obok firmę Severin. Około godziny 10.00 rano autem wjechali na teren firmy. Wokół miejsca akcji rozstawili ubezpieczenie.

AK musiało sterroryzować około 100 pracowników. Odcięli również połączenia telefoniczne. I zaczęła się akcja. Przebrani w mundury niemieckie – Krzysztof Sobieszczański – „Kolumb” i Jan Barszczewski – „Janek” mieli za zadanie przyprowadzić do wartowni rzekomo aresztowanego przez nich złodzieja. Był nim Antoni Wojciechowski „Antek”. Po wejściu do wartowni żołnierze podziemia spostrzegli swój cel oraz jego dwoje podwładnych. Na Niemcach widok strażników wraz z przyprowadzonym złodziejem nie zrobił większego wrażenia, dopiero gdy ów złodziej z worka wyciągnął swój pistolet maszynowy, Schmalz zareagował, jednak nie zdążył już nic zrobić. Podszywający się za Niemców zaraz za nim wyciągnęli swój sprzęt zbrojny i wycelowali w strażników. Wszyscy zginęli na miejscu.

Do budynku z pomocą po chwili wpadło kolejnych kilku ludzi pod dowództwem „Kazika”, którzy ochraniając swoich kolegów po kolei sprawdzali inne pomieszczenia i zabijali niemieckich żołnierzy. „Kazik”, widząc ostatniego przerażonego gestapowca, darował mu życie.

Podsumowując, cała akcja zakończyła się sukcesem. Oprócz zaplanowanego usunięcia patologicznego kata i mordercy, AK zyskało również sporą ilość broni, karabinów, granatów oraz tysiące pocisków.

W kilka tygodni po akcji, jej dowódca Kazik Jakubowski został aresztowany wraz z żoną w swoim mieszkaniu na Żoliborzu przez gestapo. Strażnik, którego wówczas oszczędzono, zidentyfikował go jako uczestnika zamachu. Kazik Jakubowski i jego żona w okrutny sposób zostali zamordowani na Pawiaku.

Akcja „Panienka” znalazła swoje miejsce w powieści Romana Bratnego „Kolumbowie” i w serialu Janusza Morgenstena pod tym samym tytułem, w odcinku II – „Żegnaj Baśka”.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj