M. MASTALEREK: ŚRODOWISKA LEWICOWE PRÓBUJĄ ZAKLINAĆ RZECZYWISTOŚĆ I PRZEKONYWAĆ, ŻE W POLSCE WSZYSCY SĄ ZA TZW. ABORCJĄ. JAKOŚ DZIWNIE WŚRÓD KOBIET W WYBORACH SAMORZĄDOWYCH WYGRAŁO PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

Koalicja ma sprzeczne ze sobą poglądy, wyzywają się. Lewica w sposób wulgarny publicznie wyzywa Szymona Hołownię. Prezydent nie będzie falochronem dla ich kłótni. Oni nie są w stanie przegłosować żadnego projektu. Środowiska lewicowe próbują zaklinać rzeczywistość i przekonywać, że w Polsce wszyscy są za tzw. aborcją. Uważam, iż jest zupełnie inaczej i dwukrotnie w wyborach prezydenckich wygrywał kandydat, który nie ukrywał swoich poglądów, a który jest za życiem. Jest jeszcze jedna narracja, jaką próbują uprawiać, że wszystkie kobiety zawsze są za tzw. aborcją. Jakoś dziwnie wśród kobiet w wyborach samorządowych wygrało Prawo i Sprawiedliwość – mówił Marcin Mastalerek szef Gabinetu Prezydenta RP, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Polska otrzymała 27 miliardów złotych w ramach wypłaty pierwszych środków z Krajowego Planu Odbudowy. Pieniądze te miały trafić do Polski już dużo wcześniej, ale Unia Europejska prowadziła grę przeciwko nielubianej władzy Prawa i Sprawiedliwości. Po objęciu władzy przez Donalda Tuska nawet kamienie milowe okazały się być zbyteczne do otrzymania środków.

– Pieniądze do Polski powinny trafić dużo wcześniej i jest to oczywiste. Zachowane Unii Europejskiej to była gra polityczna przeciwko nielubianej władzy. W Europie rządzą dziś partie lewicowo-liberalne, rządzi partia Donalda Tuska, w związku z tym duża część urzędników europejskich toczyła grę, żeby usunąć nielubiany rząd. Miały być kamienie milowe i mieliśmy je spełniać, ale w prawie nic się nie zmieniło i nagle nie potrzeba kamieni milowych. Wygląda na to, że tymi warunkami do spełnienia rzucano w rząd Prawa i Sprawiedliwości, żeby go zohydzić, obrzydzić, by Polacy wybrali inną większość – wskazał Marcin Mastalerek.

Prezydent Andrzej Duda na pewnym etapie włączył się w sprawę Krajowego Planu Odbudowy. W Kancelarii Prezydenta RP była przygotowana ustawa, a Polskę odwiedziła Ursula von der Leyen, która zapewniała, iż wszystko będzie załatwione. Niestety, finalnie szefowa Komisji Europejskiej wycofała się z tego porozumienia.

– W pewnym momencie, mniej więcej kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, prezydent Andrzej Duda uznał, że trzeba wygasić konflikty i doprowadzić do kompromisu, do którego finalnie doszło. Zwlekano w polskim parlamencie z przyjęciem ustawy i wykorzystali to urzędnicy europejscy i Ursula von der Leyen. Finalnie szefowa Komisji Europejskiej wycofała się później z tego porozumienia. Każdy może dowolnie oceniać wycofanie się przez tych urzędników wtedy, kiedy widzieli, że Ukraina się obroniła, iż Rosjanie w trzy dni, tydzień czy miesiąc nie zajęli Kijowa i Ukrainy. W Brukseli odetchnięto wtedy z ulgą i wycofano się z porozumień. Jak widać, z Komisją Europejską można rozmawiać tylko w jednym przypadku, a mianowicie kiedy się boją. Gdy wybuchła wojna na Ukrainie, to oni się bali, dlatego zaczęli mówić trochę inaczej. Polsce się po prostu te pieniądze należą, dlatego że płacimy składki – zauważył szef Gabinetu Prezydenta RP.

Centralny Port Komunikacyjny to inwestycja, na której skorzystają wszyscy Polacy. Po objęciu władzy przez koalicję rządzącą Donald Tusk próbował wycofać się z tego przedsięwzięcia, by dalej wspierać niemiecką gospodarkę. Prezydent Andrzej Duda walczy – mimo sprzeciwu premiera – by inwestycja była realizowana, ponieważ jest ona wielką szansą dla naszego kraju.

– Prezydent Andrzej Duda myśli to samo, co od razu po wyborach, czyli to, że trzeba budować poparcie społeczne w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego, dlatego że spodziewał się, iż różnymi trikami, sztuczkami premier Donald Tusk będzie próbował się wycofać z tego przedsięwzięcia. Andrzej Duda uważa, że premier i rząd może budować Centralny Port Komunikacyjny tylko wtedy, kiedy opinia publiczna, Polacy będą tego żądali. Niestety, obecny rząd ma większość. To, że nie ma zapału do realizowania tej inwestycji, prezydent wiedział od razu po wyborach, stąd jego działania, które będą kontynuowane. Nie jest wielką tajemnicą, że Centralny Port Komunikacyjny będzie odbierał pasażerów niemieckim lotniskom (…). Inwestycja ta jest potrzebna, to jest polska racja stanu i albo idziemy drogą Rafała Trzaskowskiego i Platformy Obywatelskiej, którym wystarczą wielkie lotniska w Niemczech, albo chcemy mieć takie w Polsce. Nie widzę powodu, dlaczego Niemcy mają mieć lotniska, a my nie – oznajmił gość programu „Polski punkt widzenia”.

Marcin Mastalerek zaznaczył, że to czy w ramach CPK powstanie lotnisko, zależy tylko i wyłącznie od rządu.

– Prezydent chciałby robić ten najbardziej ambitny program, ale Polacy 15 października wybrali rząd. Instrumenty do budowy lotniska ma rząd, Ministerstwo Infrastruktury, premier Donald Tusk. Andrzej Duda może dalej podejmować zarówno formalne, jak i publiczne działania, aby w taki sposób do tego zachęcać. Władza wykonawcza w sprawach infrastruktury jest całkowicie przypisana do rządu – powiedział Marcin Mastalerek.

Koalicja rządząca domaga się reformy Krajowej Rady Sądownictwa. Prezydent raczej nie podpisze nowelizacji, która zakłada pozbawienie części praw obywatelskich sędziów przez niego powołanych.

– Prezydent jeszcze nie podjął decyzji, ale nie wyobrażam sobie tego, że ta nowelizacja wejdzie w życie. Tutaj zgadzam się z Donaldem Tuskiem, który sam mówił, iż nie wyobraża sobie tego, że prezydent to podpisze. Oni przyjęli sobie ustawę, w której mówią mniej więcej tak, że ludzie, których powoływał prezydent Andrzej Duda, będą pozbawieni części praw obywatelskich i nie mogą być wybierani. To jest absurdalne. Oni próbują zaspokoić swój najbardziej radykalny elektorat, radykalne środowiska prawne, które mają niewiele wspólnego z prawem, a zajmują się politykowaniem. Zamiast zajmować się sprawami ważnymi dla Polaków, to zajmują się właśnie takimi – stwierdził szef Gabinetu Prezydenta RP.

W ubiegłym tygodniu Sejm zajmował się projektami dotyczącymi tzw. aborcji. Prezydent nie popiera działań, które mają na celu zabijanie nienarodzonych dzieci. Wbrew narracji, jaką głosi Lewica, Polki w dużej mierze opowiadają się za życiem, co pokazały ostatnie wybory samorządowe.

– Przede wszystkim prezydent specjalnie się w tej sprawie nie wypowiada, ponieważ koalicja, która jest skłócona w sprawie życia, robi wszystko, aby zasłaniać się Andrzejem Dudą i pokazywać, że on i tak by tego nie podpisał. Poglądy prezydenta są bardzo dobrze znane. Wygrał dwa razy wybory, zdobywając ponad 50 procent głosów, nie ukrywając, że jest za życiem. Koalicja ma sprzeczne ze sobą poglądy, wyzywają się. Lewica w sposób wulgarny publicznie wyzywa Szymona Hołownię. Prezydent nie będzie falochronem dla ich kłótni. Oni nie są w stanie przegłosować żadnego projektu. Środowiska lewicowe próbują zaklinać rzeczywistość i przekonywać, że w Polsce wszyscy są za tzw. aborcją. Uważam, iż jest zupełnie inaczej i dwukrotnie w wyborach prezydenckich wygrywał kandydat, który nie ukrywał swoich poglądów, a który jest za życiem. Jest jeszcze jedna narracja, jaką próbują uprawiać, że wszystkie kobiety zawsze są za tzw. aborcją. Jakoś dziwnie wśród kobiet w wyborach samorządowych wygrało Prawo i Sprawiedliwość – akcentował Marcin Mastalerek.

Trzecia Droga chce przeprowadzenia referendum ws. tzw. aborcji. Andrzej Duda jest przeciwny tego typu pomysłom, ponieważ nie można decydować, czy ktoś ma prawo do życia.

– Prezydent jest przeciwny w sprawie robienia referendum dotyczącego życia. Nie można głosować, czy kogoś zabijać, czy nie. Mamy Konstytucję RP, która chroni życie – podkreślił szef Gabinetu Prezydenta RP.

radiomaryja.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj