KS. BP W. LECHOWICZ: ŚP. SIERŻANT MATEUSZ SITEK JEST PIERWSZYM POLSKIM ŻOŁNIERZEM, KTÓRY PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ POLEGŁ NA POLSKIEJ ZIEMI Z RĄK OBCOKRAJOWCA

znicze.jpg

Uczestniczymy w pogrzebie pierwszego żołnierza polskiego, który po II wojnie światowej poległ na polskiej ziemi z rąk obcokrajowca. Wojsko Polskie stało się dla śp. sierżanta Mateusza Sitka drugą rodziną. Żołnierze traktowali go jako swojego brata. Dlatego nóż, który go ugodził, ugodził wszystkich żołnierzy Wojska Polskiego, począwszy od żołnierzy 1. Warszawskiej Brygady Pancernej. Zadał rany wszystkim, którzy z narażeniem życia, nie tylko na granicy polsko-białoruskiej, pełnią swoją służbę – mówił ks. bp Wiesław Lechowicz, biskup polowy Wojska Polskiego, w homilii wygłoszonej podczas pogrzebu śp. sierżanta Mateusza Sitka.

W środę, 12 czerwca, w kościele pod wezwaniem św. Anny w Nowym Lubielu odbyły się uroczystości pogrzebowe sierżanta Mateusza Sitka, żołnierza, który został zabity przez nielegalnego migranta na granicy polsko-białoruskiej.

– Pragnęliśmy życia ziemskiego dla naszego drogiego i kochanego brata, śp. sierżanta Mateusza Sitka. Bóg tymczasem otwarł przed nim bramę życia wiecznego. Pragnęliśmy, by nadal mógł służyć ziemskiej Ojczyźnie. Tymczasem Bóg powołał go do Ojczyzny niebiańskiej. Pragnęliśmy jego życia w świecie naznaczonym wojnami, niepokojem i przemocą. A śp. Mateusz – jak wierzymy – przeszedł do Królestwa prawdy i sprawiedliwości, miłości i pokoju. Nie jest łatwo pogodzić się z wolą Bożą, nawet jeśli wyznajemy wiarę w zmartwychwstanie Jezusa i życie wieczne. Wiara bowiem nie usuwa bólu i nie osusza łez, ale chroni przed rozpaczą i beznadzieją – zwrócił uwagę ks. bp Wiesław Lechowicz.

Biskup polowy Wojska Polskiego postawił pytanie, „skąd – drodzy bracia i siostry – czerpiemy nadzieję graniczącą z pewnością, że nasz brat śp. Mateusz znalazł się w ramionach miłującego Boga? Oddaję głos poecie Romanowi Brandstaetterowi”.

– Przeżywając śmierć swojej żony, poeta pisał: „Gdy w sierpniowe południe pot śmiertelny ocierałem z jej czoła, Twoje męczeństwo wspomniałem, Chrystusie. Gdy poczułem na moim policzku jej ostatni oddech, który jak niewidzialny ptak uleciał w powietrze, wspomniałem Twoje ostatnie westchnienie, Chrystusie. W ręce Twoje oddaję mego ducha, Boże. Bądź błogosławiony za to westchnienie, które wydałeś na podobieństwo ludzkiego westchnienia” – zacytował kapłan.

Roman Brandstaetter odnalazł odpowiedź na nurtujące go pytania i wątpliwości w Chrystusie Ukrzyżowanym. Kto Krzyż odgadnie, ten nie upadnie w boleści sercu zadanej – kontynuował ks. bp Wiesław Lechowicz.

– Żeby nie upaść na duchu, trzeba nam wpatrywać się w Krzyż Jezusa. Bóg bowiem nawet swojego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał. Stał się solidarny z nami w naszym losie, nie wyłączając własnej śmierci i doświadczenia żałoby po stracie najbliższych, np. przyjaciela Łazarza – powiedział.

Św. Jan Paweł II w książce pt. „Przekroczyć próg nadziei” napisał: „Bóg zawsze jest po stronie cierpiących. Jego wszechmoc objawia się w tym, że dobrowolnie przyjął cierpienie. Mógł przecież tego cierpienia nie przyjmować. Mógł okazać swoją wszechmoc, nawet w momencie ukrzyżowania. Przecież mu proponowano: >>Stąp z krzyża, a uwierzymy Ci<<. Nie przyjął tej propozycji”. – Niech zatem w tym bolesnym czasie towarzyszy nam wiara, że Chrystus otworzył przed śp. Mateuszem bramę wiecznego szczęścia. Otworzył ją niczym innym, jak tylko krzyżem. (…) Wiara prowadzi nas do błogosławienia Chrystusa za otwarcie bramy wiodącej do życia wiecznego. Ale też wiara prowadzi nas dzisiaj do błogosławienia was, drodzy rodzice Mateusza. 21 lat temu przynieśliście syna do Chrztu św., przekazując mu klucz wiecznego szczęścia, jakim jest wiara. To dlatego dzisiaj smucimy się i bolejemy, ale nie jako ci, którzy pozbawieni są nadziei. Jezus przecież powiedział, a on zawsze dotrzymywał słowa: „Kto przyjmie Chrzest św. i wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie” – zaznaczył biskup polowy Wojska Polskiego. Duchowny pobłogosławił rodziców, którzy odegrali istotną rolę w życiu śp. Mateusza, przekazując mu wiarę oraz wpajając miłość do Ojczyzny, gotowość do służby i odpowiedzialność za innych. Ks. bp Wiesław Lechowicz wskazał, że „to również dzięki wam wasz syn był gotowy złożyć przysięgę i wypowiedzieć słowa: >>Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg<<”.

– Wojsko Polskie stało się dla niego drugą rodziną. Żołnierze traktowali go jako swojego brata. Dlatego nóż, który go ugodził, ugodził wszystkich żołnierzy Wojska Polskiego, począwszy od żołnierzy 1. Warszawskiej Brygady Pancernej. Zadał rany wszystkim, którzy z narażeniem życia, nie tylko na granicy polsko-białoruskiej, pełnią swoją służbę. (…) Uczestniczymy dzisiaj w pogrzebie pierwszego żołnierza polskiego, który po II wojnie światowej poległ na polskiej ziemi z rąk obcokrajowca – zauważył.

Biskup polowy Wojska Polskiego przytoczył także słowa książki z tekstem kazania pogrzebowego, które w Monachium wygłosił ówczesny arcybiskup Monachium, ks. Joseph Ratzinger. Była to Msza św. odprawiona po zamachu bombowym z 1980 roku.

„Ponad wszystkimi partiami musi stać się wyraźnie widzialna wspólnota naszego państwa. Nie może spór partii pozostać ostatnim słowem. Ten spór jest tylko wtedy sensowny, kiedy przez niego i w nim stale uwidacznia się przed sobą nawzajem wspólny respekt i wspólne zmaganie o to samo, czyli o nasze wspólne życie. Jak młodzi ludzie i w ogóle mieszkańcy naszego kraju mają jeszcze wierzyć w to, co wspólne, jeśli wydaje się, że często ostatnie słowo należy do wrogości? (…) Wspólnota tego, co nas wszystkich podtrzymuje, musi być silniejsza niż przeciwieństwa” – mówił wówczas ks. abp. Joseph Ratzinger.

– Oby pogłębienie naszej wspólnoty narodowej stało się owocem jego męczeńskiej śmierci. Oby zaprzestano w naszym narodzie przemocy, która ma miejsce nie tylko na granicy polsko-białoruskiej. Ileż bowiem śmiercionośnych noży, nienawiści, pogardy, zemsty rzucanych jest słowem i czynem w naszej przestrzeni publicznej? Potępienie i powstrzymanie przemocy we wszystkich jej formach musi stać się wspólnym dobrem nas wszystkich. To jest bowiem podstawa naszego osobistego i narodowego bezpieczeństwa. (…) W imię tego właśnie bezpieczeństwa poniósł śmierć nasz brat Mateusz. Oby przyszłość pokazała, że ból dzielony z jego najbliższą rodziną i rodziną wojskową był autentyczny i przemieniający nas. Niech i ta nadzieja towarzyszy naszej modlitwie za śp. sierżanta Mateusza Sitka – powiedział ks. bp Wiesław Lechowicz.

radiomaryja.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj