Przedstawiamy kandydatów do Parlamentu Europejskiego: Prof. Andrzej Kisielewicz nr 4 w okręgu dolnośląsko-opolskim (PiS)

foto: archiwum prywatne AK

Pracownik naukowy, opozycjonista, mechanik samochodowy, profesor nauk matematycznych. Mało kto o algebrze, kombinatoryce i logice wie więcej, niż Andrzej Kisielewicz. Zajęcia ze studentami prowadził równolegle we Wrocławiu i przez sześć lat w Opolu. Obecnie tylko w stolicy Dolnego Śląska. Znany jest na uczelniach amerykańskich, niemieckich i kanadyjskich. Jest autorem wielu publikacji w polskich i zagranicznych czasopismach. Napisał książki o sztucznej inteligencji, o logice i argumentacji. Mieszka we Wrocławiu, jest szczęśliwie żonaty, ma dwóch wspaniałych, dorosłych już synów.

Prof. Andrzej Kisielewicz, to nieprzeciętny wykładowca, człowiek wszechstronnie utalentowany i jak pokazało życie, bezkompromisowy w głoszeniu poglądów solidarnościowych i demokratycznych. Jego biogram można łatwo podzielić na dziedziny, które były i nadal są ważne dla kraju. Urodził się w Jeleniej Górze ale to we Wrocławiu rozpoczął naukę – począwszy od szkoły podstawowej, liceum a potem studia na Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego. To we wrocławskim środowisku krystalizowały się poglądy polityczne a zdobywając kolejne dyplomy i tytuły naukowe – dostrzegał idee wolnościowe i realizował je, bez względu na konsekwencje.

Dzisiaj znaczenie wolności państwa i wolności człowieka ma zupełnie inny wymiar. Prof. Andrzej Kisielewicz kandyduje do Parlamentu Europejskiego z listy Prawa i Sprawiedliwości. Zapytaliśmy Profesora, dlaczego zdecydował się na start do Parlamentu Europejskiego?

– Chociaż nie jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Od wielu lat, szczególnie w trudnym dla PiS okresie, pomagałem wrocławskiemu PiS w organizacji konferencji i innych przedsięwzięć. Współpracowałem ze śp. Aleksandrą Natalii-Świat. Po katastrofie smoleńskiej razem z żoną współorganizowaliśmy Społeczny Wrocławskie Społeczny Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Gdy zaproponowano mi start z listy PiS, w związku z moją działalnością w opozycji antykomunistycznej i walką o wolność słowa — a to teraz jest potrzebne w UE — postanowiłem podjąć wyzwanie.

Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej zmieniło nasze społeczeństwo niemal w każdej dziedzinie życia gospodarczego, ekonomicznego i kulturalnego. W pańskiej ocenie mamy wspólne wartości, jak: wolność słowa i wyrażania różnych poglądów, równość państw i obywateli w Unii Europejskiej i poszanowanie dla tradycji, różnych stylów życia i różnorodności. Czy można je pogodzić – w kraju katolickim i zlaicyzowanej Europie?

Wszystkie te trzy wartości, fundamentalne dla jej założycieli są dzisiaj zagrożone. Unia jest w kryzysie, powyższe wartości nie są respektowane przez polityków lewicy i urzędników europejskich. Unia wymaga przebudowy i nowego otwarcia. Właśnie Polska, która ma znacznie większe doświadczenia z lewicowym totalitaryzmem i zagrożeniami dla wolności słowa, niż kraje zachodnie, ma wiele do wniesienia w tym nowym otwarciu. Od nas ludzie Zachodu mogą się nauczyć wiele ważnych rzeczy. Oczywiście zgodne to jest z ogólnym programem Prawa i Sprawiedliwości.

Studenci Politechniki Wrocławskiej i innych uczelni znani są z konstruowania maszyn i urządzeń, często zdobywają nagrody podczas międzynarodowych konkursów. Ale po dyplomie, ich praca naukowa nie przekłada się na osiągnięcia. W Polsce zdobycie Nobla było możliwe tylko w dziedzinie literatury i w jednym przypadku za działalność polityczną w związkach zawodowych. Kto lub co podcina kreatywność młodym naukowcom? I czy według Pana można trend odwrócić? Nasze nazwiska są ale tylko w zagranicznych zespołach.

To jest kwestia braku przemysłu opartego na rodzimych osiągnięciach i na własnej myśli technologicznej. Importowaliśmy głównie montownie maszyn konstruowanych gdzie indziej. Do tej pory zrobiono bardzo niewiele, żeby wykorzystać potencjał inżynieryjno-informatyczny polskich studentów i naukowców. Rzeczywiście polscy studenci, szczególnie w dziedzinach związanych z informatyką, odnoszą wielkie sukcesy międzynarodowe. Od lata osobiście zabiegałem o to, żeby te sukcesy wykorzystać. Byłem prezesem fundacji, która fundowała i nadal funduje stypendia dla nauczycieli informatyki. Niestety rządy PO-PSL, mimo moich zabiegów i spotkań z ministrami, nie zrobiły nic w kierunku, żeby te sukcesy zagospodarować. Dopiero z obecnym rządem sprawy ruszyły do przodu. Wiem, że moi koledzy zaangażowani są w tej chwili w zaawansowane prace nad odtworzeniem polskiej szkoły kryptografii. Wojna w cyberprzestrzeni ma być naszą specjalizacją w ramach NATO. Wiem też, że wkrótce Ministerstwo Cyfryzacji uruchomi specjalny program wspierający działania w zakresie kształcenia najwybitniejszych informatyków.

Sprawy Polski powinny być najważniejsze dla polityków, zwłaszcza europarlamentarzystów. Część polskiego społeczeństwa uważa, że uległość wobec rządzących w UE jest naturalna i nie należy walczyć o podmiotowość. Pan ma inne zdanie, widzi same korzyści. Co – dzisiaj – jest najważniejsze dla Polski, co dla naszego regionu?

Dla Polski najważniejsze jest, żeby zaczęła być traktowana jak jeden z większych krajów w Europie. Rządy postkomunistów do spółki z różnymi mutacjami Unii Wolności utrwalały status Polski jako kraju drugiej kategorii, o charakterze kolonii bogatszych gospodarek. Czas to zmienić. Jeśli chodzi o region to zamierzam przede wszystkim zabiegać o to, żeby utrwalić i wyeksponować region jako zagłębie informatyki w Europie i nowoczesnych technologii. Mamy na to wielkie i realne szanse. W tym roku Uniwersytet Wrocławski zdobył srebrny medal na Akademickich Mistrzostwach Świata w Programowaniu Zespołowym i jest to jedyna mała uczelnia w tej dziedzinie pośród potężnych i znanych na całym świecie uczelni z Rosji, USA i Chin.

PODZIEL SIĘ