W Strzegomiu był obóz przymusowej pracy dla żydowskich dziewcząt i kobiet

Na Grabach – dzisiaj dzielnicy Strzegomia – był niemiecki obóz pracy dla dziewczynek i młodych kobiet, Żydówek polskiego  pochodzenia. Jeszcze w tym roku, staraniem miejscowych władz, zostanie położony obelisk z tablicą pamiątkową.

Za pół roku minie 80 lat od napaści Niemiec na Polskę. Zapanował nowy porządek. Terror, łapanki i wywózki do obozów pracy zapewniały III Rzeszy darmową siłę roboczą. Większość tych obozów przez zaniedbania została bezpowrotnie zniszczona. Takim miejscem są Graby, była wieś a dzisiaj dzielnica Strzegomia.

Historyk i badacz lokalny Krzysztof Kaszub trzy lata temu natrafił na wzmiankę o obozie na  Grabach. Dalsze poszukiwania potwierdziły istnienie obozu, potem z protokołów byłych więźniarek zeznających w 1948 roku dowiedział się szczegółów, zostały potwierdzone również przez organizacje żydowskie. Pan Krzysztof Kaszub odnalazł mieszkankę, świadka tamtych dni, która wskazała dokładną lokalizację obozu.

Miejsce kaźni zostanie upamiętnione. W drugiej połowie br. na Graby zjadą z całego świata byłe więźniarki i ich krewni. Staraniem badacza w miejscu przymusowej pracy zostanie osadzony obelisk z tablicą opisującą tragiczną historię niemal 600 żydowskich kobiet, pracujących przy obróbce lnu.

Naczelnik Wydziału Kultury, Sportu i Promocji UM w Strzegomiu Wioletta Urban-Smagłowska potwierdza, że obóz pracy na terenie osiedla Graby odkrył Krzysztof Kaszub. 

Teraz wiemy, że pracowały tam młode dziewczęta w roszarni przy konopiach. Chcemy udowodnić, że była to odnoga obozu Gross-Rosen, który jest na terenie gminy Strzegom. Na przełomie września i października dojdzie do wielkiego spotkania żyjących więźniarek obozu na Grabach. Ojcem duchowym tego wydarzenia jest pan Krzysztof i na razie jest tutaj bohaterem wszystkich działań.

Wiemy, że Krzysztof Kaszub nawiązał kontakt z więźniarkami. Historia obozu na Grabach jest opisana w książce pt. „I  Choose Life”, która czeka na przetłumaczenie na język polski. Spisał ją syn Goldy Zucker, byłej więźniarki, dzisiaj na stałe mieszkającej w Stanach Zjednoczonych.

Obelisk będzie ze zwykłego strzegomskiego kamienia, jakiej treści napis, i w jakich językach, jeszcze nie wiadomo. Zwyczajowo umieszcza się napisy w języku polskim.

Chciałbym, żeby było to miejsce upamiętnione, mówi Krzysztof Kaszub, należy się to tym paniom, kiedyś dziewczynkom. To jest moje na dzisiaj zadanie.

Kiedy poznałem Leę Glaitman, która przyleciała ze Szwecji na spotkanie ze mną dowiedziałem się, że w Izraelu żyje jeszcze inna więźniarka obozu w Grabach, Sonia Abri. Poleciałem do pani Sonii, która powiedziała, że w Oświęcimiu, w Muzeum Auschwitz – Birkenau na przełomie września i października, będzie poświecenie obeliska, który ma upamiętniać zburzenie synagogi żydowskiej w Sosnowcu. Na tę uroczystość przylecą te moje dwie panie, potem przywiozę je do Strzegomia na odsłonięcie naszego obeliska. Wiem, że czekają na to spotkanie z niecierpliwością. Dla nich wiadomość, że ktoś zajął się odkrywaniem historii obozu w którym pracowały, i że teraz nic nie pójdzie w zapomnienie jest bezcenna.

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM