Czy nauczyciele powinni zarabiać więcej? Radny Grzechnik: Tak, ale tylko Ci dobrzy!

MP

Systemowi oświaty grozi zapaść, ale nie z powodu planowanego strajku, lecz z powodu niskich pensji i zbyt małych nakładów państwa na edukację. W szkołach i przedszkolach zaczyna brakować nauczycieli, ponieważ są zmuszeni podejmować pracę poza oświatą. Robią to, bo nie są w stanie utrzymać swoich rodzin z nauczycielskich pensji, powiedział Sławomir Broniarz prezes ZNP.

Paweł Koślacz nauczyciel i jeden z inicjatorów demonstracji, która odbędzie się w niedzielę na wrocławskim Rynku, zwrócił się z apelem o poparcie i liczne uczestnictwo również uczniów, bowiem “rząd nie zgadza się z naszymi postulatami i jesteśmy przekonani, że nie cofnie się przed niczym, żeby ten strajk złamać. Dlatego tak ważna jest wasza solidarność i wsparcie, które już teraz okazujecie na wiele różnych, wspaniałych sposobów.”

Zapowiedziany na 8 kwietnia strajk generalny odbędzie się w całej Polsce. Jest wynikiem lekceważenia przez rząd, dlatego walczymy o godne warunki pracy i płacy dla wszystkich w edukacji, mówią związkowcy.

Zapytaliśmy Roberta Grzechnika radnego miejskiego, przedsiębiorcę i prezesa wrocławskiego oddziału Wolności, czy nauczyciele powinni zarabiać więcej?

Tak, ale tylko Ci dobrzy! W Państwowym szkolnictwie wszyscy nauczyciele wrzuceni są do jednego worka i najlepsi nie są w stanie zarobić więcej niż ich średni czy słabi koledzy. O zarobkach decyduje wynik egzaminu i staż pracy, a nie umiejętność przekazania wiedzy i zaangażowanie. Jest tak, ponieważ tylko rynkowe reguły pozwalałoby ocenić całokształt pracy dydaktyka, a lepiej niż najlepszy urzędnik zrobią to rodzice uczących się dzieci.

Zróżnicowanie zarobków motywuje do pracy i wprowadza rywalizację, kto uczy lepiej, ten więcej zarabia. Dzisiaj nie ma takiej motywacji. Nie ma też motywacji aby wybrać trudniejsze kierunki studiów. Historyk, geograf, polonista, czy matematyk zarabiają praktycznie tyle samo, a nie jest tajemnicą, że są to kierunki o różnym stopniu trudności. Niestety tylko niewielu zależy na zmianie systemu edukacji…

Urzędnicy i politycy nie chcą o tym słyszeć, ponieważ wielu z nich straciłoby pracę. Przy obecnym systemie biorą pieniądze za rozwiązywanie problemów, których nie byłoby w urynkowionym systemie – takich jak strajki o wyższe płace. Do tego używają edukacji jako tematów zastępczych. Większość nauczycieli, nawet tych dobrych, boi się urynkowienia. Nie chcą stracić przywilejów, a do tego straszy się ich “dryfowaniem na śmieciówkach, niestabilnością pracy i bezdusznym wolnym rynkiem. Rodzice natomiast, jakimś cudem uwierzyli w propagandę, że pokazywani w mediach politycy i urzędnicy, lepiej niż oni sami zatroszczą się o ich dzieci, lepiej ocenią w jakim wieku wysłać te dzieci do szkoły, jakie talenty warto w nich rozwijać, czy w jakim wieku rozpocząć ich edukację seksualną.

PODZIEL SIĘ