„My wszyscy ogniowcy” – niesamowita epopeja Józefa Kurasia. Niemcy: zamordowali mu żonę i dziecko. Część 1

 „Kto umarł za ojczyznę, ten idzie prosto do nieba. Choćby nie wiem, jakie grzechy miał, wszystko zostanie mu odpuszczone.” Józef Kuraś (pseudonim ogień). Dla jednych zbrodniarz, dla innych bohater, ale jaka jest prawda…?

„Ogień” pochodził z rodziny postrzeganej jako wpływowa. On sam nie skończył nawet gimnazjum, ze względów miłosnych, zakochał się i rzucił wszystko dla swojej wybranki. Walczył o wolność ojczyzny i prawo człowieka do wolnego życia na ziemi. Major Józef Kuraś, syn ziemi podhalańskiej, organizator walki z obydwoma okupantami, tj. Niemiecką Hitlerowską Trzecią Rzeszą oraz Związkiem Sowieckim.

Mamy rok 1939, jak wiadomo 1 września na Polskę napadają Niemcy i 17 września Związek Sowiecki. Wojna obronna kończy się na początku października, Polska jest pod okupacją. Z jednej strony niemiecką, z drugiej sowiecką. Mimo wszystko ciągłość państwa polskiego jest utrzymana, Polska nie poddaje się, wciąż walczy. Z jednej strony tworzone są formacje wojskowe we Francji, a później w Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony tworzone są struktury konspiracyjne. Jeszcze nie skapitulowała Warszawa, a już 24 września utworzona jest pierwsza struktura konspiracyjna o nazwie „Służba – Zwycięstwo Polski”, następnie powstaje „Związek Walki Zbrojnej”, który w roku 1942 przyjmuje miano „Armii Krajowej”. Rok wcześniej powstaje Konfederacja Tatrzańska. Zarówno ZWZ, jak i AK skupiały rozmaite ugrupowania zbrojne walczące z Niemcami, częściowo także z Sowietami. Ludzie skupiający się w tych ugrupowaniach byli młodzi i pełni ideałów. I tak walka z okupantem rozpoczyna się w całej Polsce.

Konfederacja Tatrzańska była także organizacją konspiracyjną, założoną przez Augustyna Suskiego, z tym że funkcjonowała w trochę innym wymiarze w porównaniu do innych organizacji konspiracyjnych. Istotnym problemem Podhala, zapoczątkowanym przez Witalisa Widetra, Henryka Szadkowskiego, Wacława Krzeptowskiego, była akcja góralska, czyli „Goralenvolk.” Istniała paląca potrzeba przeciwdziałania tej akcji, w którą sami Niemcy zaangażowali ogromną masę środków.

W związku z tym przyjęto taką zasadę; do Konfederacji Tatrzańskiej mogą należeć przedstawiciele innych organizacji konspiracyjnych podziemnych, walczących z okupantem Hitlerowskim. Dzięki temu w tym ugrupowaniu byli przedstawiciele zarówno Stronnictwa Ludowego, Batalionów Chłopskich, jak i osoby wywodzące się ze środowiska Armii Krajowej. Kto mógł, ten uciekał w góry, mnóstwo młodych ludzi, którzy nie chcieli się dostać w niemieckie ręce. W ten sposób tworzyła się pierwsza partyzantka, sprzeciwiająca się faszyzmowi.

W 1943 roku Niemcy spalili Kurasiowi chatę, zamordowali żonę i dziecko. Hitlerowcy nie żałowali nikogo. Major Józef Kuraś „Ogień” w 1939 roku rozpoczął walkę w pierwszym pułku strzelców podhalańskich jako podoficer rezerwy. Następnie po powrocie z Kampanii Wrześniowej na Turbaczu związał się z organizacją OOB, czyli Organizacją Orła Białego. W momencie, kiedy Władysław Sikorski objął stanowisko Premiera Rządu i Wodza Naczelnego, odsunął na bok oficerów przedwojennej Dwójki, czyli Drugiego Oddziału Sztabu Głównego Wojska Polskiego.  Na tej bazie powstała organizacja Orzeł Biały. Tu Józef Kuraś przeszedł doskonałą szkołę konspiracji. Na początku 1942 roku, po wyśledzeniu członków Konfederacji Tatrzańskiej przez Agentów Gestapo, organizacja ta przestaje istnieć. Część żołnierzy zostało aresztowanych, pozostali schronili się w górach. Była to ogromna porażka, spowodowana nieostrożnością jej przywódcy Augustyna Sulskiego. Józef Kuraś w tym czasie zmuszony był do przebywania wyłącznie w paśmie Turbacza i jego okolicy. „Ogień” zarówno z przekonania, jak i pochodzenia był ludowcem, bowiem jego ojciec figurował jako jeden z czołowych działaczy Stronnictwa Ludowego, struktury najprężniej rozwijającej się i funkcjonującej w powiecie Nowogardzkim. Józef Kuraś bardzo dobrze znał teren, miał charyzmę, był odważny. Wierzył głęboko w Boga i stąd też czerpał siły w tamtych ciężkich czasach.

Odział majora Kurasia podejmował liczne akcje skierowane przeciwko niemieckiej okupacji. Niemcy za wszelką cenę dążyli do likwidacji oddziału Ognia. 12 grudnia Niemcy zorganizowali obławę około tysiąca ludzi. Jedna grupa szła z Kołańca, druga z Ostroska, trzecia z Opusznej. Schwytali tamtejszego leśniczego, któremu nakazali się zaprowadzić do Potoku Spaleniec, który był drugim potokiem w tamtejszych Górach. Jednak leśniczy był sprytny, wpadając na znakomity pomysł, mówiąc i w przenośni i dosłownie; jak wyprowadzić wroga w las. Otóż, pierwszy Potok był mocno zarośnięty, przez co niemal niewidoczny. Leśniczy wraz z Niemcami, podchodząc do drugiego Potoku, zapewniał, że to jest Potok pierwszy, tym samym wprowadzając ich w błąd. Następnie prowadził Niemców do trzeciego głębokiego Potoku, gdzie nic nie było. Niemcy szli uzbrojeni, z karabinami maszynowymi. Dzięki przebiegłości leśniczego nie odnaleźli obozu, który był o jedną górę wcześniej.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ