Raporty Karskiego – jedne z pierwszych na świecie meldunków o holokauście

Jan Karski był kurierem i wysłannikiem politycznym. Jego doniesienia o sytuacji społecznej i politycznej Żydów na okupowanych terenach Polski zostały przekształcone w oficjalną notę dyplomatyczną i trafiły do prezydenta Stanów Zjednoczonych i premiera Wielkiej Brytanii. Niestety ich powaga nie została doceniona, co być może wpłynęło na losy Żydów w czasie II wojny światowej.

Karski był prawnikiem, wykładowcą, dyplomatą, żołnierzem AK. Jako kurier i emisariusz działając na zlecenie władz Polskiego Państwa Podziemnego przybierał szereg pseudonimów, tj.  „Witold” „Piasecki”, „Kwaśniewski”, „Znamierowski”, „Kruszewski”, „Kucharski”.

Raporty Karskiego powstawały w latach 1939-1943 i były obrazem tego, co ujrzał na własne oczy w okupowanej Polsce, a także podczas dwukrotnego pobytu w getcie warszawskim. By zebrać jak najdokładniejsze dane, w przebraniu niemieckiego żołnierza dostał się do obozu zagłady, który jak mylnie stwierdził znajdował się w Bełżcu, a który okazał się być w rzeczywistości obozem przejściowym w Izbicy.

Pierwszy z raportów powstał we współpracy z bratem Karskiego, Marianem Kozielewskim, pierwszym komendantem granatowej policji w Warszawie, który w czasie okupacji pełnił funkcję komendanta Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa. Do niedawna pierwszy z raportów, który był uznawany za zaginiony, powstał u końca 1939 r. i został przekazany serbskiemu dyplomacie Dobrosawowi Adamowicowi, a ostatecznie otrzymał go premier gen. Sikorski.

Kolejny raport powstał na początku lutego 1940 r. W części IV był zatytułowany „Zagadnienie żydowskie w Polsce pod okupacjami” i opisywał sytuację Żydów na ziemiach okupowanych przez Niemców i Sowietów. Najgorszą sytuację mieli Żydzi na terenach anektowanych do III Rzeszy, gdzie byli gnębieni na tle rasowym, a docelowo mieli całkowicie zniknąć. Byli stygmatyzowani, zmuszano ich do noszenia opasek lub łat wskazujących na narodowość, zabraniano im korzystania ze sklepów aryjskich, a także korzystania z publicznych obiektów. Nie mogli również produkować towarów, wychodzić po zmroku, czy podróżować bez zezwolenia. Nieco lepszą sytuację mieli na ziemiach Generalnego Gubernatorstwa, ale wynikało to raczej z ich sporej liczebności, przy jednoczesnej małej ilości Niemców. Stosunkowo najmniej dotkliwie Żydzi byli traktowani przez Sowietów. Tam, ze względu na ideologiczne podejście, grupą która najbardziej odczuwała represje były osoby zamożne i uprzywilejowane.

Trzeci raport pochodzi z grudnia 1942 r., a jego jedynym autorem w przeciwieństwie do dwóch poprzednich jest Karski. Na podstawie mikrofilmów i doniesień emisariusza, Edward Raczyński będący wówczas ministrem spraw zagranicznych polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie, sporządził oficjalną notę dyplomatyczną i 10 grudnia 1942 r. przekazał aliantom raport o zagładzie Żydów.

W lipcu 1943 r. udało się Karskiemu spotkać z prezydentem Stanów Zjednoczonych, Franklinem Delano Roosveltem, któremu przedstawił plan powstrzymania Niemców poprzez postawienie im ultimatum i zagrożenie bombardowaniem miast, bądź linii kolejowych prowadzących do obozów zagłady. Ponadto proponował przekazanie broni i pieniędzy partyzantom, a Żydom paszportów in blanco, które ułatwiłyby im ucieczkę. Niestety, jego postawa nie spotkała się ze zrozumieniem ze strony głowy państwa, która przerwała Karskiem wywód słowami: „Policzymy się z Niemcami po wojnie. Panie Karski, proszę mnie ewentualnie wyprowadzić z błędu, ale czy Polska jest krajem rolniczym? Czy nie potrzebujecie koni do uprawy waszej ziemi?”.

Karski nie tracił jednak nadziei, obiecał opowiedzieć historie Żydów całemu światu i starał się to robić. Spotykał się z wieloma osobistościami i możnymi ówczesnego świata, ale mimo, że opowiadane przez niego historie robiły wrażenie, to zdawało się, że przyjmowano je z rezerwą i pewnym niedowierzaniem, czy wręcz odbierano je jako propagandę polskiego rządu na uchodźctwie.

Dopiero upadek III Rzeszy i to, co zastano w obozach śmierci przyniosło światu moment refleksji i otworzyło oczy na barbarzyństwo, jakiego dopuszczali się Niemcy wobec Żydów, a także Polaków i przedstawicieli innych narodów, które przeszły piekło podczas wojny. Niestety, szok który wtedy towarzyszył tym odkryciom był najwidoczniej zbyt slaby, a na pewno krótkotrwały, skoro dzisiaj powtarza się kłamliwe i haniebne hasła o „polskich obozach”. Tak, jak po zapoznaniu się z raportami Karskiego świat nie chciał ratować Żydów, tak i dzisiaj nie reaguje na fałszywe doniesienia o zbrodniach holokaustu. Gdyby wtedy zareagowano odpowiednio wcześnie dzisiaj historia mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj