Przełożona Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi poświeciła życie tworząc namiastkę domu, dla setek dzieci, które trafiały do tworzonych przez nią placówek opiekuńczych i wychowawczych. Uratowała od zagłady ok. 500 żydowskich dzieci i ok. 250 dorosłych. Sprawiedliwa wśród Narodów Świata.
Matylda Getter wychowała się w wielodzietnej rodzinie przy ulicy Krochmalnej, która nie cieszyła się najlepszą sławą. Obraz nędzy i ubóstwa, któremu przyglądała się od najmłodszych lat nie mógł nie pozostawić w niej śladu, który odcisnął piętno na całym jej życiu. Edukację pobierała w szkole Sióstr Rodziny Maryi przy ulicy Żelaznej. Kiedy Matylda poczuła powołanie planowała wstąpić do karmelitanek, jednakże jej spowiednik zasugerował, by powróciła na Żelazną mówiąc: „Pójdziesz do Rodziny Maryi, bo trzeba teraz ratować biedne dzieci i służyć krajowi”. Tak też się stało, a wypowiedziane przez spowiednika słowa stały się dla niej drogowskazem życiowym.
Po złożeniu ślubów wieczystych została mistrzynią nowicjatu, przygotowując młode adeptki, a ponadto prowadziła ochronkę. Rodzina Maryi była instytutem świeckim, który dążył do połączenia z francuskim Zgromadzeniem Franciszkanek Misjonarek Maryi, ale ostatecznie do tego nie doszło. Matylda stanęła na czele zakonu Franciszkanek Rodziny Maryi, który powstał po połączeniu trzech mazowieckich ośrodków.
Getter była bardzo mocno zaangażowana w działalność edukacyjną, wychowawczą i charytatywną. Podczas dwudziestolecia międzywojennego stworzyła 25 placówek, a do 1945 r. wraz z 404 siostrami zakonnymi zarządzała 44 placówkami, do których należały sierocińce, ochronki, internaty oraz hotelik dla dziewcząt pracujących, który znajdował się w Warszawie. Miejsca, które wybierała miały z założenia przypominać prawdziwy dom, być oazą spokoju i skupienia, dlatego powstawały w malowniczych, zielonych zakątkach, wolnych od miejskiego zgiełku. Ze wspomnień wychowanków siostra Matylda jawi się jako dobra, ciepła kobieta, która w naturalny sposób potrafiła zjednywać sobie młodych ludzi, otaczając ich opieką, troską i zrozumieniem. Swoim darem niemierzalnej empatii uczyła odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Wybuch II wojny światowej nie zdołał przerwać misji przełożonej zakonu Franciszkanek Rodziny Maryi. W domu prowincjonalnym przy Hożej, gdzie swoją siedzibę miał siostry franciszkanki, powstał punkt sanitarny, do którego trafiali cywile wojenni. Funkcjonowała tam także kuchnia, która codziennie wydawała ok. 300 posiłków dla potrzebujących. W 1944 r. powstał tam szpital powstańczy. Getter podczas wojny zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Pomagała zdobyć dokumenty dla osób ściganych przez Niemców.
Z narażaniem życia zaangażowała się w pomoc dla Żydów. Od 1942 r., kiedy to zdecydowała, że żadnemu żydowskiemu dziecku nie odmówi pomocy, rozpoczęła walkę o ich życie. Dzieci uratowane z getta były lokowane w sierocińcach prowadzonych przez siostry zakonne, m.in. w Aninie, Białołęce, Chotomowie, Płudach i Warszawie. Przełożona Getter mawiała przy tym: „Ktokolwiek przychodzi na nasze podwórko i prosi o pomoc, w imię Chrystusa, nie wolno nam odmówić”. Mimo ogromnego strachu i obaw, że takie działanie może zakończyć się tragicznie nie tylko dla niej, ale również dla sióstr ze zgromadzenia, a także polskich dzieci zamieszkujących w sierocińcach, do końca wojny podejmowała ryzyko. Szczęśliwie udało się uniknąć grożących ze ten proceder kar. Nigdy nie doszło do wpadki. Żadna z sióstr nie poniosła konsekwencji za ratowanie żydowskich istnień. Podobnie udało się uchronić wszystkie dzieci, zarówno żydowskie, jak i polskie.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź
















