Izabella Malkiewicz: niezłomna sanitariuszka co nie znała strachu. Rozpracowywała i likwidowała zdrajców

Izabella Malkiewicz urodziła się w 1908 roku w Moskwie, w rodzinie polskich zesłańców. Wraz z rodzicami wiodła bogate, aczkolwiek spokojne życie. Mieli wielu polskich przyjaciół i znajomych, bowiem w ich okolicach mieszkała dość okazała polska kolonia.

Podczas Rewolucji Bolszewickiej w 1918r. cała rodzina wyemigrowała do Wilna, a następnie po kilku miesiącach do Warszawy. Bardzo szybko ich życie zaczęło wracać do normalności i do poziomu życia sprzed wyjazdu. Wkrótce rodzina zaczęła obracać się w wyższych kręgach towarzyskich przedwojennej Warszawy.

Dorosła Izabella wykonywała prace biurową w biurze statystycznym ZUS. W 1932r. wyszła za mąż. Jej wybrankiem był prawnik Zygmunt Horodecki. W 1937r. Izabella postanowiła się przebranżowić i zapisała się na kurs pielęgniarski Czerwonego Krzyża, aby potem pracować w Szpitalu Ujazdowskim. Pod koniec sierpnia 1939r. Izabella Horodecka została zmobilizowana i przydzielona do zespołu chirurgicznego. Od wybuchu wojny asystowała jako instrumentaljuszka podczas operacji. Do jej obowiązków należało również opatrywanie rannych. Od tej pory rozpoczął się trudny dla niej czas, gdyż pracowała po 24 godziny na dobę. 5 września 1939r. spotkała się ze swoim mężem po raz ostatni.

On wraz z innymi pracownikami Ministerstwa Sprawiedliwości zostali delegowani na Podlasie. Od tej pory jego życie stało się bardzo burzliwe i nieprzewidywalne. Dwa tygodnie po ewakuacji, udało mu się uciec bolszewikom. Pojechał do Wilna, niestety, w 1941r. NKWD odnalazło go i aresztowało. Na długi rok trafił do łagru. Od razu po wyjściu dołączył do Armii Andersa. Walczył pod Bolonią i Monte Cassino. Po zakończeniu wojny zamieszkał w Wielkiej Brytanii, a następnie przeniósł się do USA.

Natomiast Izabella ze swoim szpitalem została wysłana pod granicę rumuńską, gdzie cały personel miał zorganizować szpital polowy w Trembowli. W listopadzie wróciła do Warszawy, gdyż szpital zakończył działalność. W 1942r. Izabella podjęła ponownie pracę biurową w firmie budowlanej u Jana Przybylskiego. Dość szybko okazało się, że firma jest w rzeczywistości przykrywką dla podziemnej działalności. Magazyny tej firmy wypełnione były bronią, amunicją, a także materiałami wybuchowymi. Odziały podziemia następnie wykorzystywały je do walki.

Bardzo szybko Izabella, po mężu Horodecka awansowała na żołnierza AK. W 1943r. Gestapo zaczęło się interesować firmą, w której pracowała. Ona sama została przesunięta do oddziału specjalnego 933AK Komendy Głównej Armii Krajowej. Jej nowym zadaniem miała być likwidacja gestapowców, zdrajców, konfidentów i szmalcowników. Inaczej mówiąc, był to oddział bezlitosnych zawodowych zabójców. Pracę miała niezwykle odpowiedzialną, ponieważ jeden jej mały błąd mógł skutkować zabiciem niewinnego człowieka. To ona musiała rozpoznać cel, ustalić dzienną rutynę, a także wyznaczyć najlepsze miejsce i czas egzekucji. Ponadto, to ona przekazywała broń przed wyrokiem i odbierała tuż po, aby ją dobrze ukryć.

Pierwszą osobą, która była wpisana a listę Izabeli była Wanda Mostowicz. Ona w dużej mierze przyczyniła się do wydania generała „Grota” Roweckiego, głównego komendanta AK. Nie było łatwo ustalić jej plan dnia, ponieważ nie pracowała i w związku z tym nie miała żadnego schematu dnia. Co więcej, mieszkała z inną kobietą w jednym domu. Obie chodziły w żałobie, więc były ubrane na czarno oraz obie były w podobnym wieku. Izabeli jednak udało się ustalić jeden szczegół odróżniający obie panie od siebie, a mianowicie Wanda nosiła żałobny kapelusz przyozdobiony koronką, a druga pani nie. Podobną dokładnością musieli się wykazać wykonawcy wyroku, aby przez przypadek nie zranić niewinnych osób.
Praca Izabeli byłą niezwykle ryzykowna, z tego względu że po każdej wykonanej akcji musiała odebrać od zamachowców pistolety, aby następnie dostarczyć je do lokalu konspiracyjnego. Izabella rozgryzła i przygotowała egzekucję łącznie dwudziestu trzech osób: zdrajców i szmalcowników. Była dumna ze swojej pracy, sama mówiła: „Uczestniczyłam w wymierzaniu sprawiedliwości. Ginęli ludzie podli, mający krew na rękach. Zdrajcy, konfidenci, sprawcy zbrodni, winni śmierci i cierpienia setek tysięcy ofiar. W dodatku potencjalnie nadal niebezpieczni dla otoczenia.”

Jej przygoda z usuwaniem przestępców trwała do sierpnia 1944r., kiedy jej oddział specjalny 993W, został przemianowany na kompanię „Zemsta”, wchodząc w skład zgrupowania „Radosław”. Ona sama została sanitariuszką. Następnie trafiła do Puszczy Kampinowskiej, gdzie dołączyła do jednego z tamtejszych oddziałów partyzanckich. W 1944 roku wróciła do Warszawy. Chcąc spotkać się z mężem dokładała wszelkich starań, aby wyjechać do niego do Stanów Zjednoczonych. Osiem razy próbowała wyjechać z Polski, bez powodzenia.

Izabella Horodecka zmarła w 2010 roku w wieku 101 lat. Za służbę w AK otrzymała Order Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyż Walecznych.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj