Widziałem rozkwit żeglugi w latach 70-tych, mówi Jerzy Tokarczuk, kapitan pchacza w Żegludze Śródlądowej ale od 1985 roku ta dziedzina polskiej gospodarki pikuje w dół. Budujemy, ale dla zachodnich sąsiadów. Im opłaca się, nasze barki pływają po dolnym Renie a nasza Odra zarasta. Najbardziej zaniedbany odcinek występuje od Brzegu do Ścinawy.
Powód oficjalny?! Za mało wody, tymczasem nasza rzeka nie jest czyszczona w przeciwieństwie do stałej opieki na Renie.
Odrą, tak jak to było niegdyś, można by było przewozić towary, zapotrzebowanie jest, brakuje tylko woli. 1000 tonowy zestaw z węglem to jest 42 tiry, mówi Dyrektor Żeglugi Śródlądowej Jan Pyś
Rzeka była modernizowana 100 lat temu, w tym czasie w Europie zachodniej modernizacja dróg wodnych następowała stale.
Być może to się wkrótce zmieni, bowiem w marcu br., Prezydent Andrzej Duda ratyfikował konwencję, która zobowiązuje Polskę do modernizacji najważniejszych szlaków wodnych. Ale konieczna jest budowa nowych stopni wodnych, koszt 20-30 mln.zł. Jeśli tak się stanie, wówczas Odra osiągnie III i IV klasę żeglowności a to już jest klasa międzynarodowa. Zadowalający stan możemy osiągnąć do 2030 roku, jednak, jeśli będzie budowany w tempie, jaki budowany jest stopień w Malczycach – ponad 20 lat – to jest mało prawdopodobne, aby termin rządowy został zachowany.
Tymczasem Jarosław Gawlik, Koalicja „Ratujmy rzeki” i były wiceminister ochrony środowiska przekonuje, że tiry mają iść na tory, nie na rzekę
Odra przekształca się w techniczny kanał praktycznie tylko do spływu barek. Będzie zniszczona przyroda, zniszczone środowisko i bez sensu wydane miliardy złotych.
źródło: wroclaw.tvp.pl
MP
















