99 lat temu, 25 października 1918 roku, Wojciech Korfanty wygłosił słynną mowę w niemieckim parlamencie, domagając się przyłączenia do Polski etnicznych ziem polskich, wchodzących w skład Prus.
Pochodzący z Górnego Śląska Wojciech Korfanty działał na rzecz sprawy polskiej na terenie zaboru pruskiego. Był tamtejszym przywódcą ruchu narodowego i chadeckiego. Zasiadał w pruskim Landtagu (gdzie należał do Koła Polskiego), a w latach 1903-1912 był posłem do Reichstagu. Ponownie w niemieckim parlamencie znalazł się w czerwcu 1918 roku, wygrywając wyboru uzupełniające. Głosowali na niego nawet Niemcy.
Jesienią 1918 roku Niemcy poniosły klęskę na froncie zachodnim. Jednocześnie w kraju dojrzewały nastroje rewolucyjne, monarchia Hohenzollernów chwiała się w posadach. W Królestwie Polskim, znajdującym się pod niemieckim i austriackim protektoratem, Rada Regencyjna już w październiku proklamowała niepodległość i rozpoczęła stopniowe przejmowanie władzy z rąk zaborców, przy zupełnej ich bierności. Koniec wojny był kwestią czasu. Nie było jednak jasne, które ziemie wejdą w skład odrodzonej Polski.
Tymczasem Korfanty w dniu 25 października wygłosił mowę w Reichstagu. Zażądał przyłączenia do państwa polskiego wschodnich obszarów Rzeszy niemieckiej – Wielkopolski, Pomorza Gdańskiego, Górnego Śląska oraz Warmii i Mazur. Odwołał się przy tym do punktu 13. słynnego orędzia amerykańskiego prezydenta Wilsona, który mówił o przywróceniu Polsce niepodległości:
Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą, integralność terytoriów tego państwa ma być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową.
Artykuł powstał dzięki pomocy Fundacji KGHM Polska Miedź

















