W czasie wojny Wiktor Rogoziński z rodzicami mieszkał w Sosnowcu. W 1942 roku Niemcy zebrali Żydów w jednym miejscu i utworzyli getto. Wtedy jego rodzice zaczęli ukrywać Żydów. Pierwsze trzy osoby przyprowadziła Pelagia Rogozińska, siostra pana Witora. Wszyscy przeżyli. Była to rodzina Szpringerów (tylko Szlomo został u nich do końca wojny), Pinchas i Majer. Zatrzymali ich u siebie do czasu, aż znaleźli bezpieczną kryjówkę na wsi. Od tej pory wielu innym pomogli znaleźć schronienie. Szlomo pozostał ukryty na strychu aż do wyzwolenia. Było to pomieszczenie 1,5×2 m². W sierpniu ’43 Pelagia Rogozińska uratowała z getta jego pięcioletniego synka Wolfa, przez kilka miesięcy był przy rodzinie Rogozińskich a potem umieściła go u dalszej rodziny.
Uratowani Żydzi wyjechali w latach 50-tych do Izraela, tam Majer Borenstein wystąpił do Instytutu Yad Vashem o uhonorowanie rodziny Rogozińskich medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Sam Witor Rogoziński wspomina
Mieszkaliśmy obok niemieckich wojskowych magazynów i pod okiem Niemców przechowywaliśmy Żydów. To był normalny, ludzki odruch, żeby ratować drugiego człowieka, wtedy nie myślało się o konsekwencjach – mówi Wiktor Rogoziński, który odebrał medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
W Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie, o rodzinie Rogozińskich można przeczytać w dziale poświęconym ratowaniu z narażeniem własnego życia i życia swoich bliskich z zagłady podczas II wojny światowej. Rodzina Rogozińskich, jak wiele innych wpisuje się w znane powiedzenie” Kto ratuje jedno życie, ten jakby ratował cały świat”.
źródło: Polin
Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

















