Pluton NSZ pod dowództwem ppor. Czesława Czaplickiego (ps. „Ryś”) walczył na północnym Mazowszu od maja do sierpnia 1945 roku. Do jego zadań należało m.in. wykonywanie wyroków śmierci na zdrajcach i pachołkach nowej władzy. W czasie jednej z akcji „Ryś” poniósł bolesną stratę.
Grupa Czaplickiego przemieszczała się bezustannie. Akcje często wykonywane były w nocy, za dnia prowadzono rozpoznanie terenu, czym zajmował się osobiście dowódca – „Ryś”. Zawsze sporządzano plan i się go trzymano, a wszystko konsultowane było z komendą powiatową. Po akcji odchodzono od miejsca na przynajmniej 10 kilometrów. Chodziło o to, by nie ściągnąć na miejscową ludność represji. Żołnierze kwaterowali stodołach u zaprzyjaźnionych gospodarzy. Spano też w lasach. Czasem ukrywano się na terenie samego Przasnysza.
W dniu 12 czerwca 1945 roku w Przasnyszu zastrzelono funkcjonariusza UB, jednak główny cel – I sekretarz komitetu powiatowego PPR – umknął. 10 dni później zlikwidowano groźnego agenta bezpieki, a na początku lipca milicjanta i agenta UB z Krzynowłogi Wielkiej. Ostatni wyrok został wykonany 2 sierpnia. Zabito wówczas Bronisława i Hieronima Wierzbickich, być może ukraińskiego pochodzenia (a przynajmniej nazywano ich Ukraińcami):
Korzystali oni za czasów okupacji niemieckiej z wszelkich przywilejów, otrzymali od władz niemieckich 30-hektarowe gospodarstwo (…). Po wojnie wrócili na swoje mniejsze gospodarstwo (…) i przystąpili do współpracy z UB w Ciechanowcu – pisał „Ryś”.
W domostwie Wierzbickich przypadkiem natrafiono na jeszcze jednego osobnika, który miał tego samego dnia zostać zgładzony. Był to Stefan Rogowski – wyjątkowo niebezpieczny ubek. Gdy partyzanci weszli do domu, Rogowski ostrzelał ich z pistoletu maszynowego. Zginął sierżant Józef Wylot („Góra”), weteran kampanii wrześniowej. Ubek wyskoczył przez okno i przedarł się przez obstawę. Na czatach stał brat Czesława – plutonowy Stanisław Czaplicki („Sęk”). Huknęły strzały. Rogowski został postrzelony w nogę i uciekł, kryjąc się w szuwarach. Został potem zabrany przez pogotowie i stracił nogę, ale zachował życie. Niestety, trafiony w głowę Stanisław Czaplicki skonał w szpitalu dwa dni potem.
Utrata „Góry” i „Sęka” – dwóch wzorowych dowódców drużyn naszego oddziału, była dla nas i całej naszej organizacji ogromnym ciosem. Należeli do najdzielniejszych żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych – wspominał „Ryś”.
„Góra” spoczął na cmentarzu w Pawłowie, a „Sęk” – w Ciechanowie. Kilka dni potem zostali pośmiertnie awansowani na chorążych i odznaczeni Krzyżem Walecznych.
Rodzina przeżywała wielki ból po śmierci mojego brata, szczególnie boleśnie przeżywała to moja mama – wspominał Czaplicki.
Źródło: Czesław Czaplicki, Poszukiwany listem gończym, wyd. 2, Wrocław 2004
Artykuł powstał dzięki pomocy Gminy Wrocław
















