Wspominamy bohaterów: Maria Jadwiga Kwaśniewska-Maleszewska- koszykarka, sanitariuszka, konspiratorka

Maria Jadwiga Kwaśniewska-Maleszewska (1913 -2007), olimpijka, mistrzyni Polski, oszczepniczka, koszykarka, sanitariuszka, konspiratorka.

Przed wojną była wielokrotną mistrzynią Polski w różnych konkurencjach lekkoatletycznych ale też sanitariuszką w Wojsku Polskim, W 1938 roku ukończyła kurs przeciwlotniczy i samochodowy.

Historyczne zdjęcie z 2 sierpnia 1936 roku z igrzysk, gdzie zwyciężczynie na podium pozdrawiają  faszystowskim pozdrowieniem Hitlera oddaje odwagę Marii Jadwigi Kwaśniewskiej, która ręce trzyma wzdłuż ciała.

W 1936 roku na igrzyskach w Belinie zdobyła brązowy medal w rzucie oszczepem, sławę i kilka zdjęć z Hitlerem, który zaraz po rozdaniu medali powiedział „Gratuluję małej Polce” – „Wcale nie czuję się mniejsza od pana”. odpowiedziała oszczepniczka. Bo on miał 1,60 w czapce, a ja 1,66 wzrostu, tłumaczyła, więc był ogólny śmiech. Prasa niemiecka podawała potem, że „Hitler gratulował nie małej Polce, a małej Polsce. Nie wiedzieli już, jak z tego wybrnąć”, wspominała. Sukces w Berlinie miał zostać powtórzony w Tokio w 1940 roku, dlatego Polski Związek Lekkiej Atletyki wysłał ją na stypendium na Lazurowe Wybrzeże i do Genui, gdzie przygotowywała się pod okiem z najlepszych trenerów. Gdy wybuchła II Wojna Światowa już następnego dnia wyjechała w kierunku Polski. Na granicy w Zebrzydowicach patrzyli na mnie trochę jak na wariata. Tabuny ludzi wyjeżdżały z kraju, a ja wracałam do Warszawy, chociaż nie bardzo miałam czym i jak. Podróżowałam różnymi środkami lokomocji, wozami, pociągami. W końcu trafiłam. wspominała.

Gdy dotarła do Warszawy jeździła z rannymi sanitarką, zajmowała się przede rannymi żołnierzami i cywilami. Potem zeszła do ruchu oporu. Udostępniała swoje mieszkanie w Podkowie Leśnej bezdomnym i głodującym cywilom – Polakom i Żydom.

Po upadku Powstania Warszawskiego wyciągała z obozu przejściowego w Pruszkowie więźniów, którzy przebywali w baraku chorych. Po wojnie pytała jak to możliwe, odpowiadała: „Po prostu, pokazywałam przy bramie tę moją fotografię z Hitlerem. Żandarmi traktowali ją jak ausweis. Bili w czapę i przepuszczali mi transport. Wyprowadzałam ludzi na zewnątrz do Pruszkowa, potem brałam do Podkowy do domu. W moim domu miałam obóz przejściowy. Przewinęło się wiele osób, znanych i nieznanych. Mieszkała u mnie Ewa Szelburg-Zarembina, Stasio Dygat. Mieszkał taki chłopiec z przestrzelonym płucem, który dziś ma 70 lat i nadal pisze do mnie kartki”.

źródło. wikipedia.org

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj