Do prowokacyjnego zachowania ze strony członków KOD doszło, gdy minister wychodziła ze spotkania i wsiadała do samochodu. Członkom KOD udało się przedostać na teren jeleniogórskiej uczelni przez wejście do budynku głównego.
Wśród działaczy, którzy brali wówczas udział w akcji, znaleźli się także emerytowany funkcjonariusz policji oraz lokalny adwokat. Dodajmy, że całe zdarzenie wpisywało się w atmosferę grudniowego „puczu” w Sejmie i było wcześniej dokładnie zaplanowane na Facebooku. Początkowo tłumaczono, że stroną atakującą działaczy KOD byli funkcjonariusze policji. Szybko okazało się, że to nieprawda. Zdarzenia dokładnie zarejestrowano w zapisie wideo, więc bez problemów dowiedziono, kto kogo faktycznie atakował. W tym zakresie śledztwo szybko zostało umorzone. Zarzuty znieważenia minister Anny Zalewskiej usłyszał m.in. Zbigniew U., który powiedział o niej „spie**ła s*cz”. W podobnym tonie wypowiedziała się również 15-latka, która użyła wobec minister sformułowania „suka”. Zdaniem prokuratury to zachowanie wyczerpywało znamiona czynu z art. 226 par. 1 kodeksu karnego, czyli znieważenia funkcjonariusza publicznego. 6 marca Sąd Rodzinny w Jeleniej Górze uznał, że nastolatka dopuściła się czynu karalnego i udzielił jej upomnienia. Od decyzji złożono jednak apelację. Cztery dni temu sąd okręgowy (czyli druga instancja) uchylił i umorzył postępowanie – uznał, że słowo „suka” nie jest powszechnie uważane za obelżywe. Zgodnie z tym, co zdecydowała sędzia Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze, wygląda na to, że każdą kobietę bez żadnych konsekwencji można publicznie nazwać suką.
















