Łapówka za zlecenie remontu? Były działacz PSL w rękach CBA. Był dyrektorem, jest wójtem

cba.jpg

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dziś byłego działacza PSL Bartosza P., oskarżonego o przyjęcie 10 tysięcy złotych łapówki za zlecenie remontu gminnego Centrum Kultury. Z pozoru niewielkie prace budowlane okazały się mieć dla śledczych całkiem duże znaczenie.

Bartosz P. w 2014 roku został wybrany na radnego gminy Rzekuń z list Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Na przełomie 2015 i 2016 roku 29-letni wówczas P. objął stanowisko dyrektora Centrum Kultury-Biblioteki i Sportu w innej gminie – w Lelisie. Jak pisały lokalne media, kandydatów było trzech, ale to właśnie P. okazał się najbardziej odpowiedni. 

Wkrótce po jego wyborze rozpoczął się remont pomieszczeń CKBiS. Dokonano wielu zmian w wyglądzie budynku.

– Dotychczas wykonano remont kuchni, toalet, szatni oraz sali kinowej

– wyliczał Bartosz P. w rozmowie z lokalnym portalem w marcu 2017 roku, zapowiadając kolejne inwestycje.

Po kilku latach o tym remoncie znów jest głośno.

Ale nie za sprawą efektów – okazało się bowiem, że śledczy wpadli na trop możliwego korupcyjnego procederu. Bartosz P. został dziś zatrzymany.

– Funkcjonariusze warszawskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali wójta Gminy Rzekuń. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna, który w 2016 roku był dyrektorem Centrum Kultury – Biblioteki i Sportu w Lelisie, przyjął 10 tys. zł korzyści majątkowej. Śledczy ustalili, że pieniądze stanowiły ,,gratyfikację” w zamian za zlecenie wykonania remontu pomieszczeń CK-BiS w Lelisie

– poinformowało Centralne Biuro Antykorupcyjne w krótkim komunikacie.

Bartosza P. przewieziono do ostrołęckiej prokuratury. Przedstawiono mu zarzuty dopuszczenia się przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 10 tysięcy złotych, jako „gratyfikacji” w zamian za zlecenie prac budowlanych w 2016 roku.

– Podczas czynności procesowych z udziałem podejrzanego przeprowadzonych w Prokuraturze Okręgowej w Ostrołęce podejrzany złożył wyjaśnienia na okoliczności stawianego mu zarzutu. Zastosowane zostały środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20.000 zł oraz dozoru policji. Za zarzucane podejrzanemu przestępstwo grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności

– podaje prokuratura.

Co ciekawe, prokuratura nie podaje informacji (twierdząc, że nie może jej zdradzić), czy Bartosz P. przyznał się do winy, czy nie. Wiadomo jedynie, że złożył wyjaśnienia.

źródło: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ