Komunistycznym paragrafem w niezależnych dziennikarzy

Komunistyczny paragraf.jpg

Artykuł 212 Kodeksu karnego, którego rodowód sięga czasów głębokiej komuny, jest dzisiaj niebezpiecznym narzędziem w rękach polityków czy biznesmenów. Za zniesławienie za pomocą środków masowego przekazu, grozi bowiem kara pozbawienia wolności. Fatalne bywają też skutki uboczne samego oskarżenia z niesławnego już artykułu.

Art. 212 Kodeksu karnego:

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Konsekwencje skazania z artykułu 212 (zwłaszcza zaś ustępu drugiego) są bardzo poważne. Oprócz pozbawienia wolności, może to być zakaz wykonywania zawodu czy nawiązka na rzecz pokrzywdzonego. Wyrok wiąże się również z wpisaniem do Krajowego Rejestru Sądowego (w przypadku kary pozbawienia wolności zatarcie skazania następuje dopiero po upływie 10 lat), uniemożliwiający między innymi otrzymanie kredytu, dotacji czy innych świadczeń, do których niezbędne jest zaświadczenie o niekaralności.

Skutki uboczne postawienia samego zarzutu zniesławienia również są dotkliwe. Prowadzenie postępowania z art. 212 k.k. wiąże się bowiem z obowiązkiem osobistego stawiennictwa na rozprawach (a procesy trwają niekiedy kilka lat, co w praktyce oznacza wielkie problemy w wykonywaniu zawodu, wiąże się też z kosztownymi dojazdami do sądu), przymusowym doprowadzeniem na rozprawę czy zastosowaniem środków zapobiegawczych (w tym aresztu). Sąd może również skierować oskarżonego na badania psychiatryczne, a praktyka pokazuje, że zdarza się to dosyć często.

Statystyki prowadzone przez Helsińską Fundację Praw Człowieka* pokazują, że do sądów coraz częściej kierowane są sprawy o zniesławienie. Po niewielkim spadku wyroków skazujących w 2010 roku (187 w stosunku do 193 w 2008 r.), rok później ich liczba radykalnie wzrosła i osiągnęła rekordowo niechlubny wynik – 232 skazania. Najczęstszą karą wymierzaną w 2010 roku była grzywna (146). Sądy orzekły ponadto 26 razy ograniczenie wolności i 15 razy pozbawienie wolności.

Nasze spostrzeżenia potwierdzają prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

– Z niepokojem obserwujemy, że art. 212 często jest nadużywany np. przez polityków, jako narzędzie walki z nieprzychylnymi komentarzami prasowymi, w szczególności na poziomie lokalnym. Tam dziennikarze z reguły nie mają odpowiedniego zaplecza redakcyjnego, finansowego i profesjonalnego wsparcia prawnego, żeby skutecznie bronić się przed oskarżeniem – mówi nam Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Wediów w Polsce.

Artykuł 212 k.k. jest zatem rodzajem straszaka na niezależne media. Dziennikarz, podejmując kontrowersyjny temat, zastanowi się, czy jego publikacja nie pociągnie za sobą pozwu o zniesławienie.

Zwolennicy pozostawienia niesławnego artykułu w polskim prawie twierdzą, że każdy obywatel musi mieć prawo walki o swoje dobre imię, gdy zostanie ono naruszone. Nasze prawodawstwo przewiduje jednak inną drogą postępowania w takich przypadkach. Każdy, kto czuje się urażony wypowiedzią innej osoby, może bowiem złożyć powództwo o ochronę dóbr osobistych na podstawie przepisów kodeksu cywilnego (art.23-24 k.c.).

W procesie cywilnym mamy do czynienia z innymi konsekwencjami niekorzystnego wyroku. Nie ma tutaj mowy o karze ograniczenia czy pozbawienia wolności. Skazany nie jest więc zrównywany z pospolitym przestępcą, jak ma to miejsce w przypadku procesu karnego. W procesie cywilnym roszczenia dotyczą żądania przeprosin w odpowiedniej formie i treści, zasądzenia odszkodowania, zadośćuczynienia czy zwrotu kosztów procesu. Strony postępowania mają równe prawa, inaczej niż w procesie z kodeksu karnego, gdzie oskarżony jest w niekorzystnej sytuacji.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz inne organizacje walczące o prawa dziennikarzy i wolność słowa wielokrotnie apelowały o usunięcie z polskiego prawodawstwa artykułu 212 kodeksu karnego. Mimo zapewnień posłów i senatorów, nigdy jednak do tego nie doszło. Pozwala to na postawienie stwierdzenia, iż przepis ten jest na rękę politykom.

– HFPC od wielu lat postuluje zniesienie odpowiedzialności karnej za zniesławienie (od 2011 r. w ramach kampanii społecznej „Wykreśl 212 k.k.”) i pozostawienie jedynie możliwości dochodzenia ochrony dobrego imienia na drodze procesu cywilnego o ochronę dóbr osobistych – twierdzi Głowacka.

Analizując tylko ubiegły rok, można wskazać wiele przykładów procesów o zniesławienie, toczonych w naszym województwie przeciwko przedstawicielom mediów. Oskarżani o zabroniony prawnie czyn byli między innymi dziennikarze Kuriera Gmin Powiatu Wołowskiego, którym zarzucono zniesławienie Powiatowego Centrum Medycznego. Redaktor naczelna gazety, Marta Ringart-Orłowska, skomentowała wtedy sprawę w następujący sposób:

Zła to praktyka, gdy dyskusję nad stanem służby zdrowia chce się zablokować procesem o zniesławienie. Niestety ten instrument nadal jest wykorzystywany przez aparat władzy, zwłaszcza w takich małych miastach jak nasze.

Długotrwały proces mają za sobą też pracownicy NOWej Gazety Trzebnickiej, z którymi sądził się były wiceburmistrz Trzebnicy. Ostatecznie dwójkę żurnalistów uniewinniono od stawianych zarzutów. Głośna była również sprawa Magdy Groń z Kłodzka, na którą zawiadomienie na policję złożył starosta kłodzki. Prowadząca sprawę Prokuratura, nie widząc ważnego interesu społecznego, umorzyła jednak postępowanie. Obecnie miejsce ma kilka innych spraw z artykułu 212 k.k., w których oskarżonymi są przedstawiciele mediów.

Warto przypomnieć również, że toczy się sprawa przeciwko znanemu blogerowi Matce Kurce, którego o zniesławienie oskarżył Jerzy Owsiak. Lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poczuł się urażony artykułem pt. „Jerzy Owsiak – król żebraków i łgarzy, złoty melon sekty WOŚP”, w którym bloger z Biskupina w ostry sposób komentuje społeczną działalność twórcy WOŚP:

„Tutaj chodzi przede wszystkim o zwykły przekręt, przy którym Amber Gold jest małym interesem… Owsiak jest niczym seksistowski romski macho z Rumunii, który wstaje rano i ma podane do stołu, zjada, beka i w krótkich słowach wysyła swoją żonę w ciąży wraz z dzieckiem na ręku przed centra handlowe, by tam żebrały na obiad” – to fragment z felietonu ze strony Kontrowersje.net.

Dalsze funkcjonowanie w polskim prawie artykułu 212 k.k. prowadzi zatem do tak zwanego „efektu mrożącego”, który tak naprawdę jest formą ograniczania wolności słowa.

– Odpowiedzialność karna za zniesławienie jest jest naszym zdaniem nieproporcjonalna i wiąże się z nadmiernie dotkliwymi konsekwencjami dla oskarżonych. Stosowanie art. 212 kk uważamy za szczególnie niepokojące w przypadku spraw przeciwko mediom. Już sama groźba skazania może wywołać u dziennikarzy tzw. efekt mrożący, tj. sprawić, że będą unikać kontrowersyjnych, ale ważnych społecznie tematów i powstrzymywać się od krytyki, nie wypełniając tym samym swojej najważniejszej funkcji w demokratycznym społeczeństwie – tzw. publicznych stróży. To z kolei może wpłynąć na ograniczenie prawa obywateli do informacji oraz ograniczenie wolnej debaty publicznej – w imieniu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podsumowuje sprawę Dorota Głowacka.

  • Dane pochodzą z Praktycznego przewodnika po artykule 212 k.k. (ISBN 978-83-66245-17-8), przygotowanego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.
  • HFPC prowadzi również Lokalny Monitoring Wolności Mediów, gdzie dokumentowane są wszystkie znane blogerom przypadki oskarżeń z artykułu 212 k.k.
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ