Medycyna, informatyzacja i duże pieniądze. Czy rzeczywiście służą pacjentom?

data.jpg

Na rozwój e-zdrowia w ciągu ostatnich 5 lat do dolnośląskich szpitali, uczelni i przedsiębiorstw trafiło blisko 400 milionów złotych – w teorii informatyzacja ma służyć poprawie jakości leczenia. Na razie pacjenci, tkwiący latami w kolejkach do specjalistów, muszą wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, bo do ich nędznej przychodni dotrze nowoczesność. Próbujemy ustalić, jak na projektach finansowanych ze środków unijnych skorzystają pacjenci i do kogo trafiają publiczne pieniądze za informatyzację służby zdrowia.

Branżę medyczno-informatyczną szczególnie dopieszcza Unia Europejska, szczodrze dofinansowując tego rodzaju projekty. Jeden z nich to „Dolnośląskie e-zdrowie”, realizowany za pośrednictwem urzędu marszałkowskiego i w znacznej części finansowany z funduszy unijnych.

Projekty dolnośląskiego e-zdrowia zostały dofinansowane z RPO dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2007-2013. O środki na ten cel wnioskował wałbrzyski szpital im. dra Alfreda Sokołowskiego – podmiotem tworzącym placówkę jest województwo dolnośląskie.

Realizacja pierwszej części projektu wartej 30 milionów złotych rozpoczęła się w kwietniu 2008 roku – miesiąc po tym, gdy lekarz z Wałbrzycha Roman Szełemej został mianowany pełnomocnikiem zarządu województwa ds. polityki zdrowotnej. Również w tym samym roku, został ponownie wybrany wicedyrektorem szpitala, który wnioskował do urzędu marszałkowskiego o środki unijne na e-zdrowie.

Z funkcji pełnomocnika zrezygnował jednak 24 maja 2011 roku. Kilka dni potem został powołany przez Donalda Tuska na komisarza Wałbrzycha, by następnie – jako kandydat popierany przez Platformę Obywatelską – wystartować z powodzeniem w wyborach na prezydenta tego miasta.

Informatyzują zdrowie

W 2009 roku wałbrzyska placówka zdrowia podpisała umowę o konsorcjum z osiemnastoma szpitalami z którymi podjęła współpracę przy realizacji e-zdrowia. Szpital w Wałbrzychu jako lider odpowiadał „za rozliczenia rzeczowe i finansowe względem Instytucji Wdrażającej” oraz obiecywał, że „zapewni trwałość finansową projektu po jego realizacji.”

Ta część projektu już się jednak zakończyła, a na jego stronie internetowej czytamy o korzyściach, które mają płynąć z wydania 30 milionów złotych. W tym o elektronicznym rekordzie i centralnej bazie, które mają ułatwić dostęp do danych pacjentów. A także o promocji przedsięwzięcia – spocie reklamowym z udziałem marszałka województwa, emitowanym tuż przed wyborami samorządowymi oraz ogłoszeniach i artykułach sponsorowanych w „trzech najpoczytniejszych regionalnych gazetach”. Dodajmy, że wówczas marszałkiem województwa był Marek Łapiński.

Wśród szpitali, które wzięły udział w dolnośląskim e-zdrowiu, znalazły się m.in. niedawno skomercjalizowane placówki w Polanicy-Zdrój i Głogowie.

Aktualnie trwa druga część: „Dolnośląskie e-Zdrowie etap 2 – Elektroniczna Dokumentacja Medyczna” warta 22 miliony złotych. W nowym konsorcjum, składającym się z 9 placówek, znajdują się ważne w naszym województwie ośrodki m.in. wrocławski Uniwersytecki Szpital Kliniczny, SPSK Nr 1 we Wrocławiu, Spółka „Sanatoria Dolnośląskie” Sp. z o.o. oraz Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu.

Jak nas poinformował urząd marszałkowski, na dwa etapy projektu, obejmującego „21 jednostek służby zdrowia”, idzie w sumie ponad 50 mln zł.

Dla porównania: ok. 13 mln zł wydał Narodowy Fundusz Zdrowia na system elektronicznej weryfikacji ubezpieczonych (e-WUŚ), który obejmuje ponad 99 proc. pacjentów z całej Polski i większość placówek medycznych.

Beznadziejna z punktu widzenia chorych sytuacja w polskiej ochronie zdrowia jest powszechnie znana, zapytaliśmy więc w urzędzie marszałkowskim, jak na e-zdrowiu realizowanym ze środków RPO korzystają pacjenci.

O obecnych oraz przyszłych profitach czytamy w odpowiedzi przysłanej nam przez Julię Wach, dyrektor prasową UMWD:

-Poprawa jakości opieki zdrowotnej, wymiana informacji medycznej pacjentów pomiędzy jednostkami biorącymi udział w e-zdrowiu, wymiana pełnej elektronicznej dokumentacji medycznej pomiędzy jednostkami biorącymi udział w e-zdrowiu 2 (po zakończeniu projektu 03.2015 r.) – wymieniają urzędnicy i dodają, że w planach są kolejne części medycznej informatyzacji.

W urzędzie marszałkowskim dowiadujemy się również, że projektem dolnośląskiego e-zdrowia (zarówno pierwszym i drugim) zarządza wrocławska spółka Europejskie Centrum Technologii Informatycznych i Zarządzania Itmed. Na realizację tych zadań firma wygrała konkurs w drodze nieograniczonego przetargu.

Firma z dużym doświadczeniem

W ubiegłym roku krótkotrwałą burzę medialną wywołały protesty dwóch profesorów Uniwersytetu Medycznego, którzy zarzucali jego władzom oraz dyrekcji szpitali klinicznych różne nieprawidłowości. W liście opublikowanym w Gazecie Wrocławskiej prof. Andrzej Boznański opisuje sytuację:

„w której asystent jednego z zakładów »odkupuje« od pozostałych trzech udziałowców spółki (w tym od swojego bezpośredniego przełożonego, a także dyrektora jednego ze szpitali) całość jej udziałów za kwotę blisko pół miliona złotych, aby po kilku tygodniach dokonać ich sprzedaży za sumę 1 (jednego) złotego osobie, której nazwisko przy największej nawet dozie dobrej woli nie może nie nasunąć podejrzeń potężnego konfliktu interesów”.

Choć nie padają nazwiska ani nazwa firmy, wrocławskie środowisko medyczne z kręgów akademickich doskonale wie, o kogo chodzi.

A my dowiedzieliśmy się z rejestrów sądowych, że owym „asystentem” był lekarz Marek Girek, wówczas prezes ECTIiZ Itmed, który w czerwcu 2012 roku odkupił udziały od pozostałych członków (m.in. aktualnego dyrektora SPSK 1 Piotra Nowickiego). Niecałe cztery miesiące później, wszystkie udziały w firmie za 1 zł odkupiła Anna Ziętek-Fidecka – córka rektora Uniwersytetu Medycznego, która już wcześniej została powołana na prezesa (od marca 2014 roku Anna Ziętek-Fidecka nie jest prezesem ECTIiZ Itmed).

Obecnie Marek Girek jest szefem m.in. Itmed Sp. z o.o. oraz DATA TECHNO PARK, które realizuje gigantyczne centrum przetwarzania danych medycznych – kolejny projekt dofinansowany w różnym stopniu z unijnych pieniędzy. „Serwerownia” ma pochłonąć ponad 200 milionów złotych (dofinansowanie z UE: część budowlana w 85 proc., platforma deweloperska w 100 proc., środowisko produkcyjne w 85 proc.). Dla porównania: Centrum Przetwarzania Danych Policji kosztowało cztery razy mniej – 50 milionów.

Dlaczego Medyczne Centrum Przetwarzania Danych kosztuje aż 200 mln zł? Rzeczniczka DATA TECHNO PARK Anna Smycz-Michalak informuje nas, że w takich projektach najdroższa jest „infrastruktura realizująca reżim wysokiej niezawodności i wydajności oraz aplikacje biznesowe”.

Z kolei poseł z Platformy Obywatelskiej – Michał Jaros, napisał na swojej stronie internetowej, że za dofinansowaniem na to przedsięwzięcie lobbował wspólnie z europosłem Jackiem Protasiewiczem. Obaj interesowali się medyczną informatyzacją już w 2008 roku Konferencja o e-zdrowiu z udziałem m.in. Jacka Protasiewicza, Marka Ziętka i Wojciecha Homoli. Jednak rzeczniczka DATA TECHNO PARK nie odpowiedziała nam, który z udziałowców spółki powołał do rady nadzorczej Michała Kaczmarka – wieloletniego dyrektora biura Jacka Protasiewicza.

O firmie DATA TECHNO PARK wspominaliśmy w innym artykule ponieważ podwykonuje również budzący kontrowersje portal dla urzędu marszałkowskiego za 66 milionów zł.

Annę Smycz-Michalak chcieliśmy zapytać także o projekt „Dolnośląskie e-zdrowie”, ponieważ wypowiadała się w mediach jako rzecznik ECTIiZ Itmed w np. Gazecie Lubuskiej. Odmówiła, stwierdzając kategorycznie, że jest „rzecznikiem DATA TECHNO PARK – spółki, która nie ma żadnych powiązań z ECTIiZ Itmed”.

-Nie jestem rzeczniczką ECTIiZ Itmed i nigdy nie byłam, jedynie pośredniczyłam w przekazaniu informacji – napisała do nas Anna Smycz-Michalak.

W tym wypadku nie ma nic dziwnego w pośredniczeniu w przekazywaniu informacji, ponieważ siedziba spółki DATA TECHNO PARK, biuro ECTIiZ Itmed oraz – jak wynika z KRS on-line – Itmed Sp. z o.o. znajdują się w tym samym miejscu – ul. Kutnowska 1-3 we Wrocławiu w willi należącej wcześniej wyłącznie do Akademii Medycznej (dziś Uniwersytet Medyczny).

Budynek za zgodą ministra skarbu państwa został wniesiony w 2005 roku jako aport do spółki Wrocławski Medyczny Park Technologiczny – dziś DATA TECHNO PARK, w którym Uniwersytet jeszcze do niedawna był głównym udziałowcem. To właśnie m.in. przy ul. Kutnowskiej 1-3 otwierane są oferty w przetargach związanych z dolnośląskim e-zdrowiem. Jak nas informują pracownicy urzędu marszałkowskiego – jednostki szpitalne mogły bowiem ustanowić pełnomocnictwo do realizowania postępowań w pełnym zakresie.

ECTIiZ Itmed jest firmą, która pełniła funkcję pełnomocnika także w innych przetargach, związanych z branżą medyczno-informatyczną i dofinansowanych z pieniędzy unijnych. Np. 4 lata temu była pełnomocnikiem w przetargu, a zamawiającym Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu. Sprawa dotyczyła części projektu „Tele-Med-Net”, który realizowała z kolei firma – Hexa Group – szefowała jej Anna Ziętek-Fidecka.

Pracownicy DATA TECHNO PARK podkreślają, że ich spółka nie ma nic wspólnego z ECTIiZ Itmed. W przesłanym do nas piśmie Anna Smycz-Michalak zaznaczyła, że członek zarządu DTP, Wojciech Homola „nie jest i nigdy nie był biznesowo powiązany z ECTIiZ ITMED sp. z o.o.”

Jednak z protokołu z posiedzenia komisji polityki społecznej zdrowia i rodziny sejmiku województwa dolnośląskiego dowiadujemy się, że wystąpił on w roli „przedstawiciela dostawców” ECTIiZ Itmed. Homola jest m.in. członkiem rady nadzorczej szpitala w Głogowie. To właśnie dla tej placówki, spółka ECTIiZ Itmed przygotowała biznesplan wokół którego zrobiło się głośno, ponieważ radny powiatowy odkrył, że dokument (za który starostwo już zapłaciło) zawiera przekopiowane fragmenty prac różnych naukowców.

Po naszym tekście o sprawie biznesplanu dla szpitala w Głogowie otrzymaliśmy pismo od prawnika Wojciecha Homoli z żądaniem usunięcia artykułu, w którym rzekomo sugerujemy misterny schemat przestępczych powiązań biznesowych.

Nie było to naszym zamiarem, ponieważ mówimy o legalnie działających firmach, zgodnych z prawem operacjach finansowych, przetargach organizowanych przecież przez instytucje publiczne. Podobnie jest w tym przypadku. Prawo nie zabrania pełnomocnikowi zarządu województwa ds. polityki zdrowotnej być pracownikiem szpitala, który pozyskuje pieniądze unijne. Każdy może też występować w spotach reklamowych przed wyborami i umieszczać artykuły sponsorowane w Gazecie Wyborczej. Albo sprzedać udziały warte kilkaset tysięcy za złotówkę córce swojego pracodawcy. Po co to robi? Można powiedzieć, że to jego sprawa, choćby taki kaprys.

Nie jest jednak niczyją prywatną sprawą, jak wydaje się publiczne pieniądze.

Informatyzacja systemu ochrony zdrowia z pewnością jest potrzebna, ale też nie stanowi sedna potrzebnych zmian. Przecież szpitale nie upadają dlatego, że brakuje im elektronicznej bazy danych.

A jeśli pacjenci w tym wszystkim ważni nie są, to co jest ważne?

Ilustracje dzięki uprzejmości PRZEŚWIETL.PL: INFORMACJA GOSPODARCZA, KRS, WYNIKI FINANSOWE / print screen

Powiązania DATA TECHNO PARK – wśród członków rady nadzorczej m.in. związany z PSL Jarosław Kurzawa oraz Michał Kaczmarek – wieloletni dyrektor biura europosła Jacka Protasiewicza z PO.

tytuł Powiązania Itmed Sp. z o.o. Z portalu PRZESWIETL.PL dowiadujemy się, że 6 czerwca 2014 roku zarejestrowano także spółkę Itmed Service, której głównym udziałowcem jest Itmed Sp. z o.o. Nowa firma jako swoją siedzibę również podaje ul. Kutnowską 1-3.

tytuł ECTIiZ Itmed – aktualnie prezesem firmy jest Iwona Kołowacik, która ma 100% udziałów.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ