Ponad 320 milionów zł wrocławski magistrat przekazał swoim spółkom. To transfer poza społeczną kontrolą

pietryszyn.jpg

Przeszło 100 mln zł z miejskiej kasy trafiło do ZOO, 90 mln zł do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, a spółka odpowiedzialna m.in. za stadion otrzymała ponad 60 mln zł. Choć to pieniądze z budżetu miasta, to wrocławianie nie mają nad nimi społecznej kontroli. W dodatku spółki mogą je wydawać na to, na co tylko zechcą.

W sprawozdaniu z wykonania budżetu miasta Wrocławia za 2013 rok czytamy, że 208 mln zł to dopłata do kapitału zakładowego spółek, a 118 mln zł to środki na tzw. dokapitalizowanie i zakup akcji. W praktyce może to oznaczać podwyższenie dopuszczalnego limitu zadłużenia miasta poprzez przerzucanie różnych wydatków na spółki.

Krystian Mieszkała specjalista ds. budżetu i finansów, doktorant w katedrze prawa finansowego Uniwersytetu Wrocławskiego mówi nam, że miasto nie ma obowiązku przekazywania pieniędzy spółkom.

-Władze samorządowe często uzasadniają konieczność dokonywania dopłat złą sytuacją ekonomiczną spółki – wyjaśnia Krystian Mieszkała. – Czy wrocławianie powinni jednak płacić za nieprzemyślane decyzje zarządów spółek? Warto dodać, że pieniądze przekazane w tej formie stają się własnością spółki i to ona decyduje wedle własnego uznania, na co je wyda. Równie dobrze te środki mogą pójść np. na spłatę długów, co na podwyżkę dla prezesa. Gdyby jednak takie same kwoty były przekazywane w formie dotacji, to środki te nie traciłyby charakteru publicznego. Mówiąc prościej: spółka nie mogłaby wydawać ich na dowolne cele. Nie można byłoby też z nich spłacać długów czy wypłacać wynagrodzeń – podkreśla.

Zdaniem Mieszkały, transfer pieniędzy do spółek umożliwia „oszczędności” w wydatkach bieżących, a to pozwala na większe zadłużanie miasta.

-Ten mechanizm można wyjaśnić na przykładzie wynagrodzeń. Wypłacane urzędnikom z budżetu są wydatkami bieżącymi, tym samym zaniżają możliwość zaciągania zobowiązań finansowych. Z kolei wynagrodzenia wypłacane przez spółki (z przekazanych środków) nie są zaliczane do wydatków budżetowych i nie mają wpływu na obliczenie dopuszczalnego limitu zadłużenia miasta – mówi Krystian Mieszkała.

Najwięcej, bo ponad 100 mln zł, trafiło do spółki ZOO Wrocław. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne otrzymało ponad 90 mln zł, a spółka Wrocław 2012, odpowiedzialna m.in. za miejski stadion – ponad 60 mln zł. Do WP Hala Ludowa trafiło prawie 20 mln zł,10 mln zł do TBS Wrocław i 11 mln do spółki Wrocławskie Mieszkania. Miasto wsparło również Wrocławski Klub Sportowy Śląsk Wrocław S.A. kwotą ok. 4 mln zł – podobnie jak Ekosystem Sp. z o.o. i MPWiK. Dwa miliony więcej otrzymało Wrocławskie Centrum Badań EIT. Z kolei do spółek : Wrocławskie Centrum Rehabilitacji i Medycyny Sportowej, Wrocławski Park Wodny oraz Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej trafiło powyżej dwóch milionów. Najmniej, bo ponad 200 tys. zł otrzymał Wrocławski Park Technologiczny i Wrocławska Rewitalizacja – 800 tys. zł.

Jak podkreśla Krystian Mieszkała, jeszcze w 2012 roku Najwyższa Izba Kontroli przygotowała raport, z którego wynika, że magistrat i podległe mu spółki mają łącznie ponad 4,5 miliarda zł długu. Specjalista dodaje, że w ciągu ostatnich dwóch lat, to zadłużenie mogło zdecydowanie wzrosnąć.

-Transferowanie pieniędzy podatników do spółek utrudnia lokalnej społeczności monitorowanie celów, na które zostaną one wydane. Spółki mogą bowiem zasłaniać się tajemnicą handlową i nie udostępniać szczegółowych informacji o swoich wydatkach – mówi Krystian Mieszkała, który podkreśla, że to może skutkować m.in. nieracjonalnym gospodarowaniem środkami finansowymi. – Dopłaty, dokapitalizowanie oraz zakup i objęcie akcji są klasyfikowane jako wydatki majątkowe, które w powszechnym odbiorze kojarzone są z rzeczywistą inwestycją np. budową drogi – zauważa specjalista. I dodaje: Tymczasem transfery kapitałowe w bezpośredni sposób nie przyczyniają się do powstawania inwestycji. Takie inwestycje mogą powstać wtedy, gdy spółka przeznaczy uzyskany kapitał na inwestycje. Problem w tym, że lokalne społeczności nie mają instrumentów do wywierania wpływu na zarządy spółek w tej kwestii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ