Wnioskowanie o informację publiczną to droga przez mękę

mpwik.jpg

Każdy obywatel ma prawo do kontrolowania organów, które dysponują publicznymi pieniędzmi. Niestety, mimo ustawy o dostępie do informacji publicznej i licznych wyroków sądów, nakładających na urzędników kary, wielu z nich w dalszym ciągu ma problemy z respektowaniem konstytucyjnego prawa. Na jakie bariery najczęściej napotykałem?

W ostatnim czasie, zajmując się finansowaniem przez władze samorządowe mediów, wysłałem kilkadziesiąt wniosków o informację publiczną. Wszystkie w bardzo podobnej formie, gdyż dotyczyły podobnego zakresu. W wielu przypadkach nie uzyskałem dokumentów, o jakie wnioskowałem. Argumentacja (choć czasami w ogóle nie było odpowiedzi) była różna.

Mimo wysłania jeszcze w ubiegłym roku wniosku o udostępnienie informacji publicznej do samorządu miejskiego w Bolesławcu, nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Dwukrotnie ponawiałem swoją prośbę wskazując, że nawet jeśli urząd nie zgadza się na przekazanie dokumentów, musi na wniosek odpowiedzieć w ciągu 14 dni. Gdybym złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, na pewno sprawę bym wygrał. Nigdy jednak nie zależało mi na utrudnianiu pracy urzędom.

Odpowiedzi na wnioski, wysłane 3 stycznia 2014 roku, nie otrzymałem również od miejskich spółek Aquapark oraz Wrocławskie Inwestycje. Kolejna instytucja podległa prezydentowi miasta – MPWiK – zażądała ode mnie 1224 zł za udostępnienie dokumentów (http://wdolnymslasku.pl/artykuly/62-mpwik-wroclaw-zada-1224-zl-za-udostepnienie-informacji-publicznej). O sprawie informowaliśmy wcześniej.

Nagminnie samorządy odmawiają realizacji wniosku, wskazując na to, że informacja jest przetworzona i należy podać ważny cel społeczny, by ją uzyskać. Choć prawo definiuje taką formę informacji, dla niektórych urzędów wszystko, o co się wnioskuje, ma charakter danych przetworzonych. A według prawa jest to taka informacja, która jest nowym jakościowo dokumentem (np. gdy urzędnik musi zrobić zestawienie pewnych danych, zsumować je, wyliczyć koszty, etc.). W swoim wniosku prosiłem o faktury i rachunki, czyli dokumenty źródłowe, a w tym przypadku nie ma mowy o przetworzeniu. Władze gminy Trzebnica nie dały się jednak przekonać, stojąc cały czas na stanowisku, że wnioskuję o informację przetworzoną. Niestety, gdyby okazało się to prawdą, to każde dane miałyby taki charakter, a cała ustawa nie miałaby sensu.

Organizacje często powołują się na tajemnicę przedsiębiorstwa, twierdząc, że z tego powodu nie mogą zrealizować wniosku. Tak twierdził prezes zarządu PKS w Kłodzku. Po moim kolejnym wniosku, w którym podparłem się jednym z wyroków WSA, otrzymałem ostatecznie wnioskowane dane. Na tajemnicę przedsiębiorcy powołały się również miejskie spółki Wrocław 2012 oraz Port Lotniczy. Nadal próbuję wpłynąć na zmianę zdania przez te instytucje.

Pocieszeniem jest to, że są urzędy, które nie robią żadnych problemów z udzielaniem informacji publicznej. Czynią to sprawnie i profesjonalnie. Nasuwa się tutaj pytanie o dychotomię postępowania publicznych instytucji. Dlaczego jedne z nich bez problemu realizują wnioski, inne zaś robią wszystko, by pewnych informacji nie udostępnić?

Czy mają one coś do ukrycia i obawiają się wyjścia na jaw pewnych nieprawidłowości? A może nie chcą się dodatkowo trudzić? W drugą z tych przyczyn śmiem powątpiewać, ponieważ czasami przygotowanie odmownej decyzji wymaga poświęcenia sporo czasu. Często kończy się też sprawą w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym i nałożeniem grzywny na urząd.

Niestety, wszystkie kary nałożone na samorządy, płacone są z naszych pieniędzy. Czy jest to zatem wystarczająca sankcja? Pewne jest to, że wyborcy powinni mieć na uwadze nierespektowanie konstytucyjnego prawa przez władze. Sytuacja taka może bowiem spotkać każdego z nas.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ