Wrocław wspiera przedsiębiorców. Zapewnił ulgi podatkowe szwajcarskiemu bankowi UBS

UBS.jpg

Centrum Wrocławia stało się częścią Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Radni przegłosowali kontrowersyjną uchwałę mimo sprzeciwu opozycji. Koalicja rządząca nie przekonała przeciwników pomysłu, że akurat szwajcarskiemu bankowi UBS trzeba zapewnić ulgi podatkowe.

Legnicka Specjalna Strefa ekonomiczna została stworzona w celu redukcji bezrobocia poprzez stworzenie firmom preferencyjnych warunków prowadzenia biznesu. Początkowo obejmowała ona swym zasięgiem Lubin, Legnicę i Polkowice. Obecnie jedna z podstref znajduje się także we Wrocławiu. Mimo, że w mieście jest bardzo niski stopień bezrobocia, decyzjami rady miejskiej podstrefa jest co jakiś czas powiększana.

Dużo kontrowersji podczas dzisiejszej sesji wzbudził fakt, że swym zasięgiem strefa objąć ma biurowiec powstający obecnie na placu Dominikańskim. Chodzi o stworzenie dobrych warunków dla jednego z najemców, którym ma być szwajcarski bank UBS. Dariusz Ostrowski, prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej przekonywał na sesji rady miejskiej, że miasto nie może zaprzestać pozyskiwaniu kolejnych inwestorów:

-Trzeba nawozić, podlewać, plewić i cały czas stwarzać impulsy dla nowych inwestycji – przekonywał radnych podczas referowania projektu uchwały. – Niekorzystna atmosfera w dla inwestycji, jak w przypadku Boscha, może sprawić że będziemy w pierwszej dziesiątce miast przyjaznych inwestorom – ale od końca – mówił, przypominając przy tym sprawę zakładów FagorMastercook.

Jego argumentacja nie przekonywała jednak radnych opozycji, którzy wskazywali liczne kontrowersje związane z poszerzaniem strefy:

-Czy tak poważny potentat finansowy nie może sobie poradzić bez niczyjej pomocy? – pytał Dominik Kłosowski (SLD – Lewica Razem). – To wypacza ideę Specjalnych Stref Ekonomicznych. Mamy do czynienia z pomocą publiczną dla komercyjnego podmiotu.

Mirosława Stachowiak-Różecka przedstawiała podczas dyskusji główne argumenty, które skłoniły radnych PiS do decyzji o głosowaniu przeciwko uchwale. Chodzi o to, że inwestycja w centrum dużego miasta powinna umieć obronić się sama, podczas gdy idea SSE zakłada aktywizację rejonów dotkniętych wysokim bezrobociem. Dodatkowo szefowa klubu PiS tłumaczyła, że miasto powinno zabiegać o projekty innowacyjne, podczas gdy UBS chce zorganizować jedynie punkt obsługi klienta. Wskazywała także, że niejasne są deklarowane inwestycje w wysokości 3 mln złotych. Wątpliwości miał też Krystian Mieszkała (PiS):

-UBS szuka jedynie sposobu na uniknięcie płacenia podatków w Polsce – przekonywał nas jeszcze przed głosowaniem. – Do 2017 roku firma będzie działała pod Krakowem. Gdy skończy się jej okres ochronny, przeniesie się do Wrocławia. Te miejsca pracy nie utrzymają się u nas długo.

Należy dodać, że firma nie posiada zezwoleń na prowadzenie usług bankowych w Polsce. Wrocławska placówka będzie więc jedynie punktem obsługi klienta, jednym z wielu funkcjonujących na rynku.

Ze strony koalicji rządzącej najostrzej na zarzuty opozycji reagował Tomasz Hanczarek (RdzP):

-Nie padł tu żaden konkretny argument przeciwko strefie, dlatego się do nich nie odniosę. Radni opozycji chcą głosować przeciwko odrzuceniu dwustu nowych miejsc pracy. W tym kontekście jest to świetna informacja, gdyż miło mi usłyszeć z ust opozycji, że we Wrocławiu nie ma bezrobocia – kpił radny.

Argumenty opozycji podzielała jednak także jego koalicjantka, Katarzyna Obara:

-Gdzie w centrum miasta mamy problem ze strukturalnym bezrobociem? Na ulicy Ruskiej? Na placu Dominikańskim? – pytała radna.

Ostatecznie projekt uchwały został przegłosowany stosunkiem głosów 20 do 12. Dwie osoby wstrzymały się od głosu, w tym Sebastian Lorenc (BS).

-Jestem za pozyskiwaniem inwestorów, ale omawiana kwestia Specjalnej Strefy Ekonomicznej jest niejasna. Dlatego wstrzymam się od głosu – tłumaczył swoją decyzję radny Bezpartyjnych Samorządowców.

Projekt uchwały mającej na celu rozszerzenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej był także głosowany podczas poprzedniej sesji. Chodziło o tereny leżące przy ul. Żmigrodzkiej, gdzie zakład produkcyjny chce rozbudować firma Hasco-Lek. Wtedy radni byli jednak jednomyślni. Opozycja przekonywała, że popiera tę inicjatywę ze względu na innowacyjność i polski rodowód inwestora.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ