Niedziela wolna od handlu? To możliwe

wolna-niedziela.jpg

Drobni polscy przedsiębiorcy są w fatalnej sytuacja. Oprócz biurokracji, nieprzewidywalnego fiskusa i stale rzucanych im kłód pod nogi muszą mierzyć się z jeszcze jednym poważnym problemem – konkurencją, jaką za rządów PO-PSL stali się zagraniczni przedsiębiorcy. Niedziela wolna od handlu to projekt, który ma wspierać polskie firmy.

Przypomnijmy. W 2014 roku, rząd PO-PSL odrzucił w pierwszym czytaniu obywatelski projekt ustawy dotyczący zakazu marketom handlu w niedzielę. 

Wówczas w Sejmie odbyły się pierwsze czytania dwóch projektów, dotyczących zmian w kodeksie pracy. Jeden z nich został przygotowany przez posłów PiS, drugi to inicjatywa obywatelska – ustawa „wolna niedziela”. Oba zostały odrzucone. Zaważyły głosy posłów rządzącej koalicji.

Zdaniem zwolenników zakazu handlu w niedzielę, takie rozwiązanie poprawiłoby sytuację małych, rodzinnych firm, które dziś nie mają szans w konkurencji z wielkimi sieciami handlowymi.

Teraz jest szansa, że projekt wolnej niedzieli uda się przeforsować. Aktualnie pracuje nad nim Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

O sytuacji polskich przedsiębiorców mówi nam Grzegorz Kogut, jeden z pomysłodawców Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Handlowców Ziemi Kłodzkiej.

  Zagranicznych przedsiębiorców traktuje się jak wielkich dobroczyńców, otwiera im się drzwi, rozściela dywany. Są zwalniani z podatków, nie mają problemów z biurokracją. Przed Polakami się te drzwi zamyka. Dla nas podatki są wyższe, trafiamy na same utrudnienia. Polityka poprzedniego rządu była dla mnie całkowicie niezrozumiała – mówi nam Grzegorz Kogut. – Przez np. obniżanie zagranicznym przedsiębiorcom podatków powiększa się dziura w naszym narodowym budżecie. A polskie przedsiębiorstwa, które ten budżet zasilają, przestają funkcjonować i upadają. Poprzednią klasę rządzącą oceniam wyjątkowo krytycznie. Ona nie budowała Polski tylko rujnowała – podkreśla.

Zakaz handlu w niedzielę obowiązuje już np. we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpania.

Są też przeciwnicy pomysłu.  Paulina Matuszewska z partii KORWiN mówi nam:

Nie widzę żadnego logicznego uzasadnienia wprowadzenia takiego zakazu. Jeżeli jestem przedsiębiorcą i chcę świadczyć swoje usługi w niedzielę – i znajduję na te usługi klientów, dlaczego nie? Jeżeli z kolei pracuję w miejscu, które wymaga ode mnie zaangażowania również w niedziele (np. gastronomia nie zna wolnych niedziel, świąt), to rozpoczynając pracę, pracodawca informuje mnie o tym, jak będzie ona wyglądać i wyrażam na to zgodę lub nie. Pomysł jest chybiony tym bardziej, że coraz więcej Polaków ostatni dzień tygodnia świętuje nie ze względu na wiarę – dziś udają się do innej „świątyni”, jaką dla wielu stały się galerie handlowe. Tak Polacy w niedziele spędzają swój czas – wydając pieniądze – żeby mogli to robić, miejsca, w których mogą je zostawić, muszą być otwarte. Pomijając galerie i centra handlowe – spójrzmy na małe sklepy i usługi osiedlowe – rzadko są czynne w niedzielę, prawda? 

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ