Wrocław zawiera z bankami umowy wsparcia. Radny: To ucieczka od limitu zadłużenia

gotwe-krystian_1.jpg

Miejscy radni z  komisji rewizyjnej postanowili przyjrzeć się umowom wsparcia zawieranym przez wrocławski magistrat.  Kontrola, o którą zawnioskował radny Krystian Mieszkała, została przeprowadzona w 2015 roku i dotyczyła przede wszystkim charakteru prawnego umów zawieranych przez urząd z takimi bankami, jak np. BRE Bank S.A czy Nordea Bank Polska S.A.

Według radnego Krystiana Mieszkały umowy wsparcia to kolejny pomysł magistratu, który ma służyć obchodzeniu limitu zadłużenia. Warto dodać, że Wrocław aktualnie posiada oficjalny dług w granicach 2,7 mld zł. Nieoficjalny na poziomie ok. 3 mld zł wygenerowały z kolei miejskie spółki, ale ta kwota do długu oficjalnego już się nie zalicza.

Kontrola komisji rewizyjnej wykazała, że Wrocław zawarł sześć umów wsparcia. W ich efekcie miejskie spółki otrzymały kredyty. 

 

Umowy te zabezpieczają banki na wypadek niewypłacalności spółek miejskich.  We wszystkich tych umowach magistrat zobowiązał się do przekazywania środków finansowych do swoich spółek,  aby te w razie niewypłacalności miały z czego regulować zobowiązania względem banków – mówi Krystian Mieszkała.  – W moim przekonaniu taka umowa ma znamiona tzw. tytułu dłużnego czyli zobowiązuje Wrocław do regularnego dokapitalizowania swoich spółek, np. w formie dopłat – dodaje radny.

Dlaczego zatem miasto posługuje się nazwą „umowa wsparcia” zamiast „poręczenie” lub „gwarancja”?

Jak tłumaczy Krystian Mieszkała, urzędnicy po prostu musieli tak zrobić, bowiem „umowa wsparcia” może pozwalać na „ukrywanie” potencjalnego zadłużenia w przeciwieństwie do wspomnianej gwarancji czy poręczenia. W praktyce trudno jednak zauważyć pomiędzy tymi formami istotne różnice. Podobną opinię wyraził ekspert, którego powołano specjalnie do badania umów wsparcia. 

Czytaj: Żydzi blokują ekshumację polskich bohaterów na Dolnym Śląsku?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ