Sanocki : Wyskrobane dzieci nie obronią Europy

egzekucja.jpg

Europa okazuje się zadziwiająco bezbronna wobec zalewu muzułmanów na skutek własnych błędów. Europa sama się rozbroiła – ściślej mówiąc – sama się rozbraja od co najmniej 200 lat. Systematycznie, ciągle i konsekwentnie.

Wyskrobane dzieci nie obronią Europy

W tym, co piszę o korzeniach cywilizacji, posługuję się „chrześcijaństwem” w ujęciu socjologicznym, nie teologicznym. Abstrahuję od samego zagadnienia istnienia bądź nieistnienia Boga, abstrahuję od konkretnych norm – to bowiem z jednej strony jest kwestia wiary, a z drugiej kwestia wiary właśnie nie może być mierzalna społecznie. I dla społecznych skutków wyznawania takiej czy innej formy religii nie ma znaczenia, czy jej wyznawcy w stu procentach wierzą w dany obraz Boga, ba, czy w ogóle wierzą. Znaczenie ma natomiast to, co robią, jak zachowują się w życiu społecznym.

Oczywiście na większą skalę nie jest możliwa etyczna postawa oparta li tylko na osobistym wyborze, nie poparta przekonaniem o tym, że nad nami jest ktoś, kto nas ocenia, że istnieje transcendencja wykraczająca poza ludzkie wybory.

Do dziś brzmią mi w uszach słowa Jana Pawła II podczas pielgrzymki w 1979 r., kiedy zadawał pytanie: „Jaką wartość musiałaby mieć ludzka wola, by zbudować świat bez Chrystusa?”

Nie można wykluczyć, że tu i ówdzie znajdzie się jakiś ateistyczny Ghandi zachowujący się przyzwoicie w życiu choć nie wierzy w Boga. Ale bardziej prawdopodobne jest, że przeciętny ateista zachowywać się będzie po prostu zgodnie z własnym egoistycznym interesem, bo niby dlaczego nie miałby tego robić, kiedy istnieje tylko tu i teraz.

Stąd wydarcie ludziom wiary w Boga zawsze prowadzi do społeczeństw nieludzkich, korupcji, przemocy wobec słabych, zaniku społecznych obowiązków. Jeśli Boga nie ma, to żadne nakazy ani zakazy mnie nie obowiązują.

Dlaczego niby miałbym dochowywać wierności jakiejś starzejącej się kobiecie, dlaczego miałbym się męczyć z jakimiś wrzeszczącymi bachorami, dlaczego miałbym się opiekować starym ojcem, kiedy lekarz może mu skrócić życie o te kilka głupich tygodni, bo przecież mam wykupione wczasy?

Tak właśnie wygląda współczesna Zachodnia Europa: tradycyjne małżeństwa i rodziny zastąpiły „związki partnerskie”, najlepiej tej samej płci. Dzieci zostały wyskrobane, bo psy i koty są tańsze w utrzymaniu i takie zabawne. Starców poddano eutanazji, bo „starość nie udała się Panu Bogu” (w którego zresztą nie wierzymy).

W samej Belgii, w której eutanazję wprowadzono stosunkowo niedawno lekarze zabili ponad 2 tys. starych ludzi w ramach eutanazji, a terroryści tylko kilka osób. Więc o co ten krzyk?

Europa zatruta ideologią lewicową wspartą zwyczajnym wygodnictwem bogatych społeczeństw sama pozbyła się chrześcijaństwa, zastępując je jakimiś popłuczynami i karykaturą „politycznej poprawności”.

Chrześcijaństwo od czasów rewolucji francuskiej systematycznie było i jest nadal wypierane z przestrzeni publicznej Francji, Italii, Niemiec. Laicyzacji przestrzeni publicznej, wychowania dzieci, towarzyszą kompletnie idiotyczne pomysły ideologów i programy multikulturowości.

I oto na naszych oczach rozgrywa się kolejny akt dramatu pt. „Upadek Europy”.

W postaci zalewu arabskich emigrantów, terroru islamskiego zagrożenia. I oto ci zbuntowani przeciwko chrześcijaństwu, drwiący z kościoła (kościołów – bo przecież laicyzacja dotknęła i protestantów) nagle będą musieli nauczyć się przestrzegania szariatu, podporządkować się ciemnym mułłom, zawinąć swoje kobiety w chusty.

O ile dane im będzie w ogóle przeżyć.

Wszystko to razem – jako żywo – przywołuje obraz gigantycznej kary Bożej spadającej na narody za złamanie Przykazań.

I znów – nie ma znaczenia, czy ktoś wierzy w Boga, czy nie – musi zauważyć, że ta prawidłowość tu występuje.

Nas Polaków – jak na razie – „arabski bicz Boży” omija. Jednak jeśli padną Francja, Niemcy i Włochy to i na nas przyjdzie czas.

Czy znów zatem mamy ratować zagrożoną Europę?

I czy jesteśmy w stanie to zrobić bez odbudowy fundamentu, na jakim opierała się niegdyś kwitnąca i pewna siebie – Europa?

Raczej nie wydaje się to możliwe.

autor: Janusz Sanocki

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ