Herbata dla każdego! – spotkanie

źródło: facebook

Kilka dni temu skorzystaliśmy z zaproszenia Wrocławskiego Towarzystwa Herbacianego. O godz. 18. w otwartej kilka miesięcy temu Herbaciarni Targowej (Hala Targowa) rozpoczął się wieczór, którego motywem była „Herbaciana Dusza Indii – Darjeeling”. Pierwsza część spotkania odbywała się na zewnątrz lokalu. Uczestnicy połączyli 3 stoły, przy których zasiadło 8 koneserów szlachetnego naparu i laicy (czyli my), którzy o herbacie wiedzą niewiele więcej niż to, że należy zalewać ją gorącą wodą.

Ceremonia rozpoczęła się przedstawieniem wszystkich 9 herbat przez Joannę, która teiną zajmuje się zawodowo, a następnie razem z Czarkiem, organizatorem spotkania, zaczęła ją parzyć w papierowych filtrach, umieszczonych w małych czajniczkach. Na blatach pojawiły się czarki – różnego kształtu i wielkości dzieła artystów ceramików. Bywalcy wymieniają się spostrzeżeniami na temat koloru, smaku, intensywności, a nawet „lotu” trunku. „Lot” w przypadku herbaty to określenie zbioru herbaty z 1 dnia, wysłanego tym samym samolotem.
Zaskakującym sekretem, który pozwala wydobyć prawdziwy smak herbaty jest siorbanie! Pijąc trunek przez niemal zamknięte usta, pozwalamy rozbić się napojowi na mnóstwo małych kropelek osiadających na wszystkich kubkach smakowych. Zatem, jeśli kiedykolwiek spotkają się Państwo z siorbaniem herbaty, proszę nie poprawiać pijącego – to tylko oznacza, że mamy do czynienia z koneserem!

Po zamknięciu hali wchodzimy do środka lokalu. Herbaciarnia jest królestwem Artura i urzeka niesamowitym klimatem. W progu witają nas całe ściany zastawione puszkami z herbatą, zasiadamy w loży otoczeni ciepłym półmrokiem. W przeciwległym końcu sali znajduje się wnęka z mnóstwem orzeszków i owoców.

Piotrek i Monika właśnie wrócili z Gruzji i przedpremierowo opowiadają nam o swoich poszukiwaniach herbaty w wiosce koło Batumi. Z podróży przywieźli ponad 5 kg najróżniejszych herbat z fabryk oraz jedną domową herbatę, której zbiory mogli zobaczyć na własne oczy w… ogródku Ramiza, rosnącą niemalże jak krzaczki truskawek!

Wieczór kończy się wykładem nt. Darjeeling’u, który jest synonimem najlepszej herbaty i pijemy lodowaty napar. Wieczór kończy się obietnicą spotkania na następnych wieczorkach herbacianych. Niewątpliwie jest to wspaniały sposób na relaks po ciężkim dniu, tym bardziej że do herbaty było podane przepyszne ciasto upieczone przez Czarka.

Sama atmosfera panująca podczas spotkania sprawia, że dobrze poczuje się tutaj zarówno wybitny koneser herbaty, jak i amator mający do czynienia jedynie z ekspresówkami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ