Maciej Lisowski: Sprzeczne wyroki polskiego wymiaru sprawiedliwości

sady21.jpg

Dwa wyroki zasądzone przez ten sam sąd, przeczą sobie nawzajem. To nie pomyłka, a fakt występujący w polskim sądownictwie.

Danuta Turek od kilku lat walczy ze swoim byłym partnerem – Francuzem – o opiekę nad 4-letnią córką Oliwią. Z uwagi na odmowną decyzję sądu o wydanie dziewczynki ojcu, kobieta wystąpiła o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy niej, jednak sąd 11 maja powództwo oddalił.

W sytuacji, gdy prawomocną decyzją sądu dziecko nie zostaje wydane ojcu, wydaje się oczywiste, że pozostaje ono w miejscu dotychczasowego zamieszkania z matką. Tymczasem Danuta Turek, która dla formalnego potwierdzenia, wystąpiła do wymiaru sprawiedliwości o ustalenie miejsca pobytu dziewczynki, dostała odpowiedź odmowną.

Wydawaje się niemożliwe, aby wymiar sprawiedliwości wydał dwa wzajemnie sobie przeczące wyroki. Jeśli dodamy do tego tę samą jednostkę wyrokującą – nie do pomyślenia – a jednak to fakt. Sędzina, argumentując wydane orzeczenie, powołała się na wcześniejsze stanowisko francuskiego sądu, który wcześniej uznał, że dziewczynka powinna przebywać wraz z ojcem.

Co warte uwagi, w czasie ogłaszania pierwszego werdyktu dotyczącego odmowy wydania dziecka Francuzowi, sędzina znała francuski wyrok, na który teraz się powołała, choć jak widać – wtedy – nie przeszkadzał.

Zacznijmy od początku

Danuta Turek jak każda kobieta marzyła o czułości i poczuciu bezpieczeństwa. Zatem, gdy poznała Francuza włoskiego pochodzenia i zakochała się, widziała u boku swego wybranka przyszłość usłaną różami. Chcąc realizować swe pragnienia, wyjechała do Francji i zamieszkała z partnerem. Wkrótce zaszła w ciążę i urodziła śliczną córeczkę.

Jednak, jak się okazało, realizację marzeń szybko zweryfikowało życie. Kobiecie z małym dzieckiem, która nie mogła liczyć na pomoc ze strony ojca maleństwa, dodatkowo nie znającej języka, trudno było znaleźć jakąkolwiek pracę.

W zaistniałej sytuacji zwróciła się do francuskiej opieki społecznej. Jak się później okazało nie było to rozwiązanie na dłuższą metę, podjęła więc ostateczną decyzję o powrocie do kraju. Gdy mężczyzna dowiedział się o decyzji partnerki, nie podjął walki o swoją rodzinę, lecz ograniczył się do comiesięcznych odwiedzin córki.

Porwanie przez matkę

Ex-partner nie próbował walczyć o uczucia swych kobiet, ale mimo to oskarżył Danutę o…. porwanie dziecka, mimo, iż sam zawiózł je do Polski. Co więcej, złożył pozew do francuskiego sądu, rozpoczynając tym samym walkę o dziewczynkę. Uczynił to dwa tygodnie wcześniej niż pani Danuta, która w sądzie Lublin-Wschód założyła sprawę o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy matce.

Okazuje się, że w dwóch państwach należących do Unii Europejskiej wymiar sprawiedliwości funkcjonuje zupełnie inaczej. Sąd we Francji zdążył wydać wyrok, zanim sąd w Polsce ustalił termin analogicznej rozprawy.

Danuta Turek otrzymała wszystkie dokumenty w nieznanym jej języku francuskim, nie miała więc możliwości złożenia zeznań. Francuski sąd, kierując się zeznaniami wyłącznie jednej strony wydał zatem wyrok sprzyjający mężczyźnie.

Z uzyskanym francuskim orzeczeniem były konkubent kobiety zwrócił się do polskiego sądu pierwszej instancji o wydanie dziewczynki, a sędzia, biorąc pod uwagę daty, sprawę Pani Danuty zawiesił. W dalszej kolejności sądownictwo zażądało przeprowadzenia badań specjalistycznych, z których wyraźnie wynikało, że powrót dziecka do Francji naraziłby je na traumę, pozostawiając uraz psychiczny.

W związku z tym, Sąd Rejonowy z siedzibą w Świdniku na rozprawie marcowej oddalił powództwo Francuza – Oliwia zostaje w Polsce. Ojciec odwołał się od wyroku, ale Sąd Okręgowy w Lublinie decyzję utrzymał.

To jednak nie był koniec – walka nieustannie trwa

Po dwóch miesiącach, gdy opinia sądu została uprawomocniona, Danuta Turek założyła sprawę o alimenty, które po kolejnej batalii zostały przyznane. Jednak, jak można było się spodziewać, Francuz zaskarżył wyrok, powołując się na francuskie postanowienie wymiaru sprawiedliwości oraz na brak legitymacji procesowej. Kolejna rozprawa odbyła się 10 maja, lecz została odłożona do października.

Ojciec Oliwii rozpoczął wypłacanie alimentów na dwa tygodnie przed rozprawą majową, z uwzględnieniem wyrównania swoich zaległości. Ponadto wniósł sprawę do wyższych instancji we Francji o odebranie matce dziecka, powołując się na wcześniej uzyskany wyrok w tymże kraju. Pani Danuta zwróciła się z pisemną prośbą, aby wszystkie dokumenty były tłumaczone na język polski, ale nadal otrzymuje je w języku francuskim.

Dobro dziecka przede wszystkim

Najważniejszą kwestią, którą każdy trybunał sprawiedliwości powinien respektować, jest dobro dziecka. Jak podaje Konwencja Haska: „interes dziecka ma podstawowe znaczenie we wszystkich sprawach dotyczących opieki nad nim”. Informacje zawarte w 16 artykule konwencji bezwarunkowo potwierdzają, że to dobro dziecka powinno górować nad innymi przesłankami.

Córka Pani Danuty od dwóch lat uczęszcza do polskiej szkoły, gdzie prawidłowo się rozwija, posiada polskie obywatelstwo oraz ubezpieczenie zdrowotne. Zdążyła się już zaaklimatyzować w kraju i poznać swą rodzinę, a także zaprzyjaźnić się z równieśnikami. Jest pod opieką psychologów, którzy wydali pozytywną opinię na temat zdrowia dziewczynki.

Tymczasem kontakt mężczyzny z córką ogranicza się jedynie do rozmów za pomocą Skype’a. Francuz ostatni raz widział Oliwkę we wrześniu, czyli osiem miesięcy temu. Pracuje poza miejscem zamieszkania, więc rzadko przebywa w domu. W opiece nad córką miałaby mu pomagać jego mama. Jest to starsza kobieta, która opiekuje się chorym mężem. Zatem, pamiętając o dobru Oliwki, wniosek wydaje się oczywisty.

Wyrok obowiązujący – tylko który

Z tej kuriozalnej sprawy wynikają dwie nawzajem wykluczające się decyzje wymiaru sprawiedliwości. Nie wiadomo, które postanowienie sądu jest obowiązujące.

Aktualnie adwokat Pani Danuty złożył wniosek o uzasadnienie wyroku z 11 maja, a po jego otrzymaniu z pewnością złoży apelację.

Ponadto, Fundacja LEX NOSTRA, która przez cały czas wspiera Danutę Turek w batalii o córkę, skierowała skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, skarżąc Francję o złamanie przede wszystkim art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, tj. prawa do rzetelnego, kontradyktoryjnego procesu.

Jaki będzie kolejny wyrok wymiaru sprawiedliwości i czy ponownie zaprzeczy tym dotychczasowym? Okaże się w październiku.

Autor jest dyrektorem Fundacji LEX NOSTRA.

źródlo: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ