0.8 C
Wrocław
Zapadł pierwszy w Polsce wyrok za odmowę wykonania usługi homoseksualistom

Zapadł pierwszy w Polsce wyrok za odmowę wykonania usługi homoseksualistom

Gay_flag.svg_.png

Wydawało się, że niebezpieczeństwo zalania sądów ideologią LGBTQ już minęło, ale okazuje się, że problem dopiero się zaczyna. Podczas, gdy cała Polska żyje Światowymi Dniami Młodzieży i czeka na Ojca Świętego, łódzki sąd z Widzewa postanowił wykazać się tęczową poprawnością polityczną. Po raz pierwszy w Polsce zapadł wyrok na przedsiębiorcę, który odmówił wykonania usługi homoseksualistom.

Sąd Rejonowy w Łodzi wyrokiem nakazowym uznał, że pracownik drukarni, który odmówił wykonania usługi zleconej przez Fundację LGBT Business Forum, popełnił wykroczenie. Jest to pierwszy w Polsce wyrok wydany w sprawie dotyczącej ochrony osób LGBT w dostępie do usług

— donosi z dumą Kampania Przeciw Homofobii, która od początku pilotowała sprawę. Prawnego wsparcia udzielił jej także Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który skierował do Policji pismo nakłaniające do wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec drukarni.

Czym naraził się przedsiębiorca? Nie chciał swoją pracą przyczyniać się do promocji treści lesbijsko-gejowsko-biseksualno-transseksualnych. Wydawało się, że miał prawo. Żyjemy przecież w wolnym kraju, mamy wolny rynek. Łódzka drukarnia, po otrzymaniu materiałów mailem, odmówiła realizacji usługi w uprzejmym mailu:

Odmawiam wykonania roll up’u z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą.

Zleceniodawcy mogli udać się do innego wykonawcy, jednak wybrali drogę sądową. **Ot, kolejny przykład pokazujący, że środowiska walczące o wolność i demokrację, na czele z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, nie są zdolne do uszanowania czyjejś wolnej decyzji.

Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Łodzi Widzewa, który uznał odmowę pracownika drukarni za wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym, jeżeli podmiot zawodowo zajmujący się świadczeniem usług umyślnie i  bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny. W tym przypadku grzywna nie była na szczęście zbyt uciążliwa. Sąd nakazał zapłatę grzywny w wysokości 200 zł. Jak będzie następnym razem? Niebezpieczna droga, prowadząca wprost do tęczowego totalitaryzmu, została właśnie otwarta. Miejmy nadzieję, że spotka się z odpowiednią reakcją właściwych organów.

Czyżby determinacja Kampanii Przeciw Homofobii, wzmocniona „obiektywnym” wsparciem Rzecznika Praw Obywatelskich, miała wprowadzić Polskę na zachodni kurs obywatelskiego przymusu? Zbyt dobrze znamy przypadki tolerancjonistycznej tresury, by nie zacząć się niepokoić. Poniżej kilka przykładów:

Peter i Hazelmary Bullowie prowadzili w Wielkiej Brytanii rodzinny pensjonat, żyjąc w zgodzie z chrześcijańskimi zasadami. Gdy para gejów chciała wynająć małżeński pokój, odmówili. Tolerancyjna społeczność homoseksualna nie darowała im tej zniewagi. Nękano ich groźbami, niszczono ich dom, przebijano opony w samochodzie, a na zaatakowanej przez hakerów stronie hoteliku zamieszczono materiały pornograficzne. Para gejów wystąpiła oczywiście na drogę sądową. Po trzech latach Sąd Najwyższy ukarał hotelarzy grzywną w wysokości 3,6 tys. funtów. Starsi ludzie, obciążeni dodatkowo kredytem hipotecznym, stracili dorobek życia i zbankrutowali.

Inne chrześcijańskie małżeństwo, prowadzące studio fotograficzne, odmówiło wykonania sesji ślubnej parze lesbijek. Sprawa trafiła do Komisji Praw Człowieka w Nowym Meksyku, która uznała ich zachowanie za skandaliczne łamanie prawa. Opinię tę potwierdził Sąd Najwyższy stanu Nowy Meksyk, który skazał właścicieli studia na grzywnę 6,5 tys. dolarów za dopuszczenie się dyskryminacji na tle orientacji seksualnej. Nie pomogła apelacja. Ostatecznie w 2014 roku Sąd Najwyższy USA podtrzymał wyrok.

Jedna z amerykańskich firm z Portland w 2014 roku została pozwana przez swoją pracownicę, która uznała się za neutralną płciowo. Valeria Jones zażądała ponad 500 tys. dolarów za „upokorzenie i cierpienie”, którego doświadczała, gdy współpracownicy zwracali się do niej per „miss” lub „lady”. Choć informowała ich, że nie czuje się „ani kobietą, ani mężczyzną”, i prosiła o używanie określeń „neutralnych płciowo”, nie spełniono jej oczekiwań. Po kilku miesiącach zwolniła się z pracy, a od Bon Appétit Management Company zażądała ponad 18 tys. dolarów za stracone pensje i dodatkowych 500 tys. za ból, którego doświadczyła.

W tym samym mieście rok wcześniej właściciel jednego z barów musiał zapłacić 400 tys. dolarów grzywny za dopuszczenie się dyskryminacji wobec osób transpłciowych. Jego nietolerancja polegała na wyproszeniu z lokalu trans-grupy, której nieprzyzwoite zachowanie w damskiej toalecie sprawiało, że tracił klientów.

Więcej przykładów i ich konsekwencji opisałam w książce „Pułapka Gender”, która – jak widać – nie traci niestety na aktualności. Wyrok łódzkiego sądu nie jest jeszcze prawomocny. Miejmy nadzieję, że w apelacji przyjdzie czas na refleksję i ponowne rozważenie pojęcia „wolność” i „demokracja”

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ