Osamotniony Michał Kamiński zaatakował Ewę Kopacz

kopacz kaminski.jpg

Wyrzucony z PO Michał Kamiński miota się w politycznym bagienku. Właśnie zaatakował jednego ze swoich ostatnich politycznych przyjaciół, byłą premier Ewę Kopacz. Zarzucił jej nielojalność. Politycy Platformy Obywatelskiej nie przejmują się jednak opowieściami b. kolegi. Dla nich „Miś” jest skończony. Z kim mu teraz będzie po drodze?

W Super Expressie pojawiła się krótka rozmowa z Kamińskim, która wskazuje, że polityk traci poczucie rzeczywistości, a jego rozżalenie zamienia się we frustrację. Tym razem dostało się Ewie Kopacz.

Mam z nią teraz nie najlepsze relacje. Uważam, że zachowała się nielojalnie (…) Mało mnie broniła. Ale dobra, jej sprawa.

– mówi Super Expressowi Michał Kamiński, komentując swoje relacje z b. szefową i podobno przyjaciółką.

Co na to polityczni znajomi Michała Kamińskiego? Nie mają oni dla niego optymistycznych informacji.

Niech idzie do Pawła Piskorskiego na służbę. Chyba tylko tam mogą go przyjąć. Wszędzie indziej jest całkowicie spalony.

– żartuje jeden z prominentnych polityków Platformy Obywatelskiej, pytany o dalsze losy Michała Kamińskiego.

Dziś „Misiek” stracił już wszelką wiarygodność. Miota się i gryzie wszystkich, których obwinia o swoją porażkę. Skoro zaatakował Ewę (Ewę Kopacz – przyp.red.),to znaczy, że bije na oślep.

– dodaje polityk.

Co takiego się stało, że Kamiński idzie na wojnę z osobą, która zawsze rozciągała nad nim parasol ochronny? Zdaniem komentatorów i polityków PO, Kamiński nie może poradzić sobie z faktem wyrzucenia go z partii. Nie chce jednocześnie zniknąć z mediów, bez których nie wyobraża sobie funkcjonowania w polityce. Wie, że jego pozycja na politycznym „rynku” jest słaba jak nigdy dotąd.

W ostatnich tygodniach miał rozpaczliwie szukać sojuszników wśród części zrewoltowanych wobec Schetyny członków PO, ale brutalnie stłamszony przez szefa PO bunt powoli dogorywa. Z kolei sama Ewa Kopacz, buńczucznych wypowiedzi, nie chce teraz zaogniać konfliktu z Grzegorzem Schetyną. Pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia, chce „przeczekać” panowanie szefa PO o dyktatorskich ciągotach.

To ostatecznie przesądziło o losie Michała Kamińskiego, który nie może też liczyć na opiekuńcze skrzydła Nowoczesnej. Ryszard Petru nie chce słyszeć o podobnym transferze.

Jedynie co pozostało Michałowi Kamińskiemu to czekać na lepszy moment w PO lub powstanie nowego tworu politycznego. Tylko czy ktoś go jeszcze zechce?

źródło: wpolityce.pl

fot: własne

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ