Fikcyjna sprzedaż, kredyty w parabankach, handel długami – ile samorządów, tyle pomysłów na chwilowe oddłużenie

rio.jpg

Problemy finansowe to codzienność samorządów. Transakcje dokonywane w ramach oddłużania często nie mają żadnego sensu i w dłuższej perspektywie przynoszą same straty. O tych problemach dyskutowano m.in. na posiedzeniu Komisji Kontroli Państwowej. NIK przedstawił posłom informacje o zadaniach RIO w zakresie przeciwdziałania zagrożeniom wynikającym z nadmiernego zadłużania się jednostek samorządu terytorialnego.

Posłowie dyskutowali o m.in. fikcyjnych sprzedażach i zaciąganiu kredytów w parabankach oraz o popularnym ostatnio tzw. handlu długami.

Jak relacjonuje portalsamorządowy.pl, Grażyna Wróblewska i Lucyna Hanus z Krajowej Rady RIO „przedstawiając posłom działania izb, zwróciły uwagę na szkodliwe praktyki samorządów, które próbują obchodzić ograniczenia w zaciąganiu długu związane z tzw. indywidualnym wskaźnikiem zadłużenia”.

Jedną z metod oddłużania jest tzw. sprzedaż zwrotna. Opisywaliśmy ją już w tekście Bierutów: Podatnicy zapłacą za bezmyślną transakcję magistratu. Przypomnijmy: Miasto sprzedało grunty firmie związanej przez wiele lat z Leszkiem Czarneckim. Jak wynika z umowy, po sprzedaży magistrat zobowiązał się do dzierżawienia terenu, aby odkupić go po 5 latach. Okazuje się jednak, że miasto dzierżawi grunty od firmy za ponad pół miliona rocznie po to, aby za 150 zł miesięcznie poddzierżawiać je rolnikowi.

Podobne transakcje przeprowadzają samorządy w całej Polsce. Problem w tym, że organy ścigania nie podejmują żadnych kroków uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstwa. Zauważyła to m.in. NIK stwierdzając, że same izby obrachunkowe nie są w stanie przeciwdziałać patologiom w finansach samorządowych. Dodajmy, że izby kierują wnioski o ukaranie osób winnych naruszeniu dyscypliny finansów publicznych do głównej Komisji Orzekającej. W ostatnim czasie komisja na 1186 rozpatrzonych spraw, nałożyła kary finansowe o średniej wysokości 4.4 tys. zł jedynie na 9 osób, mimo że skutki finansowe ich działań dla budżetu to setki milionów złotych.

Czy w takich przypadkach można mówić o niegospodarności?

Dr Krystian Mieszkała, specjalista ds. budżetu i finansów, wyjaśnia, że problem omijania limitów zadłużenia ma już swoją długą historię.

-Ukrócić te praktyki miała ustawa o finansach publicznych z 2009 roku, ale niestety okazała się dziurawa jak ser szwajcarski, co spowodowało nagminne zadłużanie się samorządów. Podstawową wadą tej ustawy jest to, że m. in. nie zalicza długów spółek samorządowych do długów samorządów. Można więc powiedzieć, że obecnie obowiązujące regulacje, mające na celu ograniczanie zadłużenia sektora finansów publicznych, są po prostu fikcyjne – mówi nam Krystian Mieszkała. – Nieodpowiedzialne władze zadłużają mieszkańców na potęgę jednocześnie informując, że wszystko jest w granicach limitu. Niestety, takie działania są krótkowzroczne, bo kredyty prędzej czy później będzie trzeba spłacać, a ich koszty osłabiają potencjał inwestycyjny w przyszłości. Należy zatem postulować zmianę przepisów, by skutecznie walczyć z tymi patologiami – dodaje.

Samorządy handlują również długami lub zaciągają kredyty w parabankach. Podczas posiedzenia sejmowej komisji, poseł Arkadiusz Czartoryski stwierdził, że pojawia się niebezpieczne zjawisko cesji wierzytelności, bo nie wiadomo, gdzie te wierzytelności mogą trafić. Dodał również, że nikt nie ma kontroli nad sprzedawanymi przez samorządy wierzytelnościami.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ