Badania wykazały, że większość Polaków jest przekonanych, iż narzekanie jest zachowaniem rozpowszechnionym w naszej ojczyźnie

naz.jpg

Badania A. Szymków-Sudziarskiej, B. Wojciszke i W. Baryły ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej przeprowadzone w 2004 r. wykazały, że 95% Polaków jest przekonanych, iż narzekanie jest zachowaniem rozpowszechnionym w naszej ojczyźnie.

Wskazuje się, że w Polsce może istnieć nawet kultura narzekania. Polega ona na tym, że w codziennych relacjach i rozmowach możemy posługiwać się swoistym skryptem (schematem) narzekania.
Obejmuje on wykaz tematów typowych i neutralnych do narzekania.
Tematy typowe do narzekania to: rząd, politycy, służba zdrowia, zarobki, ceny, przełożeni w pracy czy własny nastrój.
Mówi się nawet, że wśród nas może istnieć norma negatywności nakazująca, by o tych wymienionych tematach wyrażać się zawsze w sposób negatywny.

Gdyby nas spytać, czy narzekanie to zjawisko negatywne czy pozytywne, to być może większość z nas powiedziałaby, iż to oczywiste, że negatywne. Powszechność narzekania wskazywałaby jednak, że dla większości z nas jest to mimo wszystko czynność atrakcyjna.
Skąd zatem może wypływać atrakcyjność narzekania?

Po co narzekamy?

Wspomniani autorzy, a także D. Doliński z Uniwersytetu SWPS, wskazują, iż ogólnie narzekanie może w naszym życiu spełniać kilka funkcji. Czasami nasze narzekanie sprawia – mówi się wtedy o jego funkcji instrumentalnej – że mobilizujemy się do zmiany  niezadowalającego stanu rzeczy, a także do wypracowania strategii poradzenia sobie z jakimś przyszłym przykrym zdarzeniem lub zagrożeniem.

Może ono też niekiedy pomagać nam w nadawaniu sensu i znaczenia różnym wydarzeniom życiowym. Dzięki temu sprawia, że otaczający nas nieraz wrogi i niesprzyjający świat staje się bardziej zrozumiały i przewidywalny.
Czasami narzekanie może pełnić funkcję katarktyczną (oczyszczającą), niekiedy bowiem pozwala nam na odczucie ulgi i pozbycie się nieprzyjemnych stanów emocjonalnych.
Badania amerykańskiej badaczki R. Kowalski wskazują, że stan „oczyszczenia” osiąga się przez nagłaśnianie negatywnych myśli, uzewnętrznianie ich, zamiast „duszenia w sobie”. Jednak narzekanie spełnia taką funkcję jedynie u tych, którzy narzekają sobie od czasu do czasu. Natomiast u chronicznie narzekających, którzy często są negatywnie odbierani przez środowisko, czynność narzekania wcale nie poprawia nastroju, a nieraz wręcz go pogarsza. Skutkuje to postawą jeszcze większego ich narzekania.

Narzekanie może też pełnić funkcję autoprezentacyjną, czyli być sposobem budowania swojego pozytywnego wizerunku w oczach innych. Niektórzy zatem narzekają w sytuacji, kiedy dążą do zachowania twarzy, zwłaszcza po doznanej porażce. Narzekanie jest wtedy sposobem usprawiedliwiania swoich porażek. Utyskując więc na coś lub na kogoś, próbujemy w ten sposób wskazać innym przeszkody, które uniemożliwiły nam osiągnięcie sukcesu, i tym samym obarczyć je odpowiedzialnością za naszą porażkę.

Narzekanie na innych może też być dawaniem sygnału, że my tacy nie jesteśmy. Szemrając zatem na kogoś, że jest mało inteligentny, pracowity, sugerujemy jednocześnie, że ten ktoś jest mniej inteligentny i pracowity od nas.
Narzekanie może też pełnić funkcję relacyjną (społeczną). Dla niektórych może to być sposób na inicjowanie oraz podtrzymywanie więzi społecznych, zwłaszcza z innymi narzekającymi.
Może być ono także sposobem na uzyskiwanie społecznego wsparcia.

Dzięki bowiem narzekaniu niektórzy mają poczucie zrozumienia ze strony innych, odczytując ich postawę słuchania narzekań jako dowód słuszności swoich sądów. Jeszcze inni, zwłaszcza w sytuacji wspólnego narzekania, mogą w ten sposób zaspokajać swoją potrzebę bliższego kontaktu. Wspólnie bowiem narzekając z innymi, może mieć poczucie, że jesteśmy bliskimi sobie towarzyszami w niedoli i trudach życia.
„Atrakcyjność” narzekania

Za D. Dolińskim możemy jeszcze wskazać kilka innych przyczyn „atrakcyjności” narzekania. Niektórzy z nas wierzą, że w życiu istnieje równowaga między radościami a nieszczęściami.

Stąd możemy nieraz w sposób kontrolowany wzbudzać w sobie emocje negatywne, mając tym samym nadzieję na zwiększenie prawdopodobieństwa pojawienia się w przyszłości powodów do doświadczania emocji pozytywnych. W tym kontekście warto pamiętać, że niektórzy także wierzą, że przeżywanie negatywnych emocji jest ucieczką od banału i dowodem na doświadczanie realności życia.

Przeżywanie zatem negatywnych emocji w związku z narzekaniem może być dla niektórych znakiem, że znają oni realizm codziennego życia. Zresztą badania A. Szymków-Sudziarskiej, B. Wojciszke i W. Baryły wskazują, że jeśli wśród narzekających pojawi się osoba pozytywnie patrząca na życie, to jest ona oceniana co prawda jako miła, ale płytka i niemądra.

W sytuacji oceniania najczęściej chcemy spotkać się z osobami, które potraktują nas łagodnie i nie będą za bardzo drobiazgowe. Okazuje się jednak, że choć takich oceniających odbieramy pozytywnie i określamy ich jako sympatycznych, to w powszechnej opinii oceniający surowiej uważani są za bardziej inteligentnych i znających się na rzeczy. Odnosząc tę prawidłowość do sytuacji narzekania, moglibyśmy stwierdzić, że poprzez grymaszenie w jakiejś dziedzinie życia możemy jawić się innym jako bardziej znający się na rzeczy. Możemy dawać jednocześnie sygnał, że otoczenie nie spełnia standardów, którymi my najczęściej kierujemy się w danej sytuacji. Niektórzy z nas narzekają na pewne sytuacje, zanim one jeszcze zaistnieją w naszym życiu. Prawidłowością jest, że zdarzenia nieoczekiwane wzbudzają w nas silniejsze emocje niż zdarzenia oczekiwane. Odnosząc tę prawidłowość do sytuacji narzekania, moglibyśmy zatem stwierdzić, że np. utyskiwanie na negatywny wynik egzaminu, zanim w ogóle do niego podejdziemy, sprawia, że jeśli rzeczywiście poniesiemy porażkę, to nie będzie ona dla nas tak dotkliwa z tego powodu, że była po prostu oczekiwana.

Jeśli jednak uda się nam go pozytywnie zdać, to będzie to dla nas podwójna radość, bo się tego zwyczajnie nie spodziewaliśmy. Oczekiwanie sukcesu zatem sprawiłoby, że wynikające z niego pozytywne emocje byłyby słabsze, natomiast nieoczekiwana porażka wywołałaby w nas silne poczucie zawodu.
By uniknąć takiej sytuacji, wielu z nas podświadomie woli stosować narzekanie jako strategię zapewniającą nam większą radość w sytuacji sukcesu i mniejszy smutek w sytuacji porażki.

Chroniczne grymaszenie

Jak można zauważyć na podstawie tych krótkich refleksji, zjawisko narzekania jest zjawiskiem złożonym i z tego powodu nieraz trudnym do jednoznacznej oceny. Grymaszenie jest często bowiem pewną strategią radzenia sobie z życiem, a zwłaszcza z naszymi reakcjami emocjonalnymi na nieuniknione trudy, a przede wszystkim na porażki życiowe. Służy ono wtedy często ratowaniu naszego dobrego mniemania o sobie w oczach własnych i innych. Można mieć co prawda w takiej sytuacji wątpliwości co do uczciwości takiego zachowania, ale ogólnie, jak wskazują badania, sporadyczne narzekania nie mają aż tak destruktywnego wpływu na ludzką osobowość. Najgorzej, jak się wydaje, narzekanie wpływa na tych, u których jest ono chroniczne i staje się wyrazem ich sposobu patrzenia na życie – negatywizmu, rozgoryczenia, poczucia niesprawiedliwości i krzywdy doznawanych na każdym kroku ludzkiego życia.
Katechizm Kościoła Katolickiego, odwołując się do nauki Soboru II Watykańskiego, przypomina nam, że „Eucharystia jest źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego” (KKK 1324). Szeroko interpretując ten punkt nauczania Katechizmu, można byłoby wskazać, że w wymiarze egzystencjalnym centralną postawą chrześcijan powinna być zatem postawa dziękczynienia. Eucharystia znaczy przecież dosłownie dziękczynienie. Budowanie kultury wdzięczności byłoby zatem naszym najlepszym lekarstwem na doskwierającą nam nieraz w codzienności kulturę narzekania.

autor: KS. JANUSZ MICHALEWSKI

źródło: Nowe Życie

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ