Kazik dalej idzie prosto. „Wstyd” to jedna z bardziej publicystycznych płyt Kultu. Dostaje się ostro i III, i IV RP

kazik.jpg

Wstyd”, który po miesiącu zyskał status Złotej Płyty, to jedna z bardziej publicystycznych płyt Kultu. Teksty mocno odnoszą się do naszej politycznej i społecznej rzeczywistości, dostaje się w nich zresztą, bez ulgowego traktowania, wszystkim stronom sporu. Co jednak charakterystyczne, w recenzjach (zwłaszcza tych, umownie mówiąc, lewicowo-liberalnych pism) i tak czytamy, że Kazik zachował się zbyt zachowawczo, że symetrycznie przywalił obu stronom, albo że nie ma nic do powiedzenia o dzisiejszej Polsce.

To nieuczciwe postawienie sprawy. Nową płytę Kultu można polubić (i muzycznie, i publicystycznie), można też uznać, że jest wtórna wobec tego, co dzieje się nad Wisłą, ale „Wstyd” jest, a przynajmniej powinien być, zauważonym głosem w dyskusji, także tej publicystycznej. Rozumiem, że Kazik zostałby bardziej doceniony, gdyby zaczął śpiewać o zamachu na Trybunał Konstytucyjny albo wystąpił na marszu Komitetu Obrony Demokracji, ale problem w tym, że – jak sam śpiewa – nie zostanie najemnikiem żadnej ze stron. I może także dlatego jest jeszcze wiarygodny.

Co tu dużo zresztą gadać, oddajmy głos Kazikowi. Choć radiowym „reprezentantem” płyty jest „Madryt”, to wydaje się, że „Pęknięty dom” (w dwóch oddzielonych częściach) oddaje główny przekaz, jaki chciał przekazać Staszewski.

Oddajmy głos samemu zainteresowanemu. Wszelkie skojarzenia nieprzypadkowe:

Skleszczone k…y w swych gabinetach, co potoczyło się nie tak? Co potoczyło? Rozlane mleko przy długim stole – czemu jesteśmy na dole? O ja pie…olę. Przecież byliśmy zawsze na górze, czy tak nie mogło być dłużej? Czemu nie mogło?

Skleszczone k…y na stanowiskach, dlaczego czar szybko pryska – jak piana z pyska! Tyle przeszliśmy, siedząc na górze… Czy to się już nie powtórzy na dużo dłużej?! Tak wiele czasu dumni przy władzy, czemu jesteśmy dziś nadzy jak król z tej bajki…

Skleszczone k…y przy czarnej urnie, upadli milcząc pochmurnie – jak tata w trumnie. Ale dlaczego, bez ostrzeżenia, tak tutaj wszystko się zmienia? Zmienia się ziemia… Dlaczego tedy nie my w pałacach i gdzie ten kawior na tacach? I szampanskoje…

To esencja tego, co przeżywają dziś odsuwane od koryta i wpływów elity III RP: polityczne, kulturalne, prawne. Kazik okrasił to zresztą kampanijnym cytatem Adama Michnika:

Nie damy Polski oddać gówniarzom – niech o tym nawet nie marzą!

Po takich słowach lepiej rozumie się, dlaczego pisemka firmujące III RP nie przyjęły z entuzjazmem nowej płyty Kultu. Ale myliłby się ten, kto uważałby, że Kazik poszedł na służbę IV RP i nowej władzy. Druga część „Pękniętego domu” brzmi bowiem tak:

Idą poprzez miasta, Idą poprzez wsie, Idą ku przyszłości, By skończyć na dnie. Każdy o pryncypiach tak pamięta, Mają już swojego prezydenta, Tak naszego mają też premiera, A naczelnik startował od zera.

Twardy elektorat znaczy wiele w tę jedną na parę lat niedzielę, zjednoczony i skoncentrowany, potem gardła są poprzecinane. Władza nam gardziołka poprzecina, lecz na razie tylko krótko trzyma.

A gdyby ktoś miał jeszcze złudzenia, to opis dwóch najpoważniejszych zawodników z piosenki „Odejdę”. Wszelkie skojarzenia na własną odpowiedzialność.

Zupełnie różni – a zarazem równolegli, jednoosobowi w warunkach swych przebiegli. Starcie tytanów na poziomie regionalnym, w samo południe przy Dworcu Centralnym.

Zawodnik numer jeden:

Ponieważ sprawy się tak pokomplikowały

I sam nie pewien swego losu tak się stałem

Za konsekwencje me pociągnąć mnie dziś chcieli

Nie wiem jak wy lecz ja spier…am do Brukseli!

Zawodnik numer dwa:

A ja z kolei sam ze sobą problem miałem

By go zapomnieć w skali większej zadziałałem

I sam na sam z kobietą nigdy też nie byłem

Na wizji wielkiej w takim razie się skupiłem…

Ostro? Chamsko? Po bandzie? Jest i tak, bo Kazik nie stracił wiele ze swojego zadziornego publicystycznego pazura, z którego znamy go z ostatnich dwudziestu lat. Piłkarskie odniesienia przy publicystycznym przekazie pojawiają się zresztą częściej. Tytułowy „Wstyd” to chwila refleksji nad naszą rozrywką („igrzyska Gazpromu” jako futbolowa Liga Mistrzów) i tym, jak odbieramy medialną papkę.

Hańbą oglądać igrzyska Gazpromu, który na wschodzie gdzieś po kryjomu – ludzi zabija za cenę gazu! Raz powolutku, a raz od razu…

Hańbą udawać jest nieść demokrację, która dla ropy stanowi rację. Tyle pieniędzy brudnych pod stołem – Ty takiej hańby jesteś sponsorem.

Kontrolowany przez sieć światową, wiedzę od razu zdobywa nową – czy stać nas jeszcze na opamiętanie, czy już tak zostanie? Hańba na zawsze hańbą zostanie, niewielu tylko słyszy wołanie, niewielu tylko coś widzi – nikt się nie wstydzi.

Muzyczne brzmienie jest lżejsze niż w poprzednich płytach, sporo jest też świeżości, na której brak skazują Kult i Kazika kolejni recenzenci. Na przekór specjalistom i maruderom Kult zapełnia kolejne sale koncertowe, sprzedaje swoje płyty na bardzo dobrym poziomie i ciągle jest w formie. Koncertowej, publicystycznej, muzycznej. I, nawiązując do poprzedniej płyty, dalej idzie prosto, co wielu pewnie boli, bo przźródło: wpolityce.plydałby się jako pałka do okładania drugiej strony. I bardzo dobrze. Niech boli.

 

źródło:wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ