Opozycja wściekła rozmową o repolonizacji mediów: „Żyjecie w Polsce, której nie chcę znać”. Bubula odpowiada: „To normalne podejście parlamentu demokratycznego”

media.jpg

Dyskusja nt. udziałów własnościowych w mediach i stanu koncentracji własności to normalna dyskusja, która odbywa się w każdym demokratycznym kraju, a my dopiero po wielu latach taki temat podejmujemy

—mówiła Barbara Bubula podczas Komisji Kultury i Środków Przekazu. Poseł PiS tymi słowami odpowiedział na wręcz histeryczną reakcję posłów opozycji na temat dyskusji.

 

Komisja zebrała się, aby rozmawiać o możliwości podjęcia kroków prawnych, które będą regulować obecność zagranicznego kapitału w polskim rynku medialnym. W trakcie dyskusji głos zabrali posłowie i posłanki z sejmowej opozycji. Największy popis dała Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Konia z rzędem temu, który wykaże, że w lokalnej gazecie widzi niemieckie wpływy. Nie bawię się w szukanie niewidzialnego. Po prostu czytam i szukam gazety, która jest szybka, rzetelna i daje mi informacje. Co mnie obchodzi, czy ta informacja powstaje, dzięki temu, że niemiecki koncern w to zainwestował, a tutaj są polscy dziennikarze i polska spółka? Czy naprawdę, coś wam się stało? Nie jestem w stanie zrozumieć takiego podejścia. Tak jakbyśmy żyli w różnych rzeczywistościach. Żyjecie w Polsce, której ja nie znam i nie chcę znać. To jest straszne!

—grzmiała Śledzińska-Katarasińska.

Swój niepokój tematem dyskusji wyraziła także posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus.

Co Was tak niepokoi, w sytuacji mediów publicznych? Skąd te spotkanie, gdzie jest ten niepokój? Przed czym chcecie zabezpieczyć obywateli?

—dopytywała.

O cel spotkania pytała także Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Chciałabym się dowiedzieć, jakie badania potwierdzają wpływ własności na treści prezentowane przez dany podmiot. Jeżeli widzicie taką korelację, to na jakiej podstawie ją widzicie: czy na podstawie badań czy osobistych podejrzliwości, węszenia spisków czy wrogów? Chcecie podporządkować sektor medialny rządowi. Chcecie uderzyć w niezależne media i zlikwidować pluralizm tych mediów, aby stały się rządowe. Tego boją się totalitarne partie, które boją się kontroli

—pytała.

Na wątpliwości pań, odpowiedziała Barbara Bubula.

Dyskusja nt. udziałów własnościowych w mediach i stanu koncentracji własności to normalna dyskusja, która odbywa się w każdym demokratycznym kraju, a my dopiero po wielu latach taki temat podejmujemy. Nie jest prawdą, że wynika to z obsesji, to jest normalne podejście, które cechuje każdy rozumny parlament, każdy demokratyczny kraj, dlatego że przepisy dotyczące zapobieganiu koncentracji własności ale również koncentracji opinii jakie są prezentowane przez media danego kraju jest przedmiotem troski ustawodawstwa wielu państw

—podkreśliła.

Bubula odniosła się do raportu autorstwa KRRiT, który powstał jeszcze za poprzedniej władzy, co wyklucza jego upolitycznienie.

W tym materiale widzimy, że również Parlament Europejski i inne instytucje europejskie zaniepokojone były i są brakiem przepisów dotyczących nadmiernej koncentracji i ochrony przed monopolem. Kraje starej Unii mają bardzo silne przepisy chroniące pluralizm w mediach. (…) Nasze spotkanie pokazuje zakres problemu, jest pierwszym krokiem, abyśmy się zastanowili, jakie rozwiązania europejskie byłyby dla nas najlepsze i które możemy przyjąć

—mówiła, dodając:

Niemcy mają przepisy, które zabraniają krzyżowej własności, jeżeli ma się na rynku jednego medium pozycję dominującą. To samo dotyczy rozwiązań francuskich, gdzie jest prawo silne broniące kapitał francuski.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ