„Zaćma na oczach, albo szaleństwo nienawiści” – szef MON o atakach na badających przyczyny 10.04.10

Macierewicz2.jpeg

– Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest sytuacja nowa, to jest sytuacja, która nam towarzyszy od ponad sześciu lat, więc raczej należy przyjąć z ulgą, że mimo tego niebywałego harmideru nienawiści, z jakim mieliśmy do czynienia, ekshumacje są realizowane – stwierdził minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w programie „W punkt” na antenie Telewizji Republika.

Prokuratura Krajowa poinformowała dziś, iż „istnieje duże prawdopodobieństwo, że w czasie przeprowadzanych w ostatnich dniach ekshumacji ofiar katastrofy w Smoleńsku w grobie jednej z ekshumowanych osób znalazło się ciało innej ofiary tej katastrofy”. Był to komunikat dotyczący nieoficjalnej informacji, że ekshumacja przewodniczącego Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotra Nurowskiego wykazała, iż w jego grobie spoczywała inna osoba

O tym m.in. rozmawiał redaktor Tomasz Sakiewicz z szefem MON w programie „W punkt” w TV Republika. Jak zaznaczył na początku prowadzący, dzisiejsze doniesienia powodują, iż wszystkie rodziny ofiar mogą „mieć trwogę w sercu”.

–  Myślę, że wszyscy bliscy ofiar, które poległy w Smoleńska, są w takiej sytuacji, choć bezpośrednie rodziny szczególnie – podkreślił minister Macierewicz. 

Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest sytuacja nowa, to jest sytuacja, która nam towarzyszy od ponad sześciu lat, więc raczej należy przyjąć z ulgą, że mimo tego niebywałego harmideru nienawiści, z jakim mieliśmy do czynienia, ekshumacje są realizowane. Dlatego, że one pozwolą zakończyć ten stan niepewności raz na zawsze. I kiedy przebrniemy przez tę trudną sytuację, będziemy wiedzieli na pewno, jak jest. Jak jest, jeśli chodzi o właściwy pochówek ciał, i jak jest jeżeli chodzi o przebieg dramatu smoleńskiego 

– mówił szef MON

Dodał też, że nie potrafi orzec, „czy mamy do czynienia z kolejną, ale już ostatnią taką zamianą (ciał – przyp. red.), czy jest to początek szerszego zjawiska”. – Trudno to dzisiaj ocenić i nie ośmielałbym się tego robić – zaznaczył. 

Natomiast jest to taki dzień, w którym też trzeba się zwrócić z kolejnym apelem i prośbą do tych, którzy naprawdę – albo przez zupełną zaćmę na oczach, albo szaleństwo nienawiści – zaangażowali się w walkę nie tylko przeciwko prawu obowiązującemu w Polsce, ale i przeciwko tym wszystkim, którzy przedzierając się przez wszystkie trudności ubiegłych lat i ostatnich miesięcy do prawdy dążą. Tu słowa podziwu do prokuratury, będącej pod niebywałym naciskiem tego środowiska, politycznej grupy niepatrzącej na uczciwość, dobro ludzi, dobro prawa i państwa i posługiwała się każdym najpodlejszym argumentem, by uniemożliwić ekshumacje i wyjaśnienie tragedii smoleńskiej. Prośba do tego środowiska o chwileczkę opamiętania się. My na pewno dokończymy tę pracę, bez względu na ich zachowanie. Co do tego mogą mieć absolutna pewność i żadne ich zachowania nas nie zatrzymają, jakiekolwiek. To, co się działo w ostatnich sekundach lotu i później jest absolutnie odmienne od propagandy przekazywanej przez rząd Tuska, potem Kopacz. Prawda zostanie ustalona, wyjdzie na wierzch, i niech wspomniane środowiska pójdą po rozum do głowy, jeśli nie mają Pana Boga w sercu  

– powiedział minister Macierewicz.

Szef resortu obrony odniósł się też do informacji ujawnionej przez „Gazetę Polską”. Jak dowiedział się tygodnik, wyniki sekcji zwłok śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wykazały, że samolot uderzył o ziemię podwoziem. 

Jest różnica między informacją dziennikarską, a ostatecznym orzeczeniem badania ciał ofiar przez ekspertów. Jesteśmy w trakcie procesu i czekajmy na orzeczenie twarde i ostro formułujące poglądy. Jeśli wynikają jakieś hipotezy, to może mieć to istotne znaczenie. Teraz możemy mówić o statusie hipotez, założeń, a nie o wynikach badań, bo całości jeszcze nie mamy. Dopiero rozpoczęły się ekshumacje, a mówimy o 96 osobach. Wtedy będzie można dokonać oceny, stwierdzając, że w całym samolocie mieliśmy do czynienia z taką samą pozycją ciał. Po raz pierwszy profesor Szuladziński stwierdził hipotezę, że pierwsza cześć uderzyła w ziemię podłogą, która w badaniach zespołu parlamentarnego się potwierdza, ale nie znaczy, że jest to pewne i ekshumacje to potwierdzą. Trzeba czekać na ostateczne wyniki

– mówił minister Macierewicz.

Szef MON stwierdził też, że nie ma czegoś takiego, jak wersja katastrofy smoleńskiej według Millera. 

Nie ma czegoś takiego. To wersja wersji MAK-u. Były tam próby, analizując materiał, który pozostał. Widać, że tam próbowano zbliżać się do prawdy, znajdować odpowiedzialność rosyjską. Brutalnie ich stopowano. Taką próba ograniczony był materiał z grudnia 2010 roku, który nazywał się „Uwagi RP do raportu MAK-u”. W swoisty sposób go ukryto, bo nie przetłumaczono go na język angielski. Tam widać wolę dochodzenia do prawdy. Ważny jest wniosek ostateczny, że badania powinny być rozpoczęte od nowa. Tak stwierdzają w tym dokumencie sygnowanym przez rząd RP. Potem nastąpiło zredagowanie raportu Millera, będącego hołdowniczym powtórzeniem tez MAK-u. Tam elementów prawdy trzeba liczyć na gramy. Tam jest powtarzanie, że „to jest wina pilotów”, co jest w 90 procentach nieprawdziwe, a wbijane przez media Polakom. To nie ma nic wspólnego z prawdą. To jest najgorszych lotów kłamstwo smoleńskie 

– podkreślił minister.

Odniósł się też do nagrania, sporządzonego 10 kwietnia wieczorem w miejscu smoleńskiej tragedii, na którym zarejestrowano spotkanie Donalda Tuska i Władimira Putina.

Szojgu najwięcej mówi w tej części rozmowy, która była puszczana przez różne stacje, a potem jest druga część rozmowy, która wbrew temu, co mówiono w mediach, że znano każdą klatkę i zrezygnowano z przywołania tych klatek. Sądzę, że ci, którzy mieli dostęp do tego materiału, nie zdawali sobie sprawy z jego wagi. Jeżeli ktoś nie rozumie, jak wielką wagę ma w całości taki materiał, to zachowuje się nieroztropnie 

– powiedział Antoni Macierewicz.

Mówi się o tym, że samolot uderzył w ziemię i się zapalił. Może to być uwikłane w wewnętrzne problemy rosyjskie, trzeba sobie zadać pytanie, bo skoro przedstawiają taką wersje, to dlaczego publicznie przedstawiają wersję, która miałaby być zgodna z prawdą? Jaka jest tego przyczyna? W tej opowieści jest podkreślenie, że piloci zeszli za nisko. Ten element potem konstytutywny, jest znaczący. To robi wrażenie, jakby później zorientowano się, że twarde uderzenie na kołach nie doprowadziło do takiej tragedii, stąd potem wymyślono brzozę. To są jednak hipotezy 

– zaznaczył minister.

Jak podkreślił, „o wersji o wybuchu trzeba sięgnąć do rosyjskich służb i panujących w Rosji sytuacji wewnętrznych”. 

Wczoraj podano do wiadomości publicznej, że MAK-owi odebrano ważną funkcję, jaką była certyfikacja samolotów. Tam się widocznie coś dzieje, jest pewne zamieszanie. Nie ma wątpliwości, że wśród samych Rosjan było kilka wersji. Niektóre, pewnie większość, była wynikiem świadomej dezinformacji. Ludzie, którzy badali tragedię holenderskiego samolotu podkreślali, jak bardzo byli poddawani presji dezinformacyjnej, ile podawano fikcyjnych wersji tamtej tragedii. Ta dezinformacji jest jedną z najważniejszych broni rosyjskich. Musimy sobie zdawać sprawę, że w polityce zewnętrznej Rosji dezinformacja jest jednym z najważniejszych środków, o ile nie najważniejszym, ważniejszym niż twarde narzędzia militarne. One są ostatecznością. Dlatego tak niebezpieczne były sowieckie służby w systemie komunistycznym, gdzie służba bezpieczeństwa to zewnętrzna powłoka działania. Służby wojskowe to twardy rdzeń manipulacji społeczeństwem 

źródło: niezależna.pl

fot: youtube

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ