Jak promować wiedzę o polskich Sprawiedliwych? Czy mamy świadomość ilu uratowaliśmy Żydów podczas II wojny światowej?

front.jpg

Organizatorzy debaty, czyli Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej we Wrocławiu, Fundacja Młoda Rzeczpospolita. Partnerzy: Instytut Pamięci Narodowej, Klub Jagielloński zaprosili wrocławian do Ossolineum na debatę pt: Jak promować wiedzę o polskich Sprawiedliwych?

Nad pytaniem zastanawiali się znakomici prelegenci dr Mateusz Szpytma – zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, pomysłodawca i twórca Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, autor licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych oraz Grzegorz Górny – reporter, eseista, publicysta, reżyser, producent filmowy, założyciel kwartalnika „Fronda”, autor ponad 30 książek, w tym „Sprawiedliwi. Jak Polacy ratowali Żydów przed zagładą”

Moderatorem dyskusji był prof. dr hab. Krzysztof Kawalec – dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, kierownik Zakładu Historii Polski i Powszechnej XIX i XX wieku w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego, autor licznych publikacji naukowych.

Redaktor Grzegorz Górny, autor  ważnej książki pt: Sprawiedliwi. Jak Polacy ratowali Żydów przed zagładą, opowiedział o problemach z publikacją książki praktycznie na każdym szczeblu. Dla rządowych decydentów nie była wygodna. Mawiano: “zbyt akademickie dzieło” albo “w zasadzie dobre, ale brakuje rozdziału o szmalcownikach…”

Książka została wydana dzięki polskim biznesmenom, dzięki nim też przetłumaczona. Odnosząc się do współczesnego negatywnego wizerunku Polski w świecie, red. Górny powiedział “to są długoletnie zaniedbania (…) byliśmy nieobecni na zachodniej debacie (…) narracja taka, że ofiarami byli Żydzi. I teraz te wszystkie zaniedbania trzeba bardzo szybko nadrobić”.

Generalnie antysemityzmu w Polsce nie ma, zgodzili sie paneliści i uczestnicy debaty. Ale jest problem, bowiem często mówi się, wręcz wmawia polskiemu społeczeństwu, jakie jest nietolerancyjne i wrogie w stosunku do Żydów. Przywołano dwie duże produkcje filmowe: Pokłosie i Ida, świetnie reżyserko zrobione które, pokazują niby to nasze typowe złe cechy. I problem stał się jeszcze większy z chwilą promocji filmów za granicą. One potwierdzają wszystko to, co fałszywie, od dziesięcioleci mówią o nas zachodni i amerykańscy politycy oraz dziennikarze.

Szczęśliwie mamy Sendlerową i coraz bardziej znaną rodzinę Ulmów, zazaczył dr. Szpytma, której muzeum w Markowej otwarto niecałe 9 miesięcy wcześniej. Jeśli dodamy nową świątynię w Toruniu, gdzie z inicjatywy ks. dyr. Tadeusza Rydzyka są tablice pamiątkowe upamiętniające ratowanie Żydów (i archiwizowane fotoreportaże), to powoli w naszej świadomości odradza się poczucie wartości. Padło też interesujące spostrzeżenie przekazane przez przewodnika po obozie koncentracyjnymżeby najpierw Żydzi mogli zobaczyć Muzeum w Markowej a dopiero potem Birkenau”.

Swoją drogą daliśmy się wrobić w polskie obozy koncentracyjne, słusznie zauważono podczas debaty. Cóż wspólnego ma Oświęcim z Auschwitz-Birkenau? Aby naprawiać wizerunek Polski trzeba używać niemieckich nazw. Zawsze reagować na oszczerstwa i domagać się sprostowań. Drogi dyplomatyczne ale i towarzyskie są doskonałą okazją aby dotrzeć do elit na zachodzie, które mają wpływ na wizerunek historyczny.

Rozważania podczas debaty dowiodły, iż dotychczasowa wieloletnia polityka marginalizowania bohaterstwa Polaków znacząco wpłynęła na naszą tożsamość. Pojawiła się raczej obojętność niż nienawiść. Poza sztucznie wywołaną agresją – rok 1968 – Polska, po II wojnie światowej nie była i nie jest antysemicka.

Gdyby analizować problem wrogości Polaków wobec Żydów, należałoby się raczej cofnąć do czasów endecji, gdzie wyraźna odrębność kulturowa narodu żydowskiego rzeczywiście była powodem ich dyskryminacji, żeby przypomnieć choćby “getto ławkowe”.

Przykre jest to, iż sami sobie robimy krzywdę. Takim przykładem są dwie produkcje filmowe. Instytut Sztuki Filmowej najpierw dał pieniądze na realizację, potem na promocję dwóch filmów, które nie powinny z publicznych pieniędzy nigdy powstać. Gdy społeczny opór jest duży, wówczas złe działania decydentów mogą się zmienić. Mówi się, że nigdy nie jest za późno. Jednak w tym wypadku należy się spieszyć.

 

Małgorzata Paw

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ww

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ