Szokujące kulisy afery w krakowskim sądzie! Księgowa skorumpowana w salonie kosmetycznym i rolnik, który „obracał” milionami

Rączka rączkę myje. Jak dowiedział się portal wPolityce.pl, główna księgowa, która wspólnie z wicedyrektorem Sądu Apelacyjnego w Krakowie zatwierdzała fikcyjne umowy sądu z zewnętrznymi firmami, miała brać od tych firm łapówki w postaci pieniędzy, telefonu, komputera, zegarka, a nawet wizyty u kosmetyczki. W przestępczym procederze nieświadomie uczestniczyć miał też podkrakowski rolnik, który jako tzw. „słup” firmował swoim nazwiskiem lewa spółkę, która okradła skarb państwa na kilka milionów złotych. Zeznał, że nie miał o tym pojęcia.

W tej sprawie Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dziś pięć osób, w tym dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie Andrzeja P. i główną księgową Martę K. oraz dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa Marcina B. W grę wchodzi wyłudzenie z sądu przeszło 10 mln zł.

Zatrzymana przez CBA główna księgowa Sądu Apelacyjnego w Krakowie miała nie tylko brać udział w wyłudzaniu pieniędzy z jego kasy, ale i sama zarabiać na fikcyjnych umowach z firmami, które rzekomo wykonywały zlecenia na rzecz tego sądu. Podpisała ich co najmniej kilka, każdą na kwotę 8 tys. zł.

Miała dla tych firm wykonać prace, które należały do jej służbowych obowiązków. Chodziło np. o kontrolę systemu wynagrodzeń pod kątem efektywności. Według CBA zlecenia były fikcyjne. W sądzie nie zachowały się żadne opracowania, które by potwierdzały, że analizy w ogóle powstały.

– mówi informator portalu wPolityce.pl.

Tyle samo, bo 8 tys. zł, dostał też od zewnętrznej firmy za jedno z opracowań wicedyrektor sądu. Osobiście zatwierdził wystawioną sądowi fakturę za przygotowanie tego samego opracowania, ale opiewającą na prawie czterokrotnie wyższą kwotę. Sąd Apelacyjny zamawiał bezwartościowe analizy i opracowania u zewnętrznych firm, płacąc za nie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. A firmy zlecały przygotowanie tych opracowań pracownikom sądu, płacąc im nie więcej niż parę tysięcy złotych.

Jedna z firm, która wystawiała umowy o dzieło, została założona przez rolnika spod Krakowa. On sam zeznał, że nigdy nie przyjmował zamówień od Sądu Apelacyjnego, a podpisy pod dokumentami sygnowane jego nazwiskiem są podrobione. Faktycznym zarządzającym tą spółką był jednak szwagier dyrektora od zamówień krakowskiego sądu.

– ujawnia informator portalu wPolityce.pl.

 

Główna Księgowa Sądu Apelacyjnego w Krakowie Marta K. jest – jak podała Prokuratura Krajowa – podejrzana o przekroczenie uprawnień i przywłaszczenie pieniędzy w kwocie 10 milionów 384 tysięcy 667 złotych, a także o przyjęcie łapówek o wartości prawie 30 tys. zł. W sprawie możliwe są kolejne zatrzymania.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ