Gorejąca gwiazda (jeszcze) generała

generał.png

13 grudnia 2016 roku środowiska patriotyczne zorganizowały manifestację i przemarsz ulicami Wrocławia. Wśród zgromadzonych najwięcej było mężczyzn. Widoczne banery i transparenty określały motto manifestacji. Bóg, Honor i Ojczyzna w kontekście ponurej rocznicy.

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zgromadzeni narodowcy i sympatycy na placu przed Bazyliką św. Elżbiety wysłuchali przemówień. Roman Zieliński, jeden z organizatorów nawiązał do rocznicy stanu wojennego, podobnie jak Justyna Helcyk. Obydwoje odnieśli się do obecnych dziejów Ojczyzny, relatywizmu moralnego, odejścia od chrześcijańskich wartości, kwestii bohaterstwa i zdrady. Chyba pierwszy raz w historii manifestacji, działacze nie mówili „z głowy” lecz czytali – każde zdanie było przemyślane i miało swoją wagę.

Na placu przed Bazyliką spalono pierwsze zdjęcie. Był to wizerunek redaktora naczelnego Gazety Wyborczej. Chwilę później rozpoczął się przemarsz. Na czele widoczne były transparenty i banery z różnymi hasłami, flagi Polski i wysokie flagi ONR. Tę kolumnę zamykał generał, jeszcze generał, twórca stanu wojennego. Generał jest dziełem Ireneusza Gasiewicza, wrocławskiego aktywisty politycznego. Generał Gasiewicza to forma bardzo symboliczna i bardzo czytelna w odbiorze. To nieduża instalacja, na jej szczycie mamy czerwoną ramę gwiazdy, podklejoną taśmą ledową, która świeci się też na czerwono. W dolnych ramionach gwiazdy tkwi czarno-biały portret Jaruzelskiego. Wieczorem, ta wyrazista podświetlona postać sprawia niesamowite wrażenie. Gorejący generał ktoś powiedział, i tak już „poniosło” po zgromadzonych tego wieczoru. Gorejący generał był najbardziej obfotografowywanym obiektem podczas przemarszu.

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak wyglądało czoło manifestacji przed samochodem, na którym umieszczono specjalną platformę i nagłośnienie. Za samochodem szli pozostali uczestnicy. W trakcie drogi narodowcy skandowali stare, znane hasła: a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści a także raz sierpem raz młotem czerwona hołotę. Również inne. Śpiewali patriotyczne pieśni i piosenki. Pochód profesjonalnie zabezpieczali policjanci. Marsz przeszedł ulicami św. Mikołaja, Nowy Świat, Krupniczą i zatrzymał się na skrzyżowaniu z ul. Podwale przy budynku Sądu.

Manifestanci z transparentami formują duży krąg wokół skrzyżowania. Na środku staje samochód a na nim przemawiający. Wypowiedzi nawiązują do bieżącej sytuacji społeczno-politycznej, nawiązują do znanych postaci jako upadłych czy fałszywych autorytetach, odniesiono się do wyroku Piotra Rybaka skazanego przez wrocławski sąd na karę 10 miesięcy więzienia. I w końcu moment kulminacyjny: jest palone kolejne zdjęcie. Lech Wałęsa, pseudonim Bolek, jego ryj, a nie twarz – jak usłyszeli manifestanci – jego wizerunek płonie na wysokości 3 metrów. Obraz symboliczny, w końcu upadł. Na ziemię.

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatnim, niechlubnym bohaterem rocznicy stanu wojennego był major KBW Zygmunt Bauman. Jego wizerunek również został spalony na platformie samochodu i również rzucony na ziemię.

Przesłanie było bardzo jasne i tylko żal, mówili po zakończeniu młodzi lidzie, że to my, wnukowie niezłomnych musimy upominać się o prawdę.

Na zakończenie odpalono race, odśpiewano hymn Polski i zakończono manifestację.

ww

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Małgorzata Paw

zdjęcia udostępnił  Mateusz Jerzmański – Wolni i Solidarni TV

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ