Jarosław Kaczyński: Akceptuję w pełni fakt, że premierem jest Beata Szydło. Jeśli ona uzna, że kogoś należy usunąć, wówczas taka osoba straci pracę w rządzie

Kaczynski2.jpg

Będę mógł ocenić może za rok. Wtedy będę wiedział, czy ten projekt, przygotowany przez niego i innych bankowców jeszcze przed wyborami, funkcjonuje

— tak o planie gospodarczym Mateusza Morawieckiego w rozmowie z „Rzeczpospolitą” mówi lider PiS Jarosław Kaczyński.

 

Proces zdobywania przez wicepremiera Morawieckiego uprawnień trochę się przedłużył. Czy ta obecna struktura jest dobra? Być może ją też będziemy korygowali. Zobaczymy. Wicepremier Morawiecki ma już sporo instrumentów i może działać

—tłumaczy b. premier. Na pytanie co wpłynęło na owo przedłużenie – odpowiada:

To zwykle trochę trwa, to kwestia interesów. Polska jest resortowa i nic się na to nie da na razie poradzić. Różne opory trzeba było przełamywać i różne osoby były temu przeciwne, ale te osoby odeszły już z rządu.

Jarosław Kaczyński zaprzecza jakoby po awancie mateusza Morawieckiego w rządzie były dwa ośrodki władzy.

Ja byłem premierem. I wiem, że premier to jest premier. Nie można tego porównywać z wicepremierem, nawet mającym dwa silne resorty. Pani premier na pewno była pod pewnym naciskiem Ministerstwa Finansów, może i innych. Ale w końcu podjęła właściwą decyzję. I ja bardzo się z tego cieszę

— ocenia.

Jak wyznaje sam w Kancelarii Premiera w ciągu ostatniego roku był tylko raz. Nie ukrywa jednak, że  Mateusz Morawiecki bywa na Nowogrodzkiej. Ale dodaje:

Ale pani premier też. Może nawet częściej. Takie rzeczy jak współpraca w rządzie trzeba by obserwować na miejscu, ale nie wydaje mi się, żeby był tutaj problem.

Lider PiS przyznał, że planowany pierwotnie na styczeń kongres podsumowujący pracę rządu został przesunięty i odbędzie się najprawdopodobniej w lutym.

Przedstawimy nowy dokument, nową propozycję, być może właśnie wtedy pokażemy nasz projekt uregulowania statusu opozycji. I naprawdę nie chcemy ograniczać jej praw.  Ale wolelibyśmy, by nie nawoływano do nieprzestrzegania prawa, bo to już jest przestępstwo

— powiedział.

B. premier uchylił się od odpowiedzi czy planowane są w najbliższym czasie zmiany w rządzie.

Akceptuję w pełni fakt, że premierem jest Beata Szydło. Jeśli ona uzna, że kogoś należy usunąć, wówczas taka osoba straci pracę w rządzie. Nie chce się w tej sprawie wypowiadać. Nie chcę generować konfliktów ani napięć z panią premier

Jak zapewnił Beata Szydło nie sygnalizowała aby chciała się z kimś pożegnać.

Na pytanie o Witolda Waszczykowskiego lider PiS przyznał,że nie jest on u niego częstym gościem.

Ale był tu trzy tygodnie temu, choć to nie znaczy, że jest u mnie regularnie co trzy tygodnie. Bywa rzadziej. Decyzje kadrowe należą do pani premier, choć oczywiście są one konsultowane z kierownictwem partii. Nie jestem zwolennikiem częstych zmian w rządzie. Gdy nie dzieje się nic nadzwyczajnego, gdy nie ma ciężkich wpadek, nie ma sensu destabilizować pracy

—przekonywał. Pytany o najważniejsze cele na przyszły rok Jarosław Kaczyński wymienia:

Stabilizację, uspokojenie nastrojów wszędzie tam, gdzie to będzie od nas zależało. Oraz doprowadzenie do tego, by polepszył się wzrost gospodarczy. Dyskutujemy sporo na ten temat, uważam, że nie powinniśmy popełniać błędu: najpierw robić reformy sprowadzające się do polonizacji gospodarki, a dopiero później zabiegać o wzrost. Nam nikt wzrostu gospodarczego nie da, musimy sami o to walczyć, musimy mieć około 4 proc. wzrostu. Ale mówię to jako polityk, nie ekonomista.

Czy ze strony PiS zostanie zaproponowany jakiś projekt aborcji eugenicznej? Jarosław Kaczyński – odpowiada:

Ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji z powodów eugenicznych, ale uważam, że trzeba do tego najpierw przygotować społeczeństwo. Ono nie jest jeszcze na to gotowe, co pokazały protesty pań w całej Polsce. Będziemy uważnie obserwować postawy społeczne w tej sprawie i liczymy, że z czasem będzie to można przeprowadzić bez większego konfliktu. Ale na pewno nie będziemy tego robić w sposób nieprzemyślany.

Były premier odniósł się również do zapowiedzi wypowiedzenia konwencji antyprzmocowej.

Jestem absolutnie za tym, by walczyć z przemocą wobec kobiet, przede wszystkim w rodzinach. Ale jeśli ktoś chce ten problem opanować, musi chcieć silnego państwa, które jest w stanie wprowadzić ostre represje wobec tych, którzy się takich zachowań dopuszczają. One muszą zostać okiełznane metodami bardzo zdecydowanymi. Innej drogi nie ma. Złożymy zresztą projekt ustawy, która będzie bardzo ostro traktowała tych, którzy stosują przemoc wobec bliskich, przede wszystkim kobiet. Ale jeśli chodzi o inne elementy konwencji, które sprowadzają się do podważania norm kulturowych, to uważam to za nieporozumienie. Nie zgodzimy się na forsowanie w Polsce poprawności politycznej metodami administracyjnymi. To szaleństwo.

Mówiąc o nowej ustawie o zgromadzeniach tak tłumaczył konieczność zmian:

Tam były błędy. Zgromadzenia organizowane przez państwo czy Kościół podlegają innemu reżimowi niż ustawa o zgromadzeniach, więc nie ma sensu tego wprowadzać. Zresztą ta cała sprawa jest dowodem niebywałego cynizmu ze strony opozycji, która grzmi, że w rocznicę stanu wojennego wprowadza się drakońskie przepisy. A przecież one mają tylko urealnić prawo do demonstracji. Jeśli ktoś chce demonstrować, a inny mu chce to zablokować, to właśnie siłą ogranicza prawo do manifestacji. Na przykład co roku 8 marca demonstrują feministki, i ktoś im może przeszkadzać…

– przekonywał.

Warto się o to kłócić, bo druga strona dąży do konfrontacji i awantury, tak jak 10 grudnia na Krakowskim Przedmieściu. My nie chcemy, by dochodziło do awantur, by prawo do demonstrowania rozstrzygać na pięści. Moglibyśmy ściągnąć górników czy stoczniowców na nasz marsz i przepędzić tych, którzy nam przeszkadzali. Ale my tego nie chcemy, to druga strona dąży do awantury. I po to są te przepisy.

— dodał.

Na pytanie czy jest zadowolony z postępów w śledztwie smoleńskim Jarosław Kaczyński wyznaje:

10 kwietnia 2010 r. to było najgorsze doświadczenie w moim życiu. Z osobistego punktu widzenia każde tempo prac nad wyjaśnianiem tego, co się wówczas stało, jest za wolne. To już prawie siedem lat, kawał życia. Ale tak bywa w śledztwach. Tym bardziej że wielu materiałów nie ma.

Dodaje też:

Podstawowym materiałem jest wrak samolotu, którego dziś właściwie w ogóle nie ma. Właściwe śledztwo dopiero niedawno ruszyło, dorobek poprzednich prac jest bardzo mizerny. Nie jestem na bieżąco, jeśli chodzi o prace komisji badania wypadków lotniczych. Co do ekshumacji, wiemy już, że na dziesięć zbadanych ostatnio ciał dwa były zamienione…

Odnosząc się do  protestów części rodzin dotyczących ekshumacji ciał ich bliskich Jarosław Kaczyński powiedział:

To jest obowiązek prawny. Chodzi o przeprowadzenie sekcji po śmierci w niewyjaśnionych okolicznościach. To w 2010 złamano obowiązek oględzin zwłok. Nic na to nie można poradzić. Oczywiście rodziny mogą do tego różnie podchodzić. Przyznam państwu, że ponowny pochówek brata i bratowej nie był łatwym przeżyciem. Dla mej bratanicy jeszcze trudniejszym…

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

ZOSTAW ODPOWIEDŹ