Ambasador Andriej Karłow został zaatakowany na otwarciu wystawy w centrum sztuki w stolicy Turcji – Ankarze. Zmarł w wyniku ran postrzałowych. Turecka policja zastrzeliła napastnika.
Jak pisze na Twitterze dziennikarz NY Times’a Hassan Hassan, zamachowiec krzyczał w dwóch językach – po arabsku i po turecku.
W języku arabskim powiedział:
Przysięgliśmy Mohametowi, że zginiemy w męczeństwie. To zemsta za Syrię i Aleppo.
Następnie dodał po turecku:
Nie zapominajcie Aleppo, nie zapominajcie Syrii. Tylko śmierć może mnie stąd zabrać. Nie zaznacie spokoju, póki nasze ziemie nie będą bezpieczne. Zapłaci za to każdy, kto ma udział w tej tyranii.
Zamachowiec był tureckim policjantem, którzy dzięki specjalnej przepustce dostał się do budynku.
W strzelaninie zostały też ranne trzy inne osoby. Tureckie służby specjalne otoczyły budynek, w którym znajdował się napastnik. Strzelec został zabity przez policję.
Turecki dziennik „Hurriyet” opublikował na Twitterze zdjęcie z galerii, w której odbywał się wernisaż. Widać na nim napastnika w garniturze z pistoletem w dłoni, postrzelony Karłow leży zaś ranny na posadzce.
Dyplomata szybko został zabrany do szpitala gdzie poddano go operacji. Agencja RIA Novosti poinformowała, że lekarzom nie udało się uratować mu życia. Zmarł od ran postrzałowych.
Agencja Interfax podała, że Kreml bada doniesienia na temat zamachu.
Karłow został postrzelony podczas wygłaszania przemowy – podaje turecki „Hurriyet”. Jak podejrzewa ambasada, był to atak radykalnego islamisty.
Reporter „Hurriyet” relacjonował, że napastnik najpierw strzelał w powietrze, a gdy uczestnicy wystawy się rozbiegli, wycelował broń w ambasadora.
Do ataku doszło w Cagdas Sanatlar Merkezi. Centrum wystawiennicze położone jest w dzielnicy Cankaya, gdzie znajduje się także większość zagranicznych placówek dyplomatycznych.
źródło: wpolityce.pl
fot; youtube
















