Brutalność KODziarzy – napadnięta poseł: „widziałam u tych ludzi nienawiść”

kod_36.jpg

Widziałam u tych ludzi nienawiść. Osoby te miały zrobić zadymę, doprowadzić do sytuacji, że komuś coś się stanie – opowiada portalowi niezalezna.pl poseł Marzena Machałek, która na własnej skórze doświadczyła agresji KOD-ziarzy, którzy zaatakowali w Jeleniej Górze minister Annę Zalewską i osoby jej towarzyszące.

Jak już informowaliśmy 19 grudnia w Karkonoskiej Państwowej Szkole Wyższej odbyło się spotkanie z minister Anną Zalewską. Po jego zakończeniu, gdy politycy PiS wyszli z budynki, zostali zaatakowani przez sympatyków KOD. Dzisiaj prokuratura podjęła decyzję o wszczęciu śledztwa mającego wyjaśnić okoliczności skandalu, a działacze Komitetu Obrony Demokracji wydali kuriozalne oświadczenie, w którym twierdzą, że nie mają sobie nic do zarzucenia.

„Wbrew informacjom rozpowszechniamy przez niektóre media, nie doszło do żadnego ataku na minister Zalewską. Stanowczo zaprzeczamy, że była ona przez KOD-erów szarpana” – piszą w oświadczeniu.

Reporter portalu niezalezna.pl skontaktował się z poseł PiS Marzenę Machałek, która była tamtego dnia w Jeleniej Górze. Sama padła ofiarą agresji prowokatorów.

Wiedzieliśmy, że coś złego może się wydarzyć, dlatego policja była niedaleko. Natomiast nie chcieliśmy sprawiać wrażenia, że jesteśmy obstawieni funkcjonariuszami. Gdy wychodziliśmy z budynku, rzucono się na nas. Na szczęście funkcjonariusze byli ubrani po cywilnemu, bo nie chcieli prowokacji i skutecznie pomogli pani minister przedostać się do auta. Gdyby nie ich obecność, nie wiem, co by się stało, bo była to fizyczna próba ataku.

– zaznacza poseł Marzena Machałek.

Za chwilę także wychodziłam z budynku. Okazało się, że ci ludzie, którzy protestowali przeciwko Annie Zalewskiej, nie do końca wiedzieli, która z nas to Anna Zalewska!  Zaczęli do mnie krzyczeć: „Zalewska demolka”. Mój asystent i funkcjonariusze przeprowadzili mnie do drugiego auta. Na zdjęciu widać, jak ktoś z tyłu próbuje mnie uderzyć. Na szczęście nic się nie stało. Ale zagrożenie uświadomiłam sobie, patrząc na filmik z tej szarpaniny

-kontynuuje poseł.

Marzena Machałek podkreśla, że każdy ma prawo do demonstrowania swoich poglądów, jednak w tym przypadku doszło do brutalnej napaści.

Na Facebooku zobaczyłam, że prowokatorzy byli bardzo zadowoleni z udanej prowokacji.  Miałam wrażenie, że KOD-owcy chcieli, aby coś się stało.  Gdybyśmy się bronili, oni by twierdzili, że zostali zaatakowali. Ta sytuacja mogła się naprawdę źle skończyć. Nie wyobrażam sobie żyć w takim zagrożeniu. Widziałam u tych ludzi nienawiść. Osoby te miały zrobić zadymę, doprowadzić do sytuacji komuś coś się stanie

-zaznacza posłanka.

Bezkarność KOD-ziarzy w końcu doprowadzi do tragedii!

źródło: niezależna.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ