Kulisy nocnych rozmów w klubie Platformy Obywatelskiej: „Schetynie grożono buntem”

Decyzję o ustąpieniu i zakończeniu protestów podjęto w Platformie Obywatelskiej nie w wyniku otwartych i szczerych rozmów, ale w wyniku wielogodzinnej awantury i walk frakcyjnych – ustalił portal wPolityce.pl. Wczoraj wieczorem, Grzegorz Schetyna wszedł w intrygę, która równie dobrze jak umocnienie swojej pozycji w partii, mogła go kosztować stanowisko szefa PO.

Decyzje o wyjściu z sali plenarnej Sejmu podejmowano kilkakrotnie i kilkakrotnie była ona zmieniana. W trakcie wielogodzinnych rozmów w dniu wczorajszym i dzisiejszym wykuto kompromis między Grzegorzem Schetyną, a resztą członków partii, w tym z tzw. „młodymi wilkami”– frakcją Pomaski i Nitrasa, o której portal wPolityce.pl pisał jako pierwszy.

Znów doszło do mocnego zwarcia. W pewnym momencie Schetyna mocno zaatakował „młodych”, bo nie był im w stanie wytłumaczyć, że dalsza awantura nie ma sensu.

– mówi nam jeden z polityków PO.

 

Okazuje się jednak, że koncepcja „dialogu wewnątrzpartyjnego, o  którym tak chętnie mówił dziś Schetyna to jego gra, by pokazać, że nie jest wszechwładnym szefem i wsłuchuje się w głosy aktywu. Po części jednak aktyw zmusił go do ustępstw i „dialogu”. Z naszych informacji wynika, że część posłów groziła buntem, jeśli Schetyna nie wycofa się z protestu sejmowego, a inni chcieli eskalacji protestu. Schetyna miał zręcznie między nimi lawirować.

Za wyjście z sali plenarnej, Schetyna, obiecał jednym, że będą w Sejmie grali „na twardo”. Innym przyrzekł, że do podobnych, kompromitujących PO scen z okupacją Sejmu nigdy nie dojdzie. W ten sposób rozegrał obie grupy i mógł zrzucić na nich odpowiedzialność za formę zakończenia protestu. Stąd to całe gadanie o dialogu w partii i wspólnym porozumieniu.

– zdradza nasz informator.

Przedłużające się do późnego wieczora rozmowy zakończono i rano znów zaczęły się wewnętrzne targi w klubie PO. Wszystkie strony zrozumiały, że dalsza walka w Sejmie nie ma sensu. Mocne słowa posłów .Nowoczesnej o zmarnowanej szansie na protest w Senacie przyspieszyły decyzję o porozumieniu. W tle platformianych dyskusji stać miał Ryszard Petru, który liczył na rozłam w PO i transfer kilku nazwisk do swojej drużyny. Z drugiej strony Schetyna miał straszyć lidera .Nowoczesnej odejściem przynajmniej dwóch posłów do PO. Możliwe, że obaj blefowali.

Sprawa protestu pokazała jak bardzo podzielona jest partia. Młodzi poczuli siłę i powoływali się na „doły” partyjne, które młodzi rzekomo mają reprezentować. Schetyna doskonale wie, jak bardzo mocno otarł si o utratę przywództwa. Będzie teraz łagodził spory, ale jednego już nie zmieni. Jego przywództwo nie jest jednoznaczne i wieczne. W partii ze strachem czekają na nowe sondaże, które mogą dać PiS jeszcze większą przewagę, wzmocnią .Nowoczesną, a my znów dostaniemy baty.

– ujawnia jeden z posłów PO.

Ostatnim aktem rozgrywki było ustalenie „bajki” o zwycięstwie, które pozwoliło na powrót dziennikarzy do Sejmu i uznanie, że jest to dobry powód, by zakończyć protest. W ten argument nie uwierzyli nawet najzagorzalsi zwolennicy PO, także w mediach.

Jakkolwiek zakończy się ta rozgrywka, Schetyna i Petru wiedzą już, że dla dużej części swojego środowiska stają się balastem. Sama zaś PO zamiast wyjść z sejmowego strajku mocniejsza, zaczyna ten rok jeszcze bardziej rozbita i podzielona. Czy na gruzach obu partii powstać może jedna? Jeszcze bardziej radykalna i totalna? To bardzo możliwe.

źródło: wpolityce.pl
fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ