Rozpoczął się Rok św. Brat Alberta – powstaniec, malarz, święty opiekun ubogich

W Boże Narodzenie, w południe, 100 lat temu krakowskie dzwony biły na Anioł Pański. Umarł dla świata, narodził się dla nieba św. Brat Albert: powstaniec, malarz, święty opiekun ubogich.

Polscy biskupi rok 2017 ogłosili Rokiem św. Brata Alberta. Na Wawelu została odprawiona msza święta. Przyjechali Ci, dla których Brat naszego Boga – jak mówił o Świętym Jan Paweł II, jest światłem, przewodnikiem i opoką.

W Polsce mamy wiele przytulisk, które dają szansę bezdomnym na życie lepsze niż ulica. O tych ludziach, najchętniej byśmy zapomnieli. Tylko, że św. Brat Albert nie daje nam o nich zapomnieć. To On – na co dzień – pokazywał chrześcijańskie miłosierdzie i miłość ofiarną. Niczego nie oczekiwał.  Skąd miał tyle siły? Poznając jego historię, zadziwiać może bezustanne doglądanie, podróżowanie i praca bez wytchnienia. Im bardziej męcząca podróż, tym większy potem wysiłek.

Zatem, ja człowiek XXI wieku, na ile jestem odpowiedzialny za los innych? Jak mogę praktycznie pomóc? Czy tylko wpłacając jakąś kwotę na konto stowarzyszenia? pewnie też. Tylko, że to nie jest do końca w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia. Praca i uczynki. Uczynki i praca. Tak uczył św. Brat Albert i tak czynią pracownicy i wolontariusze pierwszego towarzystwa, które przeszło 35 lat temu powstało we Wrocławiu.

Wierni podczas rocznicowej mszy świętej na Wawelu usłyszeli myśl św. Brata Alberta: “Nie chciejmy się zbytnio troszczyć i niepokoić , bo dobrego Pana mamy, który ma w ręku wszystko, aż do najdrobniejszych szczegółów”. Czyż potrzeba nam więcej świadectw na bożą pomoc, jeśli dzieło jest dobre?!

W Liście pasterskim Episkopatu Polski czytanego w parafiach 19 grudnia br., biskupi wskazując na św. Brata Alberta, mówią, że każdy z nas może być Albertem. Każdy z nas, może otworzyć serce i stać się głosicielem Świętej Księgi.

Ojcem ubogich, nazywamy często św. Brata Alberta. Może nas nauczyć jak w praktyce wypełnić nakaz Jezusa: Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec w niebie. Potrzeba nam takich świadków, aby nasze serca nie stygły, były wciąż i na nowo uwrażliwione na niezliczone biedy ludzkie, abyśmy stale w naszym postępowaniu byli inspirowani wyobraźnią miłosierdzia. Brat Albert wskazuje nam jak możemy otworzyć nasze serca na tych wszystkich, którzy żyją na najróżniejszych peryferiach egzystencjalnych, które często dzisiejszy świat stwarza w sposób dramatyczny.

O komentarz do ustanowienia Roku św. Brata Alberta, poprosiliśmy Bohdana Aniszczyka Przewodniczącego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta we Wrocławiu

Jesteśmy bardzo wdzięczni Konferencji Episkopatu Polski za ustanowienie Roku Świętego Brata Alberta, chociaż nakłada to na nas szczególny obowiązek jak najszerszego upowszechnienia jego postaci. Postaci niezwykłej i bardzo aktualnej.

Święty Jan Paweł II nazwał Brata Alberta patronem trudnego przełomu, bo rzeczywiście był nim w tamtych czasach i jest również dziś. Aby skutecznie pomóc człowiekowi w trudnej sytuacji dzisiaj nie wystarczy pomoc materialna. Potrzebne jest także wzmocnienie wewnętrzne, przywrócenie godności, które paradoksalnie najlepiej można osiągnąć przez satysfakcjonujące, budujące, najlepiej trwałe kontakty z innymi ludźmi: bliskimi, sąsiadami, znajomymi, przyjaciółmi. Kontakty oparte na wspólnym działaniu prawdy i pomocy innym. Nie przez werbalne przekonywania a osobiste świadectwo, dobry przykład.

Każdy, nawet najsłabszy ma coś, czym może podzielić się z drugim człowiekiem. To było główną metodą, działania Brata Alberta i to chcielibyśmy upowszechniać.

Brata Albetra śmiało można nazwać prekursorem środowiskowej pracy socjalnej. Brzmi to może zbyt urzędowo ale oddaje istotę współczesnego spojrzenia na problem biedy i związany z nią obowiązek pomocy społecznej.

Brat Albert powiedział:

“Po co się niepokoić, wszak Bóg w nas, a my w nim, a poza tym wszystko, takie mało znaczące” – niech ta i inne Jego myśli oświetlają nasze życie w całym roku 2017 – Jego Roku.

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ