SP 119 eksperymentem pedagogicznym. Teraz nie tylko polonista i matematyk może liczyć na cały etat – mówi Janusz Wrzal Wicekurator Oświaty

O przygotowaniu szkół do przeprowadzanej w kraju reformy oświaty, problemach i wnikliwej ocenie każdej sprawy oddzielnie a także kosztach przekwalifikowania nauczycieli – w rozmowie z Wicekuratorem Dolnośląskiej Edukacji Januszem Wrzalem.

Jak Kurator ocenia stan przygotowania samorządu do reformy edukacji?

Z dotychczasowych kontaktów z samorządami wynika, że z dużym zaangażowaniem zabrały się one za wypracowanie nowych rozwiązań, wynikających z reformy. Zaangażowanie takie daje się dostrzec także na spotkaniach w szkołach, w których uczestniczył dotąd kurator. Odbyło się ich ok. 40. Niekiedy wyrażane są obawy czy wątpliwości, zadawanych jest wiele pytań. Wszędzie jednak widać gotowość do zmian. Z pogłosek, docierających do Kuratorium wynika, że niektórzy przedstawiciele władz samorządowych do reformy podchodzą z rezerwą, niekiedy nawet zapowiadają jej bojkotowanie. Nie można jednak potwierdzić występowania takiej postawy, w każdym razie nie wśród tych samorządowców, którzy dotąd kontaktowali się z Kuratorium.

Problemy i obawy, zgłaszane przez samorządy, dotyczą najczęściej kosztów planowanych zmian. Najczęściej jednak po bliższej analizie okazuje się, że koszty te są wynikiem wieloletnich zaniedbań i opóźnień w podejmowaniu decyzji. Niekiedy stan taki ma swe wytłumaczenie, jeśli np. skala niezbędnych wydatków znacznie przekraczała możliwości gminy. Nie można jednak głosić, że problem taki pojawił się dopiero teraz i wynika z reformy.

Kto jest odpowiedzialny za dostosowanie szkół dla dzieci w najmłodszych klasach? Czy jest wariant B w razie niedopełnienia obowiązków przez osobę nieodpowiedzialną? Czy i jakie będą kary?

Za dostosowanie szkół do nowych zadań odpowiadają ich dyrektorzy, a środki na pokrycie kosztów zapewnić mają organy prowadzące. W przypadku niedopełnienia obowiązków mówimy jedynie o odpowiedzialności dyrektora. W zależności od charakteru tego „niedopełnienia” możliwe są tu konsekwencje w postaci kar (porządkowych czy dyscyplinarnych, w tym z zakresu dyscypliny finansowej), czy odwołanie ze stanowiska przed upływem kadencji. Działania dyrektora mają też wpływ na jego ocenę pracy.

Niezapewnienie przez organ prowadzący niezbędnych środków nie pociąga za sobą odpowiedzialności w takim znaczeniu, jak w przypadku dyrektorów. Możemy mówić jedynie o odpowiedzialności politycznej, przed wyborcami. W przypadku wadliwych decyzji (podejmowanych niezgodnie z prawem) interweniować może wojewoda, który może np. uchylić podjętą z naruszeniem prawa uchwałę rady gminy.

Czy gminy poradzą sobie ze zwalnianymi nauczycielami?

Wobec nauczycieli – spotkać można w poszczególnych samorządach – różne postawy. Priorytet ma oczywiście dostosowanie sieci szkół do potrzeb uczniów i założeń reformy. W dalszej kolejności następuje wybór sposobu przeprowadzenia niezbędnych zmian. Część z organów szuka rozwiązań jak najkorzystniejszych dla nauczycieli, np. przekształca gimnazja lub łączy je z innymi szkołami. Nauczyciele po takiej zmianie zachowują z mocy ustawy miejsce pracy. Problemy mogą się wówczas pojawić wśród konkretnych specjalności, jeśli w szkole po przekształceniu dany nauczyciel nie będzie miał zagwarantowanych dotychczasowych warunków (np. liczby godzin zajęć). Takie gminy zwykle szukają rozwiązań, które zapewnią te warunki w innych szkołach i przez okres przejściowy nauczyciel prowadzić ma zajęcia w kilku miejscach (zwykle w dwóch).

Jak Kuratorium zareaguje na protesty likwidowanych szkół?

Zdarzają się jednak postawy odmienne. Część samorządów wybiera rozwiązania najbardziej bolesne dla nauczycieli, tj. likwidacje szkół. Zwykle uzasadniane to jest większymi możliwościami racjonalizacji sieci szkół, jakie daje likwidacja. Często jednak z napływających do Kuratorium sygnałów (skarg, próśb o interwencję)wynika, że za rozwiązaniami takimi kryją się motywy międzyludzkie, np. niechęć do zatrudniania konkretnych osób. Niekiedy nawet chodzi o konflikt pomiędzy dyrektorami szkół, które mogłyby zostać połączone. Oczywiście w oficjalnym uzasadnieniu planowanych zmian nigdy nie znajdziemy takich informacji, więc wymaga to uważnego studiowania każdego przypadku likwidacji. Należy założyć, że dla części likwidacji nie będzie racjonalnej alternatywy.

Wyzwaniem dla organów prowadzących i dla Kuratorium będzie więc umiejętne rozdzielenie takich przypadków od rozwiązań nieuzasadnionych, zbędnie kosztownych i niepotrzebnie dolegliwych dla uczniów i dla nauczycieli.

Kto poniesie koszty przekwalifikowania nauczycieli?

Skala niezbędnego przekwalifikowania nauczycieli zależy od przeprowadzonych zmian. Można przyjąć, że już na poziomie powiatu bilans miejsc pracy dla nauczycieli będzie zbliżony do ich kwalifikacji. W końcu po przeprowadzeniu zmian w szkołach będzie kształcona ta sama młodzież, stosunkowo niewielkie będą też zmiany w planach nauczania. W szkołach pozostają te same, co dotąd przedmioty. Różnice dotyczyć będą treści nauczania (choć również stosunkowo niewielkie), co jednak nie wymaga od nauczyciela nowych kwalifikacji.

Duże natomiast mogą być różnice na poziomie szkoły czy gminy. Jeśli np. gimnazjum przekształcone zostanie w szkołę podstawową, to pojawią się tam dzieci 7-letnie, do pracy z którymi potrzebni będą nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej (nauczania początkowego), jakich gimnazjum dotąd nie zatrudniało. W dotychczasowej szkole podstawowej natomiast pojawią się np. zajęcia z chemii, czy fizyki, do których nie byli tam dotąd potrzebni nauczyciele.

Podsumowując: dla każdego nauczyciela będzie praca, tylko niekiedy w innej szkole, niż dotychczas. Również każda szkoła znajdzie specjalistę, tylko niekiedy musi ich poszukać w pobliskich przekształcanych (czy likwidowanych) szkołach. Zależnie więc od prowadzonych w gminie działań może się okazać, że wszyscy nauczyciele mają zabezpieczone miejsca pracy. Zdarzają się jednak przykłady przeciwne – gminy zapowiadają rozwiązania najmniej korzystne dla nauczycieli. Na pełną ocenę tej sytuacji trzeba poczekać do podjęcia uchwał przez organy prowadzące.

Będzie mniej dyrektorów, czy stracą finansowo? Czy będzie konkurs na dyrektorów szkół? Kto zdecyduje o funkcji dyrektora i wicedyrektora?

Zasady wynagradzania dyrektorów nie mają związku z reformą, nie powinni oni stracić finansowo na podejmowanych rozwiązaniach. Reforma zakłada wygaśnięcie powołań tych dyrektorów, których szkoły ulegają likwidacji. Jeśli kadencja dyrektora kończy się wcześniej, to może być przedłużona, ale nie dłużej, niż do 31 sierpnia 2019 r. Należy się spodziewać, że będzie przedłużana, bo trudno oczekiwać, że organ prowadzący ogłosi konkurs na stanowisko dyrektora szkoły wygasającej, na rok czy dwa.

W szkołach podstawowych dyrektorzy zachowują stanowisko do zakończenia swej kadencji. W razie włączenia gimnazjum do innej szkoły (najczęściej szkoły podstawowej) dyrektor gimnazjum staje się wicedyrektorem nowej, połączonej szkoły – w szkole podstawowej do końca swej dotychczasowej kadencji, w szkole branżowej, w technikum czy w liceum do końca kadencji, ale najpóźniej do 31 sierpnia 2019 r. Pozostałych wicedyrektorów (zarówno gimnazjum, jak i tej drugiej, łączonej szkoły) ustawa odwołuje najpóźniej na dzień przed połączeniem szkół. Nic nie przeszkadza ponownie powołać te same osoby na stanowisko wicedyrektora w nowej szkole po połączeniu na dotychczasowych zasadach, o ile oczywiście w szkole – za zgodą organu prowadzącego – utworzone zostanie dodatkowo takie stanowisko.

Część nauczycieli podnosi larum, że będą musieli zatrudniać się w kilku szkołach, że takie bieganie nie służy ani nauce, ani relacjom dzieci-nauczyciel oraz nauczyciel-szkoła.

Zjawisko uzupełniania przez nauczycieli pensum dydaktycznego w różnych szkołach nie jest zjawiskiem nowym. Wiele jest szkół, zwłaszcza gimnazjów, gdzie nawet większość nauczycieli nie ma wystarczającej liczby godzin swego przedmiotu, by objąć cały etat. To był zresztą jeden z argumentów, przemawiających za likwidacją gimnazjów. Przeciętne gimnazjum liczy w Polsce ok. 160 uczniów, czyli ok. 6 oddziałów. W takiej szkole tylko polonista i matematyk mogą liczyć na cały etat. A są to przeciętnej wielkości gimnazja – bardzo wiele jest mniejszych.

Obecnie, w okresie przejściowym, zjawisko uzupełniania etatów obejmie tylko większą niż dotąd grupę nauczycieli, ale po osiągnięciu stabilizacji nie zniknie. Wyjściem w takich sytuacjach może być uzupełnianie przez nauczycieli kwalifikacji o kolejne specjalności. Stałe uzupełnianie kwalifikacji (tak jak doskonalenie umiejętności) jest wpisane w specyfikę zawodu nauczyciela i m.in. z tego powodu tzw. pensum dydaktyczne nauczyciela jest obniżone w stosunku do jego rzeczywistego czasu pracy.

Reforma wykosi potrzebne placówki, np. SP Nr 119, nic w zamian?

Takie stwierdzenie jest zdecydowanie nieuprawnione. SP Nr 119 we Wrocławiu ma sytuację trudną nie z powodu reformy, tylko z powodu błędu, który w przeszłości popełniono. W systemie oświaty od lat nie ma (i prawdopodobnie nigdy nie było) placówek o takiej formule działania. Sama działalność terapeutyczna tej szkoły jest bardzo cenna i zdecydowanie warta podtrzymana. Rzecz w tym, że w istocie placówka ta nie była szkołą, bo jej uczniowie pozostawali uczniami swych dotychczasowych szkół, w których byli klasyfikowani, promowani i otrzymywali świadectwa. SP 119 jest swego rodzaju międzyszkolnym ośrodkiem terapeutycznym, który nie ma umocowania w przepisach. W tej chwili podjęto działania dla znalezienia formuły, która pozwoli placówce odnaleźć się w nowym systemie – być może na zasadzie eksperymentu pedagogicznego.

Czy wystarczy czasu i pieniędzy (ponoć mowa o kwocie 100 mln zł) na dostosowanie szkół, bazy dydaktycznej?

Organy prowadzące, szacując koszty reformy, niekiedy wymieniają przy tej okazji wszystkie niezbędne wydatki, jakie powinny ponieść dla dostosowania szkół do ich zadań – również takich, które już dawno powinny być poniesione. Niekiedy też planując przekształcenia szkół wybierają rozwiązania najkosztowniejsze – o czym była mowa wyżej. O kwocie 100 mln zł mówią przedstawiciele władz Wrocławia. Nie znamy jednak szczegółów planowanych dostosowań. Można jednak z całą pewnością przyjąć, że w kwocie tej nie wszystkie wydatki stanowią koszty reformy.

Czy nadal dzieci będą zeszyty ćwiczeń ? Czy będzie obowiązywała dowolność podręczników?

Zeszyty do ćwiczeń będą nadal obowiązywały. W sprawie wyboru podręcznika aktualny pozostaje przepis (art. 22ab ustawy o systemie oświaty), według którego zespół nauczycieli prowadzących w szkole dane zajęcia dokonuje wyboru jednego podręcznika do tych zajęć. Więcej podręczników może być wybranych tylko w określonych przypadkach: do języków obcych, nauczanych na różnych poziomach, do poziomu podstawowego i rozszerzonego w szkołach ponadgimnazjalnych, w kształceniu zawodowym, w kształceniu specjalnym itd.

Czy zgadza się Pan z zasadami powierzania stanowisk dyrektorów i wicedyrektorów w szkołach wygaszanych i przekształcanych? Dyrektor gimnazjum nie musi mieć doświadczenia w kierowaniu i organizowaniu liceum, czy technikum. Dlaczego ktoś ma automatycznie zostawać dyrektorem, czy wicedyrektorem szkoły, przecież może nie mieć kompetencji? Kto to zweryfikuje?

Przy powoływaniu dyrektorów od wielu lat obowiązuje zasada, że kandydat musi spełniać wymagania kwalifikacyjne do nauczania w danej szkole, ale nie musi mieć doświadczenia kierowniczego (żadnego, nie tylko w tej szkole). Od kilku lat nie musi być nawet nauczycielem. W tej sprawie reforma nic nie zmienia. W tym, iż dyrektor gimnazjum może stać się dyrektorem liceum nie ma zatem niczego szczególnego – zawsze mógł.

Zgodnie z ustawą kadrę kierowniczą powołuje dyrektor. Dlaczego zatem w tym przypadku ma on „otrzymać” wicedyrektora z urzędu?

Zasada taka pozwala na płynne przeprowadzenie połączonych szkół przez trudny okres przekształcania. Dyrektor szkoły podstawowej z dnia na dzień staje się kierownikiem szkoły (klasy gimnazjalne), w której dotąd nie pracował. Wcześniej mógł oczywiście przystąpić do konkursu na stanowisko dyrektora gimnazjum, ale byłby to jego własny wybór. W tej chwili natomiast z mocy ustawy przejmuje zadania, do których może nie czuć się przygotowany. Bezpieczniej więc jest postawić przy nim dotychczasowego dyrektora gimnazjum jako zastępcę, który doprowadzi tę szkołę do końca.

Co w sytuacji, gdy dyrektor ma już wicedyrektora? Czy będzie wtedy dwóch wicedyrektorów? Mamy wówczas nadmiar kadry kierowniczej, czyli nieprawidłową gospodarkę kadrową.

Dyrektor może mieć tylu zastępców, na ilu zgodzi się jego organ prowadzący. Może więc ich być dwóch, a nawet więcej.

Czy wszelkie zaniedbania organizacyjne poprzedniej ekipy (PO, PSL) są teraz „wyrzucane” i przypisywane Dobrej Zmianie? Proszę wymienić jakie?

Przy okazji reformy liczne samorządy próbują zreorganizować sieć swych szkół w sposób, którego reforma nie wymaga. Z powodu małej liczby uczniów zamierzają np. likwidować szkoły. Zjawisko niżu demograficznego jednak znane jest od dawna, samorządy dysponują szczegółowymi danymi o liczbie dzieci na swoim terenie. Dotyczy to również przyszłych uczniów. Można więc w kilkuletnim wyprzedzeniem przewidzieć zakres niezbędnych zmian w sieci szkół – połączeń, likwidacji, rozbudowy szkół itd. Decyzje jednak odkładane są do ostatniej chwili. Reforma traktowana jest jako okazja do załatwienia tych zaległości.

Osobny problem stanowi zauważana w dużych miastach polityka władz, która polega na utrzymywaniu sieci szkół na granicy zgodności z potrzebami. Chodzi o to, że przy malejącej liczbie dzieci odpowiednio zmniejsza się liczbę szkół w taki sposób, że bilans potrzeb i możliwości (liczba uczniów – liczba miejsc w szkołach) bliski jest zera. W ten sposób lokalnie, na niektórych osiedlach, czy w niektórych latach miejsc w szkołach miejskich brakuje i pojawia się druga zmiana. Władze miast wykorzystują fakt, iż odległości między domem uczniów a szkołą nie przekraczają w miastach ustawowych limitów 3-4 km, a nauczania na drugiej zmianie ustawa nie zabrania. Zjawisko zmianowości chronicznie występuje więc w dużych ośrodkach miejskich pomimo, iż właśnie duże miasta mają w przeliczeniu na ucznia najniższe koszty utrzymania szkół. Znacznie trudniejszą sytuację mają gminy wiejskie, w których każda likwidacja szkoły  pociąga za sobą poważne problemy dla uczniów z powodu rosnących odległości do szkoły. Zwiększona subwencja oświatowa dla gmin wiejskich nie pokrywa tej różnicy w wydatkach między miastem a wsią, stąd minister Anna Zalewska zapowiedziała starania o zwiększenie wskaźnika subwencji dla szkół wiejskich.

MP

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ