In vitro: Biznes czy metoda leczenia bezpłodności ?


Rodzicielstwo chyba dla każdej rodziny, jest najwyższą wartością i pragnieniem. Nawet mówimy o rodzinie tylko wówczas, gdy widzimy w niej dziecko. Jeśli mamy do czynienia tylko z mężem i żoną,  rzadko nazywamy ich rodziną.

Zatem, aby ta rodzina była, z jednym dzieckiem, czy też kilkorgiem musi być spełnione kilka podstawowych rzeczy. Przyszła mama i tata, muszą być płodni. Co mają zrobić, jeśli nie mogą począć z przyczyn medycznych? Wiele, podpowiadają kliniki leczenia niepłodności. Metod jest kilka, ale żadna z nich nie leczy przyczyn. Dlatego już na wstępie mamy do czynienia z kłamstwem. W metodzie in vitro (kosztownej, bo to opłacalny biznes) lekarz wybrane zarodki wprowadza do macicy w warunkach  laboratoryjnych. Ponownie można zadać pytanie, w którym momencie nastąpiło leczenie niepłodności?! Być może lekarzowi, za pierwszym razem uda się akt poczęcia, jeśli nie, po wpłaceniu określonej kwoty, wyznaczona zostanie następna wizyta, i tak do skutku… albo możliwości portfela.

Z problemami niepłodności spotykają się młodzi ludzie coraz częściej. Powodów jest kilka, świadome opóźnienie prokreacji, często środkami farmakologicznymi, które stosowane długotrwale uniemożliwiają zajście w ciążę, to najczęściej spotykane przypadki bezpłodności u kobiet. Zadziwiające, że te same badania ujawniają męską niepłodność na identycznym 40% poziomie. Badacze przyznają, że u 20% par, nauka nie jest w stanie pomóc. W grupie „niepłodnych” mieszczą się jeszcze ci, którzy mają blokady psychofizyczne. Tutaj, leczenie zwane naprotechnologią polega (w dużym uproszczeniu) na obserwacji cyklu miesiączkowego, leczeniu farmakologicznym i zabiegowym. W naprotechnologii, podobnie jak w in vitro, skuteczność urodzenia dziecka waha się na poziomie 40%.

Metody poczęcia, inne niż naturalna – dla katolików – nie powinny być przedmiotem jakichkolwiek rozważań. Profesor Wanda Pułtawska wielokrotnie podkreślała:

…in vitro, to nie jest problem ludzi niewierzących, ale katolików. Ludzi, którzy mają sakramenty, są ochrzczeni, bierzmowani, są małżonkami i rozwiązują problem rodzicielstwa w sposób nieodpowiedzialny i grzeszny. To jest problem moralności małżeństw i sposobu realizowania rodzicielstwa .

Stanowisko lekarza i osoby wierzącej, która przez wiele lat współpracowała z rodzinnymi katolickimi poradniami, jest jak kubeł zimnej wody dla chrześcijan. Oto mamy następny problem. Prawodawstwo w Polsce nie wyszło jeszcze naprzeciw roszczeniom i pomyłkom w tej dziedzinie. Problemy prawne z in vitro, mogą się dopiero zacząć. Jeśli mało kogo obchodzą bariery etyczne, religijne, to już nad prawnymi powinien się długo zastanowić. Dlaczego? Otóż, znane są przypadki pomyłek probówek w świecie. W Polsce, również mieliśmy dwa takie zdarzenia.

Opinię społeczną, w 2014 i 2015 roku, zbulwersowała sprawa kliniki w Policach. W obydwu sprawach, lekarze pomylili jajeczka kobiet. Jak wynika z protokołów „z powodu podobnych nazwisk”. Okazało się, że procedura sztucznego zapładniania ma luki. Zamiana probówek zdarzyła się, i może się powtarzać. Jak mają reagować dawcy życia, dotychczas przekonani, że są biologicznymi rodzicami? Mają się zamieniać? Mają przestać myśleć czy posiadają „swoje” dziecko? A co zrobi dawca, jeśli dowie się, że jego dziecko, jak dorośnie, pozwie go do sądu o odszkodowanie, np. za porzucenie? A kto będzie płacił za przeselekcjonowanie całego genomu dziecka (dzisiaj koszt ok 1000 €), jeśli będzie laboratoryjną pomyłką a okaże się, że urodził się z wadą genetyczną? A co z roszczeniami? Gdy zamówione, wyselekcjonowane dziecko jednak nie spełni oczekiwań? przecież było zapłacone. To wtedy zwrot (gdzie? do sierocińca, kliniki?) i w ramach reklamacji ponowne in vitro? A w razie rozejścia się pary/rodziców, z których jedno nie jest biologicznym rodzicem, kto ma płacić alimenty? – rodzic przysposobiony, biologiczny czy klinika?

Radni .Nowoczesnej wychodzą naprzeciw oczekiwaniom parom, które nie mogą w naturalny sposób doczekać się potomstwa i na najbliższej sesji przedstawią wniosek w sprawie jednorazowego sfinansowania 420 parom z Wrocławia zabieg in vitro. Czyli nie muszą to być małżonkowie. We Wrocławiu .Nowoczesna policzyła, całość dotacji zamknie się w kwocie 2,1 mln.zł., zatem na każdą parę przypadnie po 5 tys. zł. I tak rokrocznie budżet miejski będzie partycypował w przyroście „naturalnym”.

W źródłach (na dole publikacji), w ostatnim linku, można przeczytać o dramacie, który spowodowany jest chęcią posiadania. Nieodpowiedzialność przechodzi z pokolenia na pokolenie i wzrasta. Dotyka wiele osób, nie tylko najbliższych. Przedstawiona tam sytuacja, ciekawa dla socjologa, etyka i prawnika, jest ciągle nie rozwiązanym problemem. Spowodował ją człowiek, bo nie zastanowił się nad skutkami swoich czynów. Czy to ojciec porzucając rodzinę, czy jego córka, która ma problem z tożsamością.

 

MP

źródła:

http://www.embrion.pl/iv/ivprawo.htm

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/urodzia-cudze-dziecko_524025.html

http://wyborcza.pl/1,87648,20849219,polak-potrafi-urodzic-dziecko-jest-potem-matka-czy-ojcem.html

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ